20 June, 2026

Kto zyska na aferze szpitalnej? Nie PiS i nie Koalicja Obywatelska [OPINIA]

W Polsce kolejka nigdy nie była do końca tylko kolejką. Zawsze gdzieś wśród długiego szeregu ludzi krążyły legendy o człowieku, który zna człowieka. Taka opowieść aktywuje kody kulturowe które przyswajamy od dzieciństwa. Żartem można powiedzieć, że w Polsce istnieją dwa rodzaje ludzi. Tacy, którzy czekają lub będą czekać w długiej kolejce na przyjęcie do szpitala. I tacy, którzy znają ordynatora.

Kto zyska na aferze szpitalnej? Nie PiS i nie Koalicja Obywatelska [OPINIA]

Niestety żarty mają tę częstą wadę, że odnoszą się do rzeczywistych doświadczeń. Kiedy wybuchła historia dotycząca Szpitala Południowego większość ludzi pomyślała: “brzmi znajomo”. A jeśli jakaś historia brzmi znajomo, to dlatego, że dotyka doświadczenia albo schematów mocno utrwalonych w naszej kulturze.

Jak Polska długa i szeroka w każdej miejscowości istnieją takie opowieści. Ktoś ma ciotkę w przychodni. Ktoś zna kierownika tej czy innej instytucji. Ktoś chodził z kimś do szkoły. Ktoś może “załatwić szybciej”. Nie wiemy, ile w tych historiach prawdy. Część jest zapewne zmyślona, część wyolbrzymiona, ale spora część wydarzyła się naprawdę. Zresztą mierzenie zawartości prawdy w tych opowieściach nie ma większego znaczenia. Ważne jest to, że przekazujemy takie przekonanie z pokolenia na pokolenie.

W związku z tym postawiłbym hipotezę, że historia mocniej uderza w marzenie o normalności niż w poczucie społecznej sprawiedliwości.

Kto zyska na aferze szpitalnej? Nie PiS i nie Koalicja Obywatelska [OPINIA] Kto zyska na aferze szpitalnej? Nie PiS i nie Koalicja Obywatelska [OPINIA]Zarobił w szpitalu 1,6 mln zł. Media: nie powinien otrzymać stanowiska

To słowo, rzadko przywoływane w politycznych komentarzach, regularnie powraca w badaniach. Ludzie nie mówią, że chcą państwa jeszcze potężniejszego czy jeszcze bardziej nowoczesnego. Znacznie częściej mówią, że chcieliby żyć normalnie, szukają stabilizacji. A normalność i stabilizacja oznaczają zwykle rzeczy proste. Że urząd obsłuży każdego tak samo. Lekarz przyjmie bez telefonu od kolegi. Sprawę można załatwić dlatego, że takie są procedury. A nie dlatego, że zna się właściwą osobę, albo zajmuje wystarczająco eksponowane stanowisko.

Być może właśnie dlatego największym bohaterem tej historii nie jest ani polityk, ani dyrektor szpitala czy konkretny lekarz. Bohaterem jest umowny telefon. Ten mityczny polski telefon, który od dekad przewija się jako kluczowy instrument sprawczości. Telefon do znajomego, kogoś z rodziny. Lub kogoś, kto “pomoże”. Co ważne ten telefon, który pojawia się zawsze tam i wtedy, gdzie nie ufamy instytucjom albo w ogóle całemu systemowi.

Kto zyska na aferze szpitalnej? Nie PiS i nie Koalicja Obywatelska [OPINIA]

To zresztą jeden z najciekawszych paradoksów współczesnej Polski. Przez ostatnie trzydzieści lat zbudowaliśmy drogi, lotniska, cyfrowe usługi publiczne i nawet przyzwoicie działające państwo. A jednocześnie w społecznej wyobraźni nadal funkcjonuje przekonanie, że najskuteczniejszą instytucją w kraju pozostaje sieć znajomości. Można nie wiedzieć, jak działa urząd. Można nie znać przepisów. Ale dobrze jest znać człowieka, który zna człowieka.

Gdybym miał spojrzeć na to przez pryzmat bilansu politycznych zysków i strat, a nie tylko emocji, to zacząłbym od stwierdzenia, że podobne historie rzadko powodują prosty transfer wyborców od jednej partii do drugiej.

Nie widzę scenariusza, w którym wyborca KO przeczyta o Szpitalu Południowym i nagle przejdzie do PiS. Tym bardziej nie widzę masowego przepływu w drugą stronę. Polaryzacja jest dziś zbyt silna. Pytanie brzmi raczej: kto korzysta na wzroście przekonania, że “wszyscy oni są tacy sami”?

Kto zyska na aferze szpitalnej? Nie PiS i nie Koalicja Obywatelska [OPINIA] Kto zyska na aferze szpitalnej? Nie PiS i nie Koalicja Obywatelska [OPINIA]Afera wokół szpitala w Warszawie. Kaczyński reaguje

Jeżeli historia utrwali się jako kolejna opowieść o znajomościach, specjalnych ścieżkach i ludziach funkcjonujących według innych zasad, to najbardziej zagrożona jest oczywiście Koalicja Obywatelska. Nie dlatego, że straci nagle kilka punktów poparcia, ale dlatego, że uderza to w jeden z filarów jej wizerunku: opowieści o większym profesjonalizmie instytucjonalnym i wyższych standardach państwa. Wyborca KO może tej sprawy nie uznać za powód do zmiany preferencji, ale może poczuć rozczarowanie, co wpłynie na jego wyborczą mobilizację.

PiS może na tym zyskać tylko częściowo. Problem polega na tym, że PiS sam przez lata był obiektem bardzo podobnych oskarżeń dotyczących znajomości, obsadzania stanowisk czy tworzenia własnych sieci wpływu. Dlatego jego zdolność do wiarygodnego wykorzystania tej historii jest ograniczona. PiS może mobilizować własnych wyborców, ale trudniej będzie mu zdobywać dzięki temu nowych.

Kto zyska na aferze szpitalnej? Nie PiS i nie Koalicja Obywatelska [OPINIA]

Najciekawszym beneficjentem mogą być natomiast ugrupowania antysystemowe. Nie dlatego, że ludzie uwierzą w ich recepty, ale dlatego, że podobne historie wzmacniają ich podstawową diagnozę świata. Zarówno Razem, Konfederacja, jak i Braun budują część swojego przekazu na przekonaniu, że istnieje zamknięta klasa polityczna, która funkcjonuje według własnych reguł niezależnie od partyjnych barw. Każda historia pasująca do tego obrazu jest dla nich korzystna.

Jednocześnie trzeba pamiętać o ważnej rzeczy. Największym beneficjentem podobnych afer bardzo często nie jest żadna partia. Jest nim cynizm. W badaniach jakościowych coraz częściej słychać, że “wszyscy robią to samo”. To przede wszystkim oznacza słabnącą identyfikację z głównym nurtem polityki.

Jednak kluczowe pytanie brzmi, czy za pół roku ktokolwiek będzie jeszcze o tej sprawie pamiętał? Jeszcze kilka miesięcy temu wielu komentatorów było przekonanych, że sprawa jachtów z KPO stanie politycznym przełomem – kryzysem, który pogrąży koalicję rządzącą. Dziś pozostał po niej ledwie słyszalny ślad. Dzieje się tak dlatego, że żyjemy w epoce wielkiego zapominania. W takim świecie polityków najczęściej ratuje po prostu kolejny news, kolejna medialna atrakcja.

PREMIUM Zapisz się na newsletter!

Zapisz mnieAdministratorem danych jest Wirtualna Polska Media S.A. Dane przetwarzamy w celu wysyłki newslettera. Masz prawo m.in. do dostępu, poprawienia, usunięcia danych oraz wycofania zgody. [Polityka prywatności]

Podobne artykuły