MON odtajni dokumenty. “Pracujemy za rosyjski wywiad”
Spór stał się katalizatorem do ujawnienia tajemnic, które – zdaniem generała – powinny pozostać w sejfach. Choć Niemcy czy Amerykanie również informują o wsparciu, często robią to w sposób ogólny lub z dużym opóźnieniem, by nie ułatwiać zadania wrogowi.
Prezent dla Rosjan
Gen. Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, dostrzega w decyzji MON niebezpieczeństwo. Zdaniem byłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego to uleganie politycznej presji. Decyzję nazywa wprost: prezent dla Kremla.
– Odnoszę wrażenie, że nasi politycy zaczynają pracować jako analitycy białego wywiadu rosyjskiego. Zbierają informacje, wyciągają wnioski i wrzucają je do pieca wewnętrznej walki polsko-polskiej – ocenia gen. Koziej w rozmowie z Wirtualną Polską. – To jest dramat – dodaje.

Ekspert wskazuje przy tym na wielopoziomowe konsekwencje, które niesie za sobą taka decyzja. W tym kontekście zaznacza, że każda taka informacja pozwala Rosjanom na weryfikację ich własnych danych wywiadowczych. – Rosjanie sprawdzą teraz, czy ich agenci dwa lata temu donosili prawdę o tym, co Polska ma i co może dać. Sami im to teraz potwierdzimy. Pomożemy im zweryfikować źródła: który agent był dobry, a którego trzeba wymienić. Po prostu pracujemy za rosyjski wywiad – punktuje były szef BBN.
Odkrywanie kart walczącej Ukrainy
Problem ma jednak szerszy wymiar niż tylko polskie zapasy. Upublicznienie terminów i liczby przekazanego sprzętu uderza bezpośrednio w zdolności operacyjne Kijowa.
– Odkrywamy karty państwa, które toczy wojnę. Dla Rosji kluczowe jest wiedzieć: ile czego Ukraina dostała, w jakim czasie i jak to wpłynęło na ich aktywność na froncie – tłumaczy gen. Koziej. – Rosjanie “połączą kropki”. Wyliczą, ile czasu Ukraińcy potrzebowali na organizację od momentu dostawy danej broni do ruszenia do przodu. Każda z tych informacji ma gigantyczne znaczenie dla rosyjskiego sztabu generalnego – zaznacza.
– Rozumiem logikę walki politycznej, ale z punktu widzenia strategicznego to jest straszny błąd – mówi gen. Koziej.

Były szef BBN apeluje przy okazji do klasy politycznej o rozsądek. – Wymagałbym od elit dużo więcej roztropności. Rosja szuka sposobu na wyjście z kryzysu przez eskalację, a my jej w tej wojnie hybrydowej po prostu pomagamy – wskazuje.
Generał nie kryje pesymizmu co do stanu debaty publicznej w Polsce. – To bardzo smutny przekaz. Nie wiem, jak w imię wewnętrznych rozgrywek można tak bardzo narażać polską rację stanu – podsumowuje w rozmowie z Wirtualną Polską.
Awantura o Patrioty
PAC-3 MSE to najbardziej zaawansowane z pocisków do systemu Patriot. Amerykanie od lat pilnie strzegli tajemnic produkcji i transferu tej technologii.
Pociski te są niezwykle drogie – cena jednostkowa oscyluje w granicach 22 mln zł za sztukę. Problemem jest ich także ograniczona liczba. Amerykańskie moce produkcyjne są małe, a zapas rakiet został poważnie nadwątlony przez konflikt z Iranem. Odbudowa stanów magazynowych – przy obecnym tempie produkcji – zajmie najprawdopodobniej lata.