Kolejki, limity i puste dystrybutory. Tak wygląda kryzys w Rosji
W serwisach społecznościowych, m.in. na Telegramie, kierowcy wymieniają się informacjami, na których stacjach paliwo jest jeszcze dostępne i gdzie kolejki są najkrótsze. Emocje są coraz większe. Na publikowanych nagraniach widać klientów kłócących się przy dystrybutorach, a w internecie gwałtownie wzrosła liczba wyszukiwań dotyczących sposobów spuszczania paliwa z baków samochodów.
Szczególnie trudna sytuacja panuje na Krymie. Benzyna o wyższej liczbie oktanowej bywa dostępna wyłącznie dla wojska oraz służb komunalnych. Dla zwykłych mieszkańców oznacza to długie oczekiwanie i niepewność, czy uda się w ogóle zatankować.

Poszukiwanie paliw
Tatiana Siedych z Rostowa nad Donem w wypowiedzi dla Reutersa mówiła, że “kolejki są po prostu szalone, trzeba planować wszystko z wyprzedzeniem, inaczej nie ma szans zatankować”. Inny kierowca opisywał sytuację bardziej dosadnie, mówiąc, że jeździ “od stacji do stacji”. “Czasem wracam do domu z pustym bakiem i bez benzyny” – podkreślał.
Takie same wypowiedzi można znaleźć w serwisach społecznościowych, m.in. na Telegramie, choć na oficjalnych kanałach samorządów negatywne komentarze są często dość szybko usuwane. Zwłaszcza te dotyczące czasu poszukiwania stacji benzynowych, na których można znaleźć jeszcze paliwo. Pojawiły się specjalne grupy, gdzie kierowcy najpierw sprawdzają dostępność benzyny na kilku stacjach w okolicy, a dopiero potem wyjeżdżają na poszukiwanie. Średni czas takich poszukiwań już przekroczył godzinę. W miastach sytuacja jest jeszcze całkiem znośna. Gorzej jest na wsi, gdzie rozpoczynają się właśnie żniwa.
Żniwa bez paliwa
Rolnicy ostrzegają, że niedobory utrudniają prowadzenie żniw, a przewoźnicy wskazują na rosnące koszty działalności. Podkreślają, że kombajny, ciągniki i ciężarówki pracują niemal bez przerwy, zużywając ogromne ilości oleju napędowego. Każdy dzień opóźnienia oznacza większe ryzyko strat, zwłaszcza w przypadku niekorzystnej pogody. Dlatego nawet krótkotrwałe przerwy w dostawach paliwa mogą mieć bezpośredni wpływ na tegoroczne zbiory. O sprawie informował już m.in. “Forbes Russia”.
Producenci z południowych regionów Rosji przyznają, że największym problemem nie jest już cena paliwa, lecz jego dostępność. Niektórzy rolnicy informują, że muszą objeżdżać kilka stacji, aby zatankować maszyny, inni ograniczają prace do minimum, oszczędzając zapasy oleju napędowego na najważniejsze etapy żniw. W efekcie planowanie prac polowych staje się znacznie trudniejsze niż w poprzednich latach.
Rosyjskie organizacje branżowe ostrzegają, że przedłużające się niedobory mogą odbić się nie tylko na tempie zbiorów, ale również na kosztach transportu zboża do elewatorów i dalej do odbiorców końcowych. Rolnicy ostrzegają, że może braknąć zbóż i warzyw, ponieważ nie ma możliwości ich zebrania. A to oznacza jeszcze większy wzrost cen żywności, która w ostatnich latach i tak znacznie podrożała.

W 2025 i na początku 2026 r. gwałtownie drożały ziemniaki, ogórki, kapusta oraz część nabiału. Ziemniaki podrożały o niemal 200 proc. rok do roku. Masła praktycznie już nikt nie kupuje. Było drogie już wcześniej, a teraz rok do roku podrożało o 40 proc. Wiosną 2025 r. przeciętne rosyjskie gospodarstwo przeznaczało na żywność już 34,6 proc. swoich dochodów. Teraz jest to już 39 proc. Przy czym Rosjanie w tym roku kupują mniej. A może być jeszcze gorzej, jeśli nie uda się zebrać wszystkich tegorocznych plonów.
Putin przyznał, że problem istnieje
Władimir Putin po raz pierwszy otwarcie przyznał, że w części kraju występują niedobory paliwa i że kierowcy oraz przedsiębiorcy nadal odczuwają skutki zakłóceń w dostawach. Powiedział również, że powołano specjalną grupę roboczą, której zadaniem jest ustabilizowanie rynku.
Podczas narady z członkami rządu Putin zwrócił uwagę, że szczególnym priorytetem powinno być zapewnienie dostaw dla sektora rolnego. Polecił także rozważyć całkowity zakaz eksportu oleju napędowego, aby jak największa część produkcji pozostała na rynku krajowym.
Wicepremier Aleksandr Nowak przedstawił pakiet działań mających ograniczyć skutki kryzysu. Rząd wstrzymał eksport benzyny i paliwa lotniczego, skrócił planowane postoje remontowe rafinerii, zwiększył produkcję do maksymalnych możliwości, na jakie pozwalają ukraińskie ataki, oraz sięgnął po rezerwy paliwowe. Są to decyzje, których rosyjskie władze dotychczas starały się unikać, ponieważ ograniczają wpływy z eksportu produktów naftowych. A tym samym pozbawiają Moskwę funduszy na prowadzenie wojny z Ukrainą.
Tymczasem w rosyjskim internecie szybko pojawiły się memy żartujące z sytuacji. Jeden z najczęściej udostępnianych wykorzystywał fragment piosenki Dimy Biłana “Niemożliwe, jest możliwe”, który brzmi: “Gdzie mogę cię znaleźć? Powiedz mi. Do jakich miast mam pojechać? Jestem gotów jechać nawet na koniec świata…”. Niedługo będzie to całkiem realne, ponieważ Kreml już rozpoczął morski import benzyny z Indii.