04 July, 2026

Wsiadła do autobusu z chihuahua. Skończyła w izbie zatrzymań

42-letnia pani Justyna opisała przebieg zdarzeń w rozmowie z serwisem “Fakt”. Jak relacjonowała, wracała z działki do domu w Kołobrzegu z półtorakilogramową chihuahua o imieniu Bibi. Wsiadła do autobusu miejskiego linii nr 5, trzymając psa na ręku.

Wsiadła do autobusu z chihuahua. Skończyła w izbie zatrzymań

Kobieta twierdzi, że sytuacja zaogniła się niemal natychmiast po wejściu do pojazdu. – Trzymałam pieska na ręku i jeszcze nie zdążyłam odbić karty mieszkańca, a kierowca wyłączył autobus i krzyknął, żebym wysiadła z psem – wspominała. Dodała, że na początku nie zorientowała się, iż komunikat dotyczy jej, a później między nią a kierowcą doszło do kłótni.

42-latka dopytywała kierowcę, dlaczego ma opuścić autobus, i wskazywała na regulamin, który dopuszcza przewóz psów. Kobieta twierdzi, że Bibi była na smyczy i w torbie, a jedyną kwestią sporną miał być kaganiec. – Jedynie nie miała kagańca, bo ma tak mały pyszczek, że nie da się go założyć – argumentowała.

Skandal w autobusie. Kierowca wezwał policję

Z relacji kobiety wynika, że kierowca nie zmienił decyzji i wezwał policję. Pasażerowie mieli czekać prawie 10 minut, a na miejsce przyjechały dwa radiowozy. W sumie pojawiło się sześciu policjantów, z czego trzech weszło do autobusu.

Wsiadła do autobusu z chihuahua. Skończyła w izbie zatrzymań Wsiadła do autobusu z chihuahua. Skończyła w izbie zatrzymańSąsiedzi po zbrodni w Skawinie. "Nigdy nie było żadnych awantur"

Rozmówczyni “Faktu” mówi, że spodziewała się standardowego wylegitymowania. – Byłam przygotowana na legitymowanie, trzymałam psa w jednej ręce, a dowód w drugiej – powiedziała. Według niej funkcjonariusze nie chcieli wysłuchać wyjaśnień.

Kobieta opisała też moment, który jej zdaniem przesądził o dalszym przebiegu interwencji. – Jeden z nich szarpnął mnie za rękę, tak że piesek by wypadł na podłogę, więc odruchowo go odepchnęłam i zapytałam: “Co pan robi?” – wspominała. Po tym zdarzeniu policjanci mieli uznać, że zaatakowała funkcjonariusza i wyprowadzili ją z autobusu.

Wsiadła do autobusu z chihuahua. Skończyła w izbie zatrzymań

Kajdanki, komenda i izba zatrzymań

Kobieta twierdzi, że na oczach innych osób została przystawiona do ściany przystanku i skuta, a następnie przewieziona na komendę. W tym czasie psem miał zająć się jej znajomy.

Z komisariatu trafiła do szpitala, gdzie przebadał ją lekarz. Jak relacjonowała, podczas badania asystowało jej czterech policjantów, a na mundurach mieli kamery. Po wizycie w szpitalu przewieziono ją do policyjnej izby zatrzymań.

Wsiadła do autobusu z chihuahua. Skończyła w izbie zatrzymańMandat za wodę? Kontrowersyjna kontrola skarbowa w barze Wsiadła do autobusu z chihuahua. Skończyła w izbie zatrzymań

Kobieta podkreślała, że nie rozumiała, dlaczego ją tam transportują. – Nie wiedziałam, po co mnie tam wiozą, nie miałam świadomości, że zostanę zatrzymana na 24 godziny – powiedziała.

Zarzuty dla mieszkanki Kołobrzegu. Zaczęło się od kagańca u chihuahua

Po interwencji mieszkanka Kołobrzegu usłyszała zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej i znieważenia policjanta. Według jej relacji sprawa została rozdmuchana. – Powiedziałam tylko, że to, co robią, jest chore, ale nie obrażałam nikogo – zapewniła. W związku z zarzutami grożą jej nawet trzy lata więzienia.

Pani Justyna wynajęła prawnika i domaga się wyjaśnień. Zwraca uwagę na kwestię nagrań z interwencji. – Okazało się, że mimo kamer na mundurach policjantów nie ma żadnych nagrań z tej interwencji, podobnie jak z autobusu – oznajmiła.

Wsiadła do autobusu z chihuahua. Skończyła w izbie zatrzymań

Policja przedstawia przebieg zdarzenia inaczej. Według rzeczniczki, podkom. Karoliny Seeman, kobieta nie chciała opuścić autobusu mimo próśb kierowcy i funkcjonariuszy, miała używać wulgarnych słów, ubliżać policjantom oraz ich odpychać. Mundurowi twierdzą też, że nie chciała podać swoich danych.

Policja prowadzi wobec kobiety postępowanie, a sprawa ma trafić do sądu. 42-latka mówi, że po zdarzeniu boi się jeździć autobusami, a widok policjantów wywołuje w niej lęk.

Podobne artykuły