Ukraiński myśliwiec musiał przerwać pościg. Potem rakieta spadła w Polsce
PRZECZYTAJ TAKŻE: Tak zawiódł system podczas wlotu rakiety. Wiemy, kto nie włączył syren

Czy polska przestrzeń powietrzna mogła stać się miejscem “gorącego pościgu”?
Z informacji, które przekazał Tomczyk wynika, że ukraińskie wojsko miało kontrolować lot rosyjskiego pocisku, a jednocześnie próbować go zniszczyć, zanim dotrze do granicy Polski. Pościg jednak przerwano. Tomczyk wyjaśniał, że ukraiński samolot nie wleciał nad terytorium Polski nie tylko z powodów formalnych.
– W tym przypadku pilot zawrócił, ponieważ istniało ryzyko, że przypadkowo zostanie trafiony przez naszą obronę – mówił Tomczyk w rozmowie z “Wyborczą”.
Wiceszef MON podkreślał, że kwestia ewentualnego dopuszczenia działań takich jak “gorący pościg” jest złożona i dotyczy zarówno prawa międzynarodowego, jak i procedur NATO.

“Gorący pościg” to procedura, która w czasie konfliktu pozwala pilotom napadniętego państwa legalnie wlecieć nad terytorium sąsiedniego kraju – w tym przypadku państwa NATO. Warunkiem jest prowadzenie bezpośredniej walki z namierzonym wrogim celem.
Dodał też, że Polska i Ukraina prowadzą ciągłą wymianę informacji, szczególnie w odniesieniu do zachodniej części ukraińskiej przestrzeni powietrznej, a decyzja o uzbrojonych lotach ukraińskich samolotów nad terytorium państwa NATO miałaby charakter polityczno-prawny i nie przesądzi o niej pojedynczy incydent.
Jaka była reakcja polskich władz na incydent?
Tuż po wykryciu niezidentyfikowanego obiektu w nocy ze środy na czwartek w polskiej przestrzeni powietrznej wysłano myśliwiec F-16 w celu rozpoznania i ewentualnego przechwycenia. Obiekt zniknął z radarów, a miejsce jego upadku ustalono w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim. Premier Donald Tusk odwiedził rano region, zwołując zespół koordynacyjny z udziałem szefa MON, szefa MSWiA oraz przedstawicieli służb specjalnych.
Jak poinformował premier, polska przestrzeń powietrzna została naruszona prawdopodobnie przez rosyjski pocisk Ch-101. Podkreślił jednak, że informacja ta wymaga jeszcze sprawdzenia. Pocisk spadł w terenie niezabudowanym. Premier przekazał, że “nie ma żadnych informacji o ofiarach ani o stratach”.
Komunikat przekazał także wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. Podkreślił, że tylko jeden pocisk przekroczył polską przestrzeń powietrzną, a drugi był bliski granicy, jednak zawrócił przed jej przekroczeniem.