Putin traci Krym? Największy kryzys od początku okupacji
Blick opisuje, że presję na rosyjskie wojska mają tworzyć m.in. ataki dronowe, akty sabotażu oraz aktywność lokalnego ruchu oporu. Tego typu działania nie przesądzają o przełamaniu frontu, ale mogą wpływać na codzienne funkcjonowanie rosyjskich jednostek i ich zaplecza na półwyspie.
Szczególne miejsce w tej układance ma zajmować grupa partyzancka Atesz, działająca na terenach okupowanych przez Rosję. Według serwisu jej członkowie mają zbierać informacje wywiadowcze o rozmieszczeniu rosyjskich wojsk, wskazywać cele dla ukraińskich uderzeń oraz prowadzić działania wymierzone w rosyjską logistykę.
Na czym polega presja Ukrainy na Krym?
W ostatnich miesiącach Ukraina – jak opisano w analizie – wielokrotnie uderzała w składy paliw, obiekty wojskowe i elementy infrastruktury transportowej na Krymie oraz w jego pobliżu. Takie ataki mogą komplikować zaopatrywanie rosyjskich jednostek stacjonujących na półwyspie.
Według tych ocen konsekwencją jest również konieczność przesuwania dodatkowych sił na ochronę zaplecza. W praktyce oznacza to, że Moskwa ma ponosić wyższe koszty, by utrzymać bezpieczeństwo kluczowych punktów logistycznych.

Historyk wojskowości Torsten Heinrich ocenia, że “Krym znajduje się pod presją przypominającą oblężenie”. Zastrzega jednak, że nie chodzi o klasyczne okrążenie wojskowe, lecz o stopniowe ograniczanie możliwości transportu ludzi, sprzętu i paliwa na półwysep.
Czy Ukraina jest blisko odzyskania Krymu?
Eksperci podkreślają jednocześnie, że Rosja wciąż dysponuje na Krymie znacznymi siłami wojskowymi. W ich ocenie perspektywa szybkiego odzyskania półwyspu przez Ukrainę pozostaje odległa.

Obecna strategia Kijowa ma koncentrować się przede wszystkim na osłabianiu rosyjskich zdolności operacyjnych i na podnoszeniu kosztów okupacji. Autorzy tekstu wskazują, że w przyszłości istotną rolę w walce o Krym może odegrać właśnie długotrwała presja militarna, działania wywiadowcze oraz aktywność ruchu oporu.