Rosjanie są sparaliżowani. Pokazujemy, czym Ukraińcy wywołują popłoch
Produkcja ukraińskich bezzałogowców dalekiego zasięgu rozkręciła się na początku 2024 r., a najliczniejszą grupę stanowią bezzałogowce tłokowe. Ich znaczenie wynika nie tyle z masy przenoszonego ładunku, ile z możliwości produkowania ich w dużych liczbach i wysyłania przeciwko celom oddalonym o ponad tysiąc kilometrów.
Drony śmigłowe
Największym przedstawicielem tej grupy jest An-196 Lutyj, napędzany silnikiem tłokowym Hirth F-23, z nawigacją inercyjną korygowaną sygnałem satelitarnym. Najnowsza wersja ma mieć zasięg sięgający około 2 tys. km i głowicę o masie 50-75 kg. Pierwsza partia seryjna była gotowa w sierpniu 2023 r. i 28 sierpnia Siły Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy zaatakowały bazę 126. Brygady Straży Przybrzeżnej Floty Czarnomorskiej Federacji Rosyjskiej w Perewalnym. Udokumentowane użycie obejmuje cele oddalone od Ukrainy o maksymalnie 1700 km.

Inną konstrukcją tej klasy jest FP-1 firmy Fire Point. Producent podaje zasięg około 1600 km oraz głowicę bojową o masie do 120 kg. Im większa głowica jest zamontowana, tym zasięg jest mniejszy. FP-1 startuje z katapulty przy wykorzystaniu rakietowego przyspieszacza, dzięki czemu nie potrzebuje podwozia. Jego system nawigacyjny łączy układ inercyjny z korekcją satelitarną.
Rakietodrony
Drugą kategorię stanowią konstrukcje określane w Ukrainie jako rakietodrony, czyli środki łączące cechy bezzałogowca i pocisku manewrującego. Najbardziej znane są Palanycia i Peklo. Pierwszy otrzymał silnik turboodrzutowy, dzięki któremu może osiągać około 900 km/h. Według danych producenta jego zasięg wynosi 650 km, masa całkowita 320 kg, a głowica 100 kg. Ukraina po raz pierwszy poinformowała o bojowym użyciu Palanyci w sierpniu i wrześniu 2024 r., ale szczegóły kolejnych zastosowań pozostają utajnione.
Pekło, wedle ukraińskich specjalistów, powstało prawdopodobnie na bazie Palanyci, lecz jego zasięg wynosi ok. 700 km, a prędkość ok. 700 km/h. Ukraina rozpoczęła produkcję seryjną tej broni pod koniec 2024 r., a pierwsza partia trafiła do sił zbrojnych jeszcze w grudniu. Masa głowicy Pekło nie została oficjalnie ujawniona, choć pojawiają się informacje, że może wynosić ok. 50 kg. Pierwszy atak przeprowadzono 14 grudnia 2024 r., kiedy drony zaatakowały przepompownie rurociągu naftowego “Przyjaźń” w obwodzie briańskim.

Start odbywa się z wykorzystaniem rakietowego przyspieszacza, a następnie broń przechodzi na napęd odrzutowy. Lot może odbywać się na wysokości od około 15 do 500 m, a system nawigacyjny wykorzystuje INS i GPS.
Pociski manewrujące Neptune
R-360 Neptune jest najbardziej dojrzałą ukraińską rodziną pocisków manewrujących. Pierwotnie był to pocisk przeciwokrętowy o zasięgu około 280 km i głowicy 150 kg, jednak doświadczenia wojenne doprowadziły do powstania wersji przeznaczonej do atakowania celów lądowych. Najważniejszym rozwinięciem jest Long Neptune, dla którego Ukraina deklaruje zasięg ok. 1000 km.
Pocisk zachowuje poddźwiękowy profil lotu i napęd turbowentylatorowy poprzednika, ale otrzymał zmodyfikowany układ nawigacji i większy kadłub pozwalający zabrać więcej paliwa. Masa głowicy Long Neptune nie została oficjalnie potwierdzona. Pojawiają się wartości od 260 do 350 kg.

Początkowo Ukraińcy przypisywali Neptune m.in. uderzenia na rosyjskie instalacje paliwowe, magazyny etapowe i składy amunicji na zapleczu frontu, a w 2025 r. Kijów potwierdził bojowe użycie wersji o zasięgu 1000 km.
Flamingo
FP-5 Flamingo wygląda niezwykle podobnie do bomb latających V-1. I w zasadzie działa na tej samej zasadzie. Z tą różnicą, że posiada znacznie zaawansowane systemy nawigacyjne i kontroli lotu. Flamingo jest obecnie najcięższym ukraińskim środkiem dalekiego rażenia o potwierdzonym użyciu bojowym, choć część jego parametrów nadal pochodzi z deklaracji producenta Fire Point.
Według tych danych pocisk ma osiągać 3000 km zasięgu i przenosić głowicę o masie około 1150 kg. Silnik AI-25TL pozwala rozpędzić pocisk maksymalnie do 950 km/h, jednak prędkość przelotowa wynosi 800 km/h. Duży silnik powoduje, że Flamingo jest znacznie większy od zachodnich pocisków tej samej kategorii, ale pozwala wykorzystać dostępne komponenty, które Ukraińcy produkują u siebie.
Pociski operują na bardzo małych wysokościach, rzędu kilkudziesięciu metrów nad powierzchnią, wykorzystując połączoną nawigację GNSS i INS oraz profile lotu zoptymalizowane pod kątem ograniczenia wykrywalności przez radary. Jednocześnie osiągają prędkości zbliżone do klasycznych pocisków manewrujących.
Dla porównania pierwszy ukraiński bezzałogowiec dalekiego zasięgu A-22, zbudowany w oparciu o cywilny samolot ultralekki, przy ograniczonym zasięgu mógł przenosić ładunek do ok. 300 kg, natomiast przy maksymalnym dystansie, niespełna 1000 km, wartość ta spadała do ok. 150 kg. I to przy prędkości przelotowej 160 km/h.
To bardzo dobrze pokazuje, jaką ewolucję przeszły ukraińskie środki napadu powietrznego dalekiego zasięgu. Od gospodarczo przebudowywanych cywilnych ultralightów, które ledwie się wlekły po niebie, aż po latające bomby, zdolne do przenoszenia tonowej głowicy na odległość paru tysięcy kilometrów z prędkością przelotową samolotu pasażerskiego.