Szef kancelarii Tuska uderza w Nawrockiego. “Poziom degeneracji”
Do sprawy odwołanej wizyty w Polsce odniósł się szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Na platformie X napisał, że zaproszenia na konferencję do Gdańska były wspólnie podpisane przez premiera Donalda Tuska i prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
“Obaj mieli więc być gospodarzami i przyjmować gości. Prezydent Ukrainy mimo zaproszenia już gości, rezygnuje z udziału i wystawia tym samym premiera Tuska na pośmiewisko. Nie mam żadnej satysfakcji z tego, że premier Rzeczypospolitej jest upokarzany na arenie międzynarodowej. W przypadku tego premiera nie jest to niestety pierwszy raz” – oznajmił prezydencki minister.

O “upokorzeniu” Donalda Tuska mówią też inni urzędnicy z otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego. Na te komentarze postanowił odpowiedzieć w rozmowie z “Faktem” szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jan Grabiec.
Grabiec odpowiada Przydaczowi
W ocenie Jana Grabca wypowiedź ministra Przydacza “pokazuje, jaki był cel całej operacji związanej z odebraniem Orderu Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu w przededniu wielkiej światowej konferencji odbudowy Ukrainy”.
– Celem było uderzenie w rząd, żeby Polska nie odniosła sukcesu związanego z tą konferencją. Pokazuje to poziom degeneracji sposobu myślenia o polityce międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta. Postanowiła ona kompletnie storpedować tę konferencję – stwierdził szef KPRM.
Jednocześnie podkreślił, że URC 2026 nie jest wydarzeniem jednej strony politycznej. – Nie jest to jakaś konferencja rządu polskiego, lecz światowe wydarzenie dotyczące odbudowy Ukrainy, w które zaangażowanych jest kilkadziesiąt państw – zaznaczył.
Szef KPRM zarzuca “sabotaż”
Szef KPRM zwrócił też uwagę na finansowy i gospodarczy wymiar konferencji. – Jej głównym celem jest ustalenie, w jaki sposób wykorzystać miliardy euro na odbudowę Ukrainy, pochodzące z zamrożonych funduszy rosyjskich – tłumaczył. Grabiec podkreślił przy tym, że starania rządu o to, by Polska miała wpływ na sposób wydatkowania tych środków i aby polskie firmy mogły na tym zarobić, trwały od roku.

Jak dodał, rząd zabiegał o to, by konferencja odbyła się w Polsce, a nie w innym państwie europejskim. – Pracowaliśmy nad tym, by ta konferencja nie odbyła się w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy innym kraju europejskim, ale właśnie została zorganizowana w Polsce, tak abyśmy mieli wpływ na cały ten proces w Ukrainie – przekazał.
– Konferencja odniesie swój sukces mimo sabotażu ze strony Kancelarii Prezydenta, ale szkoda, że tak ważna instytucja wiosłuje w inną stronę, bo to szkodzi Polsce – skwitował.