Ukraina trafia w czuły punkt Rosji. Ogromne kłopoty Kremla
W rozmowie z money.pl Zaleski podaje przykład rafinerii pod Moskwą, gdzie ok. 48 proc. produkcji ma pozostać wyłączone do końca roku. Według jego relacji Rosjanie mają problem ze zdobyciem elementów potrzebnych do naprawy, a podejmowane są próby obchodzenia sankcji, by sprowadzić m.in. części instalacji. Analityk zaznacza, że niektóre rozwiązania techniczne mają być nietypowe, a firma z Wielkiej Brytanii odmówiła wsparcia technicznego i dostaw z uwagi na obowiązujące ograniczenia. Dodaje też, że nawet tam, gdzie prowadzono naprawy, rafinerie zgłaszają kolejne błędy.
Omsk i Petersburg na liście celów. Uderzenie w eksport
Zaleski podkreśla, że ukraińskie ataki nie słabną. W poniedziałek celem miała być największa rosyjska rafineria w Omsku, a w sobotę terminal naftowy w Petersburgu, opisywany jako ważna brama dla eksportu ropy i paliw oraz duży obiekt magazynowy. W materiale przytoczono, że w terminalu znajdowało się 21 zbiorników obsługujących port o przepustowości ok. 12,5 mln ton rocznie.
Źródło wskazuje też na dane dotyczące czerwca: ukraińskie drony miały doprowadzić do zniszczenia ponad 60 zbiorników, z czego 58 proc. zawierało produkty ropopochodne, a 42 proc. ropę naftową. Łączne straty rosyjskiego przemysłu naftowego od sierpnia ub.r. szacuje się na 13,5 mld dol.. Niezależne rosyjskie media informowały o spadku produkcji benzyny o ok. 25 proc. rok do roku.

Reuters ocenia, że po czerwcowych uderzeniach na rafinerie w Moskwie, Niżniekamsku, Tiumeni i Wołgogradzie produkcja paliw pozostaje niższa od zapotrzebowania o ok. 20-25 proc.. Zaleski wskazuje, że w takich warunkach same deklaracje o poziomie zapasów nie rozwiązują problemu, bo niedobory pojawiają się w różnych częściach kraju, a szybkie przerzuty paliwa na duże odległości są ograniczone.
Jegor Popow, właściciel moskiewskiej firmy zajmującej się montażem instalacji gazowych, przyznał, że popyt na jego usługi wzrósł kilkukrotnie. – Mamy listę oczekujących aż do września – powiedział, cytowany przez Reutersa.
Kierujący podobną firmą Siergiej Miedwiediew przekazał, że i do niego trafia więcej zgłoszeń, niż jest w stanie obsłużyć. – Otrzymaliśmy 276 telefonów w ciągu jednego dnia, ale mogliśmy obsłużyć tylko około 30 lub 40 (klientów) – powiedział. Podkreślił, że LPG ma oczywiste zalety. – Nie ma kolejek, a ceny są o 50 proc. czy nawet dwie trzecie niższe niż ceny benzyny – dodał.

LPG był w Rosji stosunkowo tani i łatwo dostępny już wcześniej, dzięki czemu Moskwa stałą się światowym liderem w wykorzystaniu gazu jako paliwa samochodowego. Zgodnie z oficjalnymi danymi 54 proc. rosyjskiego gazu zostało w ubiegłym roku wykorzystane przez kierowców aut, a nieco ponad jedna trzecia jako surowiec w przemyśle petrochemicznym – przekazał Reuters.
W ostatnich miesiącach ukraińska armia regularnie przeprowadza ataki dronowe na Rosję, celując głównie w infrastrukturę energetyczną, która umożliwia Kremlowi finansowanie działań wojennych. Jak zauważył Reuters, nasilone ostrzały rosyjskich rafinerii spowodowały dotkliwe niedobory paliwa w niemal wszystkich regionach kraju.
Przed niespełna dwoma tygodniami prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że zatwierdził 40-dniową “operację wpływu”, która ma skłonić Rosję do zakończenia wojny.