Koniec tanich małpek. Tusk dał zielone światło, jest plan zmian w cenach
Z naszych ustaleń wynika, że dodatkowa opłata nałożona na małpki wzrośnie aż czterokrotnie. Dziś wynosi 25 zł od litra czystego alkoholu, sprzedawanego w opakowaniach o objętości do 300 ml. A więc przykładowo w przypadku małpki o mocy 40 proc. i objętości 100 ml opłata wynosi 1 zł. A np. w przypadku małej butelki 14-proc. wina (o pojemności 250 ml) to 0,88 zł. Po zmianach opłata wynosiłaby już 100 zł od litra czystego alkoholu. A to przykładowo oznacza, że dopłata do małpki 100 ml wzrośnie z 1 zł do 4 zł. To tylko przykład.
Jeśli chodzi o małpki, to producenci zmniejszają zarówno pojemności butelek, jak i zawartość alkoholu, co ma zwiększyć sprzedaż i zmniejszyć jednostkowe koszty butelek. Dlatego spotyka się butelki o pojemności np. 90 ml, bardzo często z trunkiem o zawartości alkoholu w okolicach 30 proc.
Zapowiedzią projektu zmian ma się zająć zespół programowania prac rządu i kolejnym krokiem będzie wpis do wykazu legislacyjnych prac rządu. Korekta wymaga zmiany ustawowej.

Ile będzie z podwyżki?
Tak znacząca podwyżka zapewne negatywnie wpłynie na popyt. Możliwe, że liczba sprzedawanych egzemplarzy spadnie o około jedną piątą. – Zakładamy spadek, ale w tej chwili trudno ocenić, jak duży będzie faktycznie, ile osób nadal będzie kupować w takich opakowaniach, a ile przerzuci się na kupowanie większych butelek. Trudno na to odpowiedzieć, bo dane historyczne są relatywnie krótkie – zauważa nasz rozmówca. Na pewno resort finansów zakłada, że mimo ewentualnego spadku dochody z tej opłaty powinny wzrosnąć, bo spadek ma rekompensować bardzo wysoka podwyżka opłaty.
Dotychczas dochody roczne z opłat od małpek wynosiły między 500 a 600 milionów złotych, choć tendencja była malejąca. W 2022 r. było to ponad 600 mln zł, a potem kolejno 580, 570, 560 mln zł. A jeśli założenia MF okażą się prawdziwe, to wpływy z opłaty mogą sporo wzrosnąć. Gdyby nastąpił 20-proc. spadek zakupów, wówczas wpływy wyniosłyby i tak powyżej 1,7 mld zł.
Poza podwyższeniem tzw. podatku od małpek rząd zastanawia się nad jeszcze jednym rozwiązaniem. Dziś bowiem wpływy z tej daniny w połowie trafiają na NFZ, a w połowie są dochodami gmin. Koncepcja zakłada, by pieniądze w całości trafiały na ochronę zdrowia. Tyle że, jak zauważa nasz rozmówca z rządu, skieruje to rząd na kurs kolizyjny z samorządami. – Ale jak się popatrzy na sytuację finansową gmin i sytuację finansową NFZ, to mówimy trochę o dwóch różnych światach – argumentuje rozmówca z rządu.
Wyczucie ma dobre, bo z pierwszych naszych rozmów z lokalnymi włodarzami wynika, że faktycznie będzie stawiany opór.
– To powinno być dalej dzielone po połowie między państwem a samorządem, a państwo powinno dodatkowo zliberalizować przepisy w taki sposób, by gminy mogły przeznaczać te pieniądze nie tylko na profilaktykę uzależnień, ale także np. na wsparcie edukacji, szkół, gdzie od lat mierzymy się z potężnym niedofinansowaniem – komentuje Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa.
Z drugiej strony w nieoficjalnych rozmowach niektórzy samorządowcy przyznają, że środki na profilaktykę uzależnień w wielu gminach i miastach po prostu są przejadane.
– One nie wnoszą nic wartościowego, więc nawet zwiększenie tych pieniędzy na poziomie gminy nie wpłynie na zmniejszenie spożycia alkoholu lub walkę ze skutkami spożywania alkoholu. Ale mimo to na pewno samorządy będą się biły, by utrzymać podział pół na pół, zwłaszcza przy podwyższeniu opłaty. Nawet jeśli w wielu samorządach nie ma pomysłu, co z tymi pieniędzmi zrobić – przyznaje jeden z samorządowców.
Małpki nie na zdrowie
Nie mniej ważny jest zdrowotny aspekt całej sprawy. Małpki stały się symbolem wielu negatywnych tendencji związanych z piciem alkoholu i nowego oblicza alkoholizmu.
“Na konsumpcję alkoholu wpływa innowacyjność przemysłu alkoholowego – m.in. poszukiwanie nowych odbiorców i kształtowanie nowych stylów konsumpcji, które w ostatnich latach przybrało twarz tzw. małpki. Wielki sukces komercyjny ‘małpek’, którego miarą jest legendarne 3 mln sprzedanych opakowań dziennie, istotnie wiąże się z rosnącym uzależnieniem od alkoholu. Alkohol w małych opakowaniach może niepokoić, tym bardziej że stosunkowo najczęściej sięgają po niego osoby najmłodsze oraz osoby pijące alkohol problemowo”
To możemy wyczytać w analizie sporządzonej dla Sejmu przez dr hab. Wojciecha Zgliczyńskiego – profesora w Szkole Zdrowia Publicznego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego.
Jak zwracają uwagę psychologowie, picie małpek pozwala ukrywać nałóg, pić często od rana oraz bagatelizować jego skutki, bo wydaje się, że spożywane ilości są niewielkie.
– Na każdych czterech nowo przyjętych pacjentów “małpki” kupowało trzech. Pytaliśmy też o to, kiedy ci pacjenci zaczynali picie. Okazało się, że pośród osób, które zaczynały pić wcześnie, nawet o siódmej rano, ponad pięciokrotnie wyższe było ryzyko korzystania z tych małych butelek – mówił PAP psychiatra specjalizujący się w terapii uzależnień dr Andrzej Silczuk o badaniach w Instytucie Psychiatrii i Neurologii
Opłata małpkowa to pierwszy krok
Małpki miałyby zostać objęte także systemem kaucyjnym.
Zmiana opłaty w sprawie małpek to pierwszy krok resortu finansów, ponieważ w kolejce czekają ustawy, które zawetował Karol Nawrocki, m.in. o podwyżce akcyzy alkoholu i opłaty cukrowej.
W ich przypadku szykuje się powtórka projektów, które trafiły do podpisu prezydenta, tyle że z drobną korektą – wszystkie środki uzyskane z podwyżki tych danin trafią na finansowanie NFZ. To ruch, który ma niewielki sens z punktu widzenia logiki budżetowej i komplikuje tylko system ewidencji dochodów. Z drugiej strony, w obliczu ewidentnej dziury w finansach na zdrowie, każdy dodatkowy pieniądz jest na wagę złota.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnieAdministratorem danych jest Wirtualna Polska Media S.A. Dane przetwarzamy w celu wysyłki newslettera. Masz prawo m.in. do dostępu, poprawienia, usunięcia danych oraz wycofania zgody. [Polityka prywatności]