Krym przestał być bezpieczny. Ukraińcy uderzają dzień po dniu
Rosja była przekonana, że półwysep pozostanie bezpiecznym zapleczem dla działań prowadzonych na południu Ukrainy. W Sewastopolu stacjonowała Flota Czarnomorska, na płytach postojowych lotnisk spokojnie rozmieszczono samoloty, a składy paliw i amunicji funkcjonowały niemal bez zakłóceń.
Najgłośniejszym wydarzeniem była seria eksplozji na lotnisku Saki w sierpniu 2022 r. Później doszło do kolejnych uderzeń na magazyny amunicji i obiekty wojskowe. Były to jednak działania sporadyczne. Pomiędzy kolejnymi atakami mijały tygodnie. W tamtym okresie Rosjanie nadal traktowali Krym jako głębokie zaplecze frontu. Okręty pozostawały w Sewastopolu, a lotnictwo operowało z baz położonych na półwyspie praktycznie bez ograniczeń.

Pierwsze jaskółki
Prawdziwa zmiana nastąpiła w 2023 r., gdy Ukraina otrzymała brytyjskie Storm Shadow i francuskie SCALP-EG. Pociski te umożliwiły precyzyjne atakowanie obiektów znajdujących się setki kilometrów od linii frontu. W czerwcu 2023 r. za ich pomocą uderzono między innymi w mosty na przesmyku czonharskim, utrudniając rosyjską logistykę.
Jesienią kampania weszła na nowy poziom. We wrześniu 2023 r. pociski Storm Shadow uszkodziły okręt podwodny “Rostow nad Donem” oraz okręt desantowy “Mińsk” w stoczni w Sewastopolu. Kilka dni później zaatakowano sztab Floty Czarnomorskiej. Pod koniec roku zniszczony został również duży okręt desantowy “Nowoczerkask” w Teodozji. Był to okres, w którym Rosja po raz pierwszy zaczęła wycofywać najcenniejsze jednostki z Sewastopola do Noworosyjska. Wciąż jednak problemem była ilość posiadanych pocisków. Uderzenia następowały co kilka lub kilkanaście dni. Wynikało to z niewielkiej liczby dostępnych pocisków. Każde odpalenie oznaczało wykorzystanie bardzo kosztownej amunicji.
Wyższy poziom ataków
Największą zmianę przyniósł rozwój ukraińskiego przemysłu bezzałogowego. Produkowane seryjnie drony dalekiego zasięgu są nieporównywalnie tańsze od rakiet manewrujących. Mogą być budowane w dużych ilościach i używane praktycznie codziennie. To właśnie dzięki nim Ukraina przeszła od pojedynczych uderzeń do stałej kampanii przeciwko Krymowi.
W 2024 r. bezzałogowce nad Krymem zaczęły pojawiać się średnio co kilka dni. Według danych Black Sea News od początku stycznia do końca października 2024 r. odnotowano co najmniej 125 uderzeń na Krym, co dawało średnio jeden atak co około trzy dni.

Obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Skala produkcji jest na tyle duża, że w mijającym czerwcu Ukraińcy atakują codziennie. Czasem przeprowadzają dwa masowe ataki dziennie na różne cele.
21 czerwca ukraińskie drony uderzyły w terminal naftowy i magazyny paliw w rejonie Kerczu, położone w pobliżu mostu krymskiego. Oprócz tego rosyjskie źródła informowały o eksplozjach w rejonie Eupatorii, Sewastopola oraz podstacji energetycznej w Białohorsku. Zaatakowane zostały także przygraniczne rejony Kraju Krasnodarskiego. Celem była przepompownia ropy i paliw w porcie Kawkaz, znajdującym się naprzeciw Kerczu. Jest to ważny punkt przeładunkowy wykorzystywany do dostaw na Krym.
Następnego dnia, 22 czerwca, ukraińskie drony zaatakowały między innymi Tawrijską Elektrownię Cieplną. Rosyjskie lokalne kanały telegramowe informowały o eksplozjach w rejonie stacji transformatorowych. Tego samego dnia rozpoczęto również operację przeciwko mostowi kolejowemu nad Kanałem Północnokrymskim w rejonie Rozdolnego. Była to ważna trasa wykorzystywana do przewozu zaopatrzenia dla rosyjskich wojsk na południowym froncie.
Pierwsze uderzenie przeprowadzono właśnie nocą z 22 na 23 czerwca, a następnie kolejne drony już w ciągu dnia zaatakowały sprzęt naprawczy i pozostałe fragmenty konstrukcji. W innych rejonach Krymu znów zostały zaatakowane elementy infrastruktury energetycznej.

Potężne uderzenie
W nocy z wtorku na środę Ukraińcy przeprowadzili jeden z największych ataków na Krym. Według ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych zaatakowano ponad 60 celów leżących na Krymie. Skalę ataku potwierdzają Rosjanie. Uderzono w główną stację elektroenergetyczną zasilającą Sewastopol oraz w Bałakławską Elektrownię Cieplną. W efekcie duża część Sewastopola została czasowo pozbawiona energii elektrycznej.
Również ponownie trafiono terminal paliwowy, stację dystrybucji gazu oraz zbiorniki paliwowe w Kerczu. Ukraińskie drony uderzyły również w rosyjską obronę przeciwlotniczą. Według Dowództwa Sił Systemów Bezzałogowych trafiono system Pancyr-S1 w rejonie Bagerowa, wyrzutnię S-300, stanowisko artylerii przeciwlotniczej w Kurortnem oraz radar Nebo-U w pobliżu Kerczu.
Paraliż
W zasadzie Ukraińcy sparaliżowali dostawy paliw i smarów dla Południowego Zgrupowania Wojsk. Dla cywili sytuacja jest jeszcze gorsza. Rosyjskie władze okupacyjne zaczęły wprowadzać dodatkowe środki bezpieczeństwa. Ograniczono część działalności gospodarczej, zmieniono zasady sprzedaży paliw i odwołano część wydarzeń publicznych. Rozpoczęto także reglamentowanie pożywienia. Można kupić maksymalnie trzy opakowania kaszy gryczanej, ryżu czy makaronów.
A zapewne będzie gorzej. W ciągu czterech lat Ukraina uzyskała możliwość trafiania celów na Krymie z bardzo dużą intensywnością. W 2022 r. rosyjska armia mogła zakładać, że po pojedynczym incydencie nastąpi długi okres względnego spokoju. W 2023 r. pojawiły się regularne uderzenia rakietowe, ale nadal były one ograniczone liczbą dostępnej amunicji. Dzisiaj Rosjanie muszą liczyć się z tym, że kolejny atak może nastąpić następnej nocy.
To właśnie masowa produkcja tanich dronów sprawiła, że Krym przestał być głębokim zapleczem, a stał się linią frontu. Właśnie ta zmiana jest jednym z najważniejszych osiągnięć ukraińskiej strategii dalekiego rażenia. Czytając rosyjskie media społecznościowe nie sposób nie zauważyć, że nawet krótka kampania wywołała u Rosjan szok. Nikt się nie spodziewał, że Ukraińcy niemal bezkarnie będą codziennie bombardować Rosję i tereny okupowane.