News WP: Rządowy program in vitro pod lupą CBA
Do naszej redakcji w ostatnim czasie zaczęły napływać sygnały, że w ramach programu mogły pojawić się nieprawidłowości noszące znamiona korupcji, a wiedza o tym ma być coraz bardziej powszechna na szczeblu urzędniczym oraz służb.
Zapytane przez Wirtualną Polskę o szczegóły, CBA potwierdza, że prowadzi wstępne czynności dotyczące funkcjonowania rządowego programu in vitro.
– Informujemy, że funkcjonariusze CBA prowadzą czynności analityczno-informacyjne, o których mowa w art. 13 ust. 1 pkt 3 ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. Czynności te mają charakter weryfikacyjny i są niezależne od czynności kontrolnych oraz śledczych. Biuro nie udziela informacji na ich temat – odpisało nam Biuro.
W rozmowie z nami Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora do spraw służb specjalnych, potwierdza, że do CBA wpłynęły “pewne informacje o ewentualnych nieprawidłowościach”.
– Są one obecnie analizowane i weryfikowane, na tym etapie CBA nie przesądza, czy doszło do złamania lub naruszenia prawa – mówi Jacek Dobrzyński.
Wspomniany w odpowiedziach CBA art. 13 ust. 1 pkt 3 ustawy o CBA mówi dość oględnie o zbieraniu przez funkcjonariuszy informacji “w celu uzyskiwania i przetwarzania informacji istotnych dla zwalczania korupcji w instytucjach państwowych i samorządzie terytorialnym oraz działalności godzącej w interesy ekonomiczne państwa”.
Z kolei rozmówca z obozu rządowego wskazuje WP, że sprawa ma raczej wycinkowy, a nie masowy charakter.
Trzy tropy
O szczegóły pytamy jeszcze rozmówcę zorientowanego w tematyce zdrowotnej. Podejrzewa, że sprawdzany może być jeden z kilku aspektów (bądź też wszystkie naraz).
Pierwsza sprawa to kwestia algorytmu podziału środków pomiędzy realizatorów programu, czyli kliniki leczenia niepłodności. – Jakiś czas temu pojawiły się “na mieście” spekulacje, że algorytm mógł zostać ułożony tak, że najwięcej na tym zyskała konkretna klinika, pozostająca w dobrej relacji z jednym z urzędników resortu zdrowia – podaje nasz rozmówca.
Ale wskazuje też na kolejne możliwe aspekty. – Kłopotem jest faktyczna dostępność tego programu. Obecnie bardzo wiele par zakwalifikowanych do programu ma do czynienia z kolejnymi zarodkami, z którymi starają się uzyskać ciążę, a to powoduje, że te pary, które chciałyby zacząć procedurę, czekają. I tak naprawdę nie ma rejestru tych pacjentów. W efekcie nie wiadomo, ile osób czeka w kolejce. Dlatego możliwe, że przedmiotem postępowania jest to, że nie ma takiego rejestru – wskazuje rozmówca i kontynuuje, że realizatorzy programu nie sprawozdają danych do rejestru co do np. swojej skuteczności.
– Tymczasem Ministerstwo Zdrowia opublikowało algorytm podziału środków między poszczególnych realizatorów, gdzie jednym z czynników jest na przykład skuteczność. A przecież realizatorzy w tej sytuacji mogli sprawozdać cokolwiek, bo oni nie sprawozdają danych, tylko wynik, który może być dowolny – argumentuje rozmówca WP.
Trzecia sprawa dotyczy usług dodatkowych, oferowanych przez kliniki. – Niektórzy realizatorzy oferują parom zakwalifikowanym do programu jakieś dodatkowe świadczenia czy procedury, które nie są objęte rządowym programem in vitro, tylko są finansowane na zasadach komercyjnych. Rodzą się pytania, czy wszystkie z nich są uzasadnione medycznie – ocenia rozmówca.
Co na to resort zdrowia?
Kilka dni temu zadaliśmy resortowi zdrowia pytania w tej sprawie. Odpowiedzi przyszły dziś – choć resort nie odnosi się wprost do kwestii ewentualnej korupcji i z czyjego zawiadomienia działa CBA, to jednak wskazuje na inne kwestie. Dotyczą one rozliczeń z klinikami przeprowadzającymi procedurę in vitro.
Na wstępie resort wskazuje, że podział środków w programie odbywa się według “jednolitych i mierzalnych kryteriów”, oraz że finansowanie jest powiązane przede wszystkim ze skutecznością leczenia oraz rzeczywistą liczbą procedur wykonywanych dla pacjentów. Podział środków w 2026 roku został powiązany z wynikami leczenia oraz poziomem wydatkowania dotacji w roku poprzednim, czyli potencjałem realizatorów świadczeń. – Utworzenie wskaźników skuteczności pozwoliło na odzwierciedlenie jakości świadczeń realizowanych w całej Polsce, w porównaniu z rokiem 2025 – podkreśla MZ.
Algorytm podziału środków został udostępniony w marcu. – W przypadku ujawnienia, iż złożone sprawozdania pozostają niezgodne ze stanem faktycznym Minister Zdrowia podejmie stosowne działania zmierzające do wyjaśnienia zaistniałej sytuacji, a w dalszej kolejności podejmie odpowiednie kroki przewidziane przepisami prawa – zastrzega resort.
MZ przyznaje, że dwa z 58 podmiotów medycznych zaangażowanych w program podważają podział środków. – Podmioty te działają w interesie własnym najprawdopodobniej z uwagi na niezadowolenie z uzyskanej pozycji rankingowej oraz wynikających z niej konsekwencji finansowych lub z powodu zrealizowania większej liczby procedur – powyżej kwoty określonej w umowie oraz wbrew postanowieniom umowy i zasadom programu – tłumaczy resort.
Być może we wtorek poznamy więcej szczegółów tej sprawy. Tego dnia ponownie zbierze się Zespół Trójstronny ds. Ochrony Zdrowia (kontynuacja posiedzenia z 24 czerwca), na którym resort zdrowia ma przedstawić informację na temat “realizacji programu polityki zdrowotnej”, w tym przede wszystkim rządowego programu in vitro na lata 2024-2028.
Trzeba przy tym podkreślić, że – niezależnie od tego, czy i jakie nieprawidłowości potwierdzą agenci CBA oraz czy podjęte zostanie śledztwo – procedura in vitro uznawana jest dziś za najskuteczniejszą metodę leczenia niepłodności. Według danych na koniec maja br. w ramach programu urodziło się 15 tys. dzieci i uzyskano 29,8 tys. ciąż klinicznych.