Nowogrodzka zatwierdzi uchwałą partyjny rozwód. Ludzie Morawieckiego zdecydują, co dalej
Inny jednak przypomina, że gdy z partii usuwany był Zbigniew Ziobro, to przyszedłby bronić swoich racji.
Co wymyśli Komitet
Komitet Polityczny ma formalnie stwierdzić, że osobom, które nie złożyły oświadczenia, wygasa członkostwo w ugrupowaniu, ponieważ interpretacja Nowogrodzkiej jest taka, że sam fakt niezłożenia oświadczenia oznacza rezygnację z członkostwa w PiS. Tyle że mimo upływu terminu na złożenie oświadczenia 23 lipca Nowogrodzka stara się jeszcze przekonać niektórych polityków ze stowarzyszenia Morawieckiego, by oświadczenie złożyli.
W ciągu dnia trwały prace nad uchwałą Komitetu Politycznego PiS i jej ostateczną formą. Na pewno osoby, których będzie dotyczyła decyzja, mają być wymienione z imienia i nazwiska. Jest dodatkowe pytanie, co Komitet Polityczny PiS zamierza zrobić z dwójką europosłów, Maciejem Wąsikiem i Mariuszem Kamińskim, którzy, jak pisaliśmy, nie złożyli oświadczeń w formie, jaką przygotował PKP PiS.

Choć, jak słyszymy, złożyli oświadczenie z inną treścią. Zdaniem naszych rozmówców nie podoba im się formuła załatwienia całej sprawy i samo oświadczenie, które ma formę “lojalki”. Ale polityk PiS z Nowogrodzkiej przestrzega, że nie przysługuje im specjalne traktowanie. Dlatego jaki będzie finał w przypadku dwóch europosłów, trudno przewidzieć.
Procedura z oświadczeniami budzi wątpliwości, bo omija partyjną ścieżkę sądową, by skrócić i przyspieszyć wyrzucenie z partii frakcji Morawieckiego. Z tego powodu politycy, którzy są usuwani z partii, mieliby podstawy, żeby próbować podważać decyzje Komitetu Politycznego w sądzie powszechnym. Ale raczej się na to nie zanosi.
– Nie jestem zwolennikiem skarżenia uchwały KP PiS, to na pewno byłby ciekawy casus prawniczy, ale nie wiem, czy nasi wyborcy by to zrozumieli. Musimy mieć jasną sytuację i zacząć działalność na własny rachunek – mówi nam Krzysztof Szczucki.
Politycy z frakcji Morawieckiego boją się, że gdyby złożyli wniosek, to w oczach opinii publicznej pozostawaliby w stanie zawieszenia. Inny polityk związany z Morawieckim żartuje, że być może ktoś zechce przetestować polskie sądy w tej sprawie i stworzyć nową linię orzeczniczą. – Albo można zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego o zabezpieczenie stwierdzające, że nie można nas wyrzucić z PiS – śmieje się dalej nasz rozmówca.

Transfery “last minute”?
Dla “Morawieckich” istotniejsze dziś jest ich własne spotkanie, planowane na wieczór, już po komitecie politycznym PiS. Tematów do omówienia, jak przyznają politycy, jest sporo. Na rozpoczynającym się jutro posiedzeniu Sejmu prawdopodobnie powołany zostanie nowy klub sejmowy, pytanie też, jak ów klub zachowa się w kwestii fotelu wicemarszałka Sejmu (czy poprą kandydata PiS Marcina Ociepę, czy wystawią mu kontrkandydata), czy powstanie z czasem partia polityczna oraz jaka będzie jej linia programowa odróżniająca ją od PiS. Co więcej, obie strony – i Nowogrodzka, i “Morawieccy” – sugerują, że w najbliższych godzinach możliwe są jeszcze jakieś transfery pomiędzy ugrupowaniami.
– Trwają rozmowy w sumie z kilkoma osobami. Wczoraj jedna z nich miała dłuższe spotkanie z prezesem Kaczyńskim, ale raczej nie da się przekonać do powrotu. Moim zdaniem możliwy jest powrót jeszcze dwóch innych osób – przekonuje rozmówca związany z Nowogrodzką.
Z kolei po stronie tzw. rozłamowców słyszymy, że jest potencjał na skaptowanie jeszcze 3–4 osób, z czego sprawę zdaje sobie sama centrala PiS. – Mówi się o trzech kobietach i jednym facecie ze Śląska, ale zobaczymy, ile w tym prawdy – dodaje rozmówca lojalny wobec Jarosława Kaczyńskiego. Inną wersję słyszymy od współpracownika Morawieckiego.

– Ja wiem o dwóch osobach, które mogą jeszcze dołączyć – mówi i podkreśla, że najistotniejsze jest, by nowy klub miał co najmniej 33 osoby, a skoro na ten moment jest 39 posłów, to jest jeszcze jakiś “bufor bezpieczeństwa” na sytuację, w której do PiS wrócą kolejni.
– Dowożąc tych co najmniej 33 posłów, osiągamy dwa zasadnicze dla nas cele. Po pierwsze, stajemy się na starcie trzecią siłą parlamentarną. Po drugie, PiS przestaje być wtedy największym klubem w całym Sejmie, a staje się co najwyżej największym klubem opozycyjnym – tłumaczy rozmówca od Morawieckiego.