25 July, 2026

Rosjanie lamentują. “Nikt wcześniej nie przewidział”

Według wstępnych wyliczeń z dymem poszło już osiem z 20 takich obiektów.

Rosjanie lamentują. "Nikt wcześniej nie przewidział"

Zdaniem płk. rez. Piotra Lewandowskiego uderzenie w infrastrukturę handlową to majstersztyk kreatywności. – Nikt wcześniej nie przewidział, że celem może stać się rynek detaliczny. To uderza bezpośrednio w przeciętnego Rosjanina, który dotąd wojnę oglądał tylko w telewizji – ocenia ekspert w rozmowie z WP.

Rosjanie lamentują. "Nikt wcześniej nie przewidział"Syberia ratuje Moskwę. "Recepta na rozpad federacji"

Następny cel Kijowa?

Kolejna noc przyniosła kolejne ataki. W piątek rano sieć zalały nagrania płonącego centrum logistycznego firmy w Petersburgu. Obiekt został trafiony wielokrotnie dronami, co także widać na części opublikowanych nagrań. Drony nie mogą być jednak wykorzystywane do wszystkiego.

Rosjanie lamentują. "Nikt wcześniej nie przewidział"

Eksperci nie tylko w Polsce zastanawiają się teraz, jaki może być następny cel Kijowa. Ukraińcy od dłuższego już czasu atakują rosyjskie rafinerie. To wywołało kryzys paliwowy. W ostatnim czasie ataki skierowano na Morze Azowskie, co doprowadziło do poważnych zakłóceń w dostawach na Krym. W kontekście kolejnych celów wymienia się m.in. elektrownie.

To jednak zadanie dla broni cięższego kalibru niż drony – wskazuje weteran z Iraku i Afganistanu płk Piotr Lewandowski. – Niszczenie elektrowni to zadanie dla rakiet z większymi głowicami. Do ich zniszczenia same drony to za mało, ale do wyłączenia stacji przekaźnikowych i transformatorowych w zupełności wystarczą – wskazuje.

Kluczem do sukcesu ukraińskiej kampanii powietrznej jest powtarzalność i masa. Płk Lewandowski wskazuje, że jeśli Ukraina uruchomi seryjną produkcję swoich nowych pocisków dalekiego zasięgu (jak np. system Flamingo), Rosja “będzie miała niespotykany dotąd problem”.

Rosjanie lamentują. "Nikt wcześniej nie przewidział"

– Jeśli Ukraina produkowałaby ok. 60 pocisków miesięcznie, uderzenia stałyby się zmasowane i wywołałyby niespotykany dotąd dla Rosjan problem – punktuje Lewandowski.

Ekspert zauważa, że ogromne terytorium Rosji, które dotąd było jej atutem (tzw. głębia operacyjna), w dobie precyzyjnych dronów staje się jej przekleństwem. – Rosja zakładała, że taki atak oznaczałby wojnę jądrową. Nie są przygotowani na pełzającą eskalację dronową, która niszczy ich gospodarkę krok po kroku – dodaje.

Rosjanie lamentują. "Nikt wcześniej nie przewidział""Aktorzy wewnętrzni". Kto podsyca antyukraińskie nastroje w Polsce? Rosjanie lamentują. "Nikt wcześniej nie przewidział"

Kluczowa rola wywiadu

Były ambasador RP w Ukrainie Jan Piekło zwraca natomiast uwagę na rolę wywiadu w wyborze celów. – To doskonała praca, którą wykonał były już szef HUR Kyryło Budanow. Ukraina ma wywiad, który zna język, obyczaje i słabe punkty rosyjskiego systemu. Wiedzą dokładnie, gdzie uderzyć, by wywołać efekt – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.

Dyplomata podkreśla, że Kijów może także liczyć na pomoc zza oceanu. – Amerykanie prawdopodobnie pomagają, dostarczając kluczowe dane wywiadowcze – wskazuje. Dyplomata podaje także następne potencjalne cele, które może wybrać Kijów. – To mogą być fabryki amunicji i centra logistyczne także wojskowe – dodaje.

Płk Lewandowski wskazuje natomiast na elementy, które nie są celami Kijowa. – Ukraińcy nie wysadzają mostów na terytorium Federacji, choć mają tam grupy dywersyjne. Zachowują pewne granice, oglądają się również na opinię publiczną i Zachód. Stąd też wykluczone są ataki na elektrownie jądrowe. Nie widzimy także zbyt wielu ataków na kolej – podkreśla.

Rosjanie lamentują. "Nikt wcześniej nie przewidział"

Celem nie jest także cywilna infrastruktura miast. – To mogłoby się spotkać ze zdecydowaną reakcją Moskwy. Wtedy rosyjskie ataki na ukraińskie miasta mogłyby zbierać żniwa podobne do tych, które widzieliśmy w Strefie Gazy po atakach Izraela – wylicza.

Podobne artykuły