25 July, 2026

Ukraińskie porty wstrzymują ruch. Padły ostrzeżenia o zbożu

Ukraińcy zrobili “rzeź” małych rosyjskich jednostek handlowych – mówi wprost płk Lewandowski w rozmowie z Wirtualną Polską.

Ukraińskie porty wstrzymują ruch. Padły ostrzeżenia o zbożu

Ekspert wskazuje też, jak Moskwa była w stanie zablokować ukraińskie porty. – Rosja odpowiedziała uderzeniem w porty obwodu odeskiego, używając do tego nowej broni: odrzutowych dronów Geran-4. Poruszają się one z prędkością 500-600 km/h i mają zaawansowane systemy naprowadzania. Nawet jeśli nie trafią w okno budynku, to w statek już tak – tłumaczy.

Ukraińskie porty wstrzymują ruch. Padły ostrzeżenia o zbożu"Straciłam 9 mln rubli. Jak mamy żyć?" Lawina lamentu Rosjan po ataku Ukrainy

Do blokady doszło w czasie, gdy właśnie zaczynają się żniwa. A ukraińskie zboże pozostaje kluczowe dla wielu afrykańskich krajów. Załamanie się eksportu może stanowić niezwykle duży problem dla wielu gospodarek.

Ukraińskie porty wstrzymują ruch. Padły ostrzeżenia o zbożu

Na tym jednak nie koniec. Konsekwencje mogą też odczuć Polska czy Rumunia, o czym w rozmowie z Wirtualną Polską wspomina m.in. Jan Piekło, były ambasador RP w Kijowie.

– Ataki na Odessę to czysta zemsta za upokorzenia Rosji na Krymie i w okolicach Petersburga. To pokazuje rosyjską bezradność na morzu, którą próbują przykryć terrorem powietrznym. Ten problem dotyczy nie tylko Polski, ale i Rumunii oraz całej UE – zaznacza.

Ukraińskie porty wstrzymują ruch. Padły ostrzeżenia o zbożuKradzież ukraińskiego zboża. Stanowcza reakcja Zełenskiego Ukraińskie porty wstrzymują ruch. Padły ostrzeżenia o zbożu

“Wolna amerykanka” na granicy?

Zablokowanie portów może oznaczać, że miliony ton ukraińskiego ziarna znów zostaną skierowane na tory i drogi prowadzące do Polski. Tomasz Obszański, przewodniczący Solidarności Rolników Indywidualnych, alarmuje, że państwo nie wyciągnęło wniosków z poprzednich kryzysów.

Zboże, które wjeżdża do Polski, po prostu się rozpływa. Nasze służby są ślamazarne i niewydolne – twierdzi w rozmowie z Wirtualną Polską.

Obszański przywołuje przy tym kuriozalną sytuację: – Niedawno jedna z instytucji państwowych pytała nas, czy wiemy, jak do Polski wjeżdża ogórek z Macedonii, bo oni nie mogą go namierzyć, a on nagle pojawia się na wszystkich giełdach. Skoro nie radzą sobie z ogórkiem, to jak poradzą sobie z milionami ton pszenicy? – pyta.

Ukraińskie porty wstrzymują ruch. Padły ostrzeżenia o zbożu

Rolnik wskazuje jednocześnie, że zadanie jest wykonalne, czego doskonałym przykładem są Niemcy.

– Oni pilnują swoich granic, mimo że jesteśmy w strefie Schengen. Monitorują każdy pojazd, sprawdzają wszystko. U nas jest “wolna amerykanka” – alarmuje.

Szef rolniczej Solidarności ostrzega, że sytuacja może przybrać rozmiary większe niż podczas ostatniego kryzysu związanego z ukraińskim zbożem zalewającym krajowy rynek. – Wtedy cena pszenicy kształtowała się na poziomie 1200 zł za tonę. Dzisiaj to ok. 800 zł za tonę. Jeśli na rynku pojawi się dużo ukraińskiego zboża, ta cena drastycznie spadnie – zaznacza.

Ukraińskie porty wstrzymują ruch. Padły ostrzeżenia o zbożu

Zdaniem Obszańskiego sytuacji można jednak zapobiec. Na razie jednak – w jego ocenie – nie zapowiada się na to. – Brakuje dialogu z Ministerstwem Rolnictwa – uważa.

Jeśli sytuacja nie zostanie opanowana rozmówca Wirtualnej Polski nie wyklucza, że to właśnie rolnicy “będą pilnować granicy”.

Ukraińskie porty wstrzymują ruch. Padły ostrzeżenia o zbożuKrym coraz bardziej odcięty. Promy padły łupem Ukrainy Ukraińskie porty wstrzymują ruch. Padły ostrzeżenia o zbożu

Sytuacja “zaczyna przypominać blokadę”

Gorące głowy studzi jednak prof. Sławomir Kalinowski z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN. Ekspert przyznaje, że sytuacja wokół ukraińskich portów “zaczyna przypominać blokadę”. Jednocześnie jednak podkreśla, że należy zachować spokój i rozpocząć odpowiednie działania.

Moim zdaniem nie ma jeszcze powodu do paniki, ale jest powód, żeby zacząć się przygotowywać. Kilka dni niewiele zmieni. Jeśli jednak taki stan potrwa kilka tygodni, część ukraińskiego zboża ponownie ruszy przez porty nad Dunajem i zachodnią granicę Ukrainy. W kwietniu aż 90 proc. ukraińskiego eksportu zbóż i roślin oleistych odbywało się przez Morze Czarne, więc wszystkich tych przewozów nie da się po prostu przerzucić na tory i ciężarówki – zaznacza w rozmowie z Wirtualną Polską.

Prof. Kalinowski wskazuje, że co prawda część zboża może trafić do Polski, ale jego większa część będzie eksportowana inną drogą. – Pierwszą alternatywą będą porty w Izmaile i Reni, a następnie rumuńska Konstanca. Część zboża może jednak pojechać koleją przez Polskę, Słowację, Węgry i Rumunię do portów bałtyckich, niemieckich albo adriatyckich. No i tu pojawia się pewne ryzyko napięć – zaznacza.

Surowiec z Ukrainy, jeśli już trafi do Polski, opuści ją głównie przez Gdańsk czy Gdynię i stamtąd ruszy dalej w świat.

Polskie porty mają pewną przestrzeń, aby przejąć część tych przewozów. Pokazują to najnowsze dane. W pierwszym półroczu 2026 r. Gdańsk przeładował prawie 1,3 mln ton zboża, o 13 proc. więcej niż rok wcześniej. W Gdyni przeładunki zbóż i pasz wzrosły o prawie 14 proc., do około 2,5 mln ton. I to pomimo czasowego wyłączenia jednego z terminali zbożowych – tłumaczy prof. Kalinowski.

I wskazuje, że Polska może pomóc w wywozie dodatkowych kilku milionów ton rocznie, ale nie zastąpi Ukrainie Morza Czarnego. Ekspert zaznacza przy tym, że transport będzie też generować zyski dla różnych przedsiębiorców – w tym branży transportowej, spedycji, przeładunku czy samej obsługi portowej. – Jednak czy to uspokoi rolników w sytuacji spadających cen produktów rolnych? Są oni na to szczególnie wyczuleni – mówi.

Profesor nawiązuje tutaj do problemów i napięć, jakie generował poprzedni kryzys zbożowy. – W latach 2022-2023 do Polski wjechało ponad 4 mln ton (niektórzy mówią o 5 mln) ukraińskich zbóż i roślin oleistych. Tranzytem objęto tylko około 0,7 mln ton, natomiast 3,4 mln ton zostało w kraju. Dzisiaj sytuacja jest bezpieczniejsza, bo nadal obowiązuje zakaz importu do Polski pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika z Ukrainy. To jednak nie zwalnia państwa z pilnowania każdego transportu – podkreśla.

Ukraińskie porty wstrzymują ruch. Padły ostrzeżenia o zbożuSeria ataków na Krym. Ukraińcy uderzyli w "most energetyczny"

Działania potrzebne już teraz

Jak jednak przypilnować, żeby tak się stało? – Polska powinna być korytarzem, a nie magazynem końcowym. Transporty muszą być plombowane i monitorowane aż do portu albo do opuszczenia kraju. Potrzebujemy jawnych danych, potwierdzenia wywozu oraz wyraźnego oddzielenia tranzytu od importu – tłumaczy ekspert.

Kierownik Zakładu Ekonomii Wsi PAN zaznacza, że sytuacja wymaga już teraz konkretów. – Możemy jednocześnie pomagać Ukrainie, chronić polskich rolników i wykorzystać możliwości naszych portów. Trzeba tylko zacząć działać teraz, a nie wtedy, gdy wagony ze zbożem ponownie ustawią się na granicy. Powstaje pytanie, co zrobić, by uspokoić rolników? A odpowiedź nie jest taka prosta – podsumowuje.

Podobne artykuły