Pracują w publicznych szpitalach. Media prześwietliły faktury lekarzy
Sejm w piątek przyjął przepisy, które mają umożliwić ewidencjonowanie zarobków lekarzy w publicznych szpitalach po numerze PESEL lub numerze prawa wykonywania zawodu. Przed wakacjami regulacja ma trafić do Senatu, a potem do podpisu prezydenta.
Zmiany w prawie po aferze w stołecznym szpitalu
Jeśli Karol Nawrocki podpisze ustawę, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) już we wrześniu ma po raz pierwszy zebrać dane o wynagrodzeniach w publicznej ochronie zdrowia według nowych zasad. Dotąd Agencja gromadziła informacje na podstawie pojedynczych umów i faktur, które podmioty lecznicze zawierają z medykami.

Jak zauważa “Rz”, obecny sposób zbierania danych nie pozwala zsumować wszystkich zarobków konkretnego lekarza w całym systemie. Wynika to m.in. z tego, że lekarze mogą współpracować z kilkoma placówkami równolegle, a w jednym szpitalu łączyć kilka form współpracy, np. umowę zlecenia obok etatu. W efekcie AOTMiT nie ma pełnego obrazu łącznych zarobków danej osoby, choć takie informacje Ministerstwo Zdrowia może pozyskać od Krajowej Administracji Skarbowej.
Czy PESEL i PWZ ujawnią pełne zarobki lekarzy?
Nowe rozwiązanie ma polegać na tym, że AOTMiT przygotuje dla resortu zdrowia zestawienie po numerze PESEL lub PWZ. Mec. Krzysztof Dzięgielewski, adwokat w Kancelarii Kopeć & Zaborowski, podkreśla jednak w rozmowie z dziennikiem, że sama zmiana dotyczy przede wszystkim wglądu w dane, a nie ograniczenia wysokości wynagrodzeń.
– Ta ustawa dotyczy tylko uprawnień Agencji Oceny Technologii Medycznych i jej wglądu w zarobki, więc nie ukróci zjawiska, jakim są wysokie zarobki lekarzy w ochronie zdrowia, tylko po prostu państwo będzie wiedziało, gdzie i ile kto zarabia. Uważam, że to już dawno powinno być wiadomo – mówi.
Z lutowej zbiórki danych AOTMiT, jak wskazuje “Rzeczpospolita”, wynikało, że wynagrodzenia powyżej 100 tys. zł miesięcznie dotyczyły 625 kontraktów, których stronami były podmiot leczniczy i lekarz ze specjalizacją (1,2 proc.) oraz 49 umów o pracę.

Z ustaleń gazety wynika też, że ta sama tegoroczna zbiórka danych o wynagrodzeniach pokazała najwyższe pojedyncze faktury wystawiane przez lekarzy opiewające na 300-350 tys. zł za miesiąc. To liczby dotyczące pojedynczych dokumentów rozliczeniowych, a nie zestawienia całych dochodów konkretnej osoby w systemie.
Luka w przepisach
Wojciech Wiśniewski z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego zwraca uwagę na ograniczenia nowej regulacji. Jak wskazuje, ustawa ma umożliwiać monitorowanie informacji dotyczących numeru PESEL lub PWZ, czyli identyfikację osób fizycznych, ale nie będzie dotyczyć osób prawnych.
Ekspert wskazuje więc m.in. na tzw. spółdzielnie lekarskie, czyli spółdzielnie pracy zrzeszające lekarzy. – Te podmioty są zakładane m.in. po to, żeby wzmocnić pozycję negocjacyjną lekarzy ze szpitalem – wyjaśnia. Jeśli stroną umowy na wykonywanie świadczeń jest spółdzielnia, a nie poszczególni lekarze, to, jak ocenia, wyklucza to ewidencję zarobków indywidualnych w trybie opartym o PESEL lub PWZ.
Dzięgielewski zauważa, że przy niechęci do ujawniania zarobków taka forma organizacji może stać się jeszcze popularniejsza.
Teleradiologia sposobem na uniknięcie weryfikacji
Drugim rozwiązaniem, które – według rozmówcy “Rzeczpospolitej” – może pozwalać ominąć monitoring po PESEL lub PWZ, jest teleradiologia. Wiśniewski opisuje sytuację, w której szpital ma umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia na diagnostykę obrazową, ale podwykonawcą jest podmiot zatrudniający lekarzy specjalizujących się w tej dziedzinie.

– Wtedy też nie będzie dostępu do informacji dotyczących tego, na jakich stawkach pracują ci lekarze – uważa.
Wiśniewski wskazuje, że spółdzielnie lekarskie oraz radiologia to dwa obszary, w których często pojawiają się bardzo wysokie wynagrodzenia. Zwraca też uwagę, że warto rozważyć doprecyzowanie przepisów albo szukanie danych o zarobkach w systemach Krajowej Administracji Skarbowej.
Pomysł ewidencjonowania zarobków po numerze PESEL lub PWZ pojawił się pod koniec czerwca 2025 r., gdy Jerzy Szafranowicz, ówczesny wiceminister zdrowia, przedstawił go członkom Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia. Temu rozwiązaniu towarzyszyła wówczas propozycja, by świadczeniodawca, czyli placówka medyczna, mógł zawierać umowy wyłącznie z osobą wykonującą zawód medyczny. Oznaczałoby to odejście od kontraktów zawieranych przez szpitale z podmiotami zbiorowymi, takimi jak spółki lub inne podmioty lecznicze.