“On miał tylko zlecenie”. Córka zabitego Rosjanina w rozmowie z WP
Kobieta od pewnego czasu nie mieszkała już z rodzicami i młodszym rodzeństwem. Usamodzielniła się w Polsce, znalazła pracę w innym mieście i wyjechała z Białej Podlaskiej. Tak wspomina ostatnie spotkanie z tatą: – Rozmawialiśmy o tym, gdzie wyjeżdżam do pracy, jaka to będzie praca, jakie mam plany. To była taka zwykła rozmowa. Nawet nie myślałam o tym, że coś tak strasznego może mu się zdarzyć.
To właśnie Anastazja zorganizowała pochówek taty. Jako najstarsza córka wzięła na siebie ten ciężar, bo mama, wdowa po Robercie, jest w ciąży. 24-latka mówi, że w tej sytuacji nie trzeba jej dorzucać dodatkowych zmartwień. W ubiegły wtorek na cmentarzu w Białej Podlaskiej pojawili się tylko najbliżsi: pięcioro dzieci Roberta i ich mama. Urnę z prochami złożono w kolumbarium.
– Jak czuje się mama? Teraz już jest lepiej. Po pogrzebie już trochę łatwiej – przyznaje Anastazja.

Ostatni spacer z psem. Strzały w Białej Podlaskiej
W ostatniej drodze Roberta towarzyszył także ich pies – suczka Fiona. Do domu trafiła dzięki bratu Anastazji, który pewnego dnia powiedział, że znajomy oddaje szczeniaka. Robert najpierw mówił, że w mieszkaniu nie ma miejsca na psa, ale później się zgodził. To właśnie Fiona była świadkiem śmierci swojego pana. Było po 9 rano, kiedy Robert wyszedł z nią spacer. W okolicach bloku przy ul. Królowej Jadwigi pojawił się zamachowiec i oddał w jego kierunku dwa strzały. Kiedy 44-latek upadł na ziemię, zabójca podszedł bliżej i z zimną krwią go dobił, oddając trzy kolejne strzały. Fiona wystraszyła się i uciekła, ale potem wróciła.
– Ona do tej pory nie wie, co się stało z tatą. Szuka go – opowiada Anastazja.

44-letni Robert Kuzewkow był znany w sieci jako Simon Skrepetski. Był rosyjskim artystą i satyrykiem, który w swoich performansach używał bezkompromisowych środków wyrazu. Kilka dni przed śmiercią opublikował w sieci nagranie z Berlina, gdzie przed ambasadą Rosji zaprezentował kolejną akcję artystyczną. Na filmie widać, jak z rozdartych z tyłu spodni wystaje mu rosyjska flaga. To, co robił, miało jeden cel: uderzenie w rządzących Rosją. Właśnie dlatego na nagraniach pokazywał również karykaturę Putina trzymanego na rękach przez Stalina, w kompozycji nawiązującej do wizerunku Matki Boskiej z Dzieciątkiem.

Rodzina Roberta wyprowadziła się do Polski pięć lat temu, w 2019 r. Musieli wyjechać z Rosji właśnie z powodu jego działalności artystyczno-politycznej. W Polsce zamieszkali w siódemkę: Robert z żoną Wiktorią i pięciorgiem dzieci: czterema córkami i synem.
– Jakbyśmy nie wyjechali, to by się z nim to zdarzyło już parę lat wcześniej. Mieszkanie w Rosji nie było już dla nas bezpieczne – mówi w rozmowie z WP Anastazja.
Nowy dom znaleźli w Białej Podlaskiej. Przede wszystkim dlatego, że to miasto położone tuż przy granicy z Białorusią.
– To jest blisko granicy, a z drugiej strony też niedaleko do Warszawy. Biała Podlaska była dla nas taka najbardziej znajoma. Rodzice najpierw myśleli, że zamieszkają tam parę miesięcy i później przemyślą, co dalej. Ale zobaczyli, że to spokojne miasto, bezpieczne. Podobało im się mieszkanie, poza tym dzieci poszły tam do szkoły i już nie chcieli się wyprowadzać – relacjonuje Anastazja.
Dodaje, że członkowie rodziny nigdy nie mieli za złe tacie, że z powodu jego działalności musieli wyjechać z Rosji.
– Byliśmy zadowoleni, że wyjechaliśmy. Polska bardzo mi się spodobała. Tacie też. On z mamą dużo podróżowali do różnych krajów: do Niemiec, do Włoch, wyjeżdżali w wiele miejsc. Mówili, że Polska to jest dla nich najlepszy kraj, najbardziej bezpieczny, najbardziej przyjazny. Zawsze cieszyli się, jak wracali z tych wyjazdów do domu w Polsce – opowiada młoda kobieta.
Nietuzinkowa twórczość ojca była dla jego córki czymś, z czego była dumna.
– Nigdy tego nie krytykowałam. Wiedziałam, że on jest mądrym człowiekiem, utalentowanym, prawdziwym artystą. Zawsze tak o nim myślałam. Wiedziałam, że to, co mówi, to są prawdziwe rzeczy. Sama też mam takie hobby, jak pisanie. Myślałam, że kiedyś, jak będę starsza, to będę robić coś podobnego, co on – mówi Anastazja.
Dziś wie, że jej ojciec otrzymywał pogróżki, ale rodzina nie miała świadomości wszystkiego. – On nie mówił o nich nawet mamie. Okazało się, że o niektórych nawet nie wiedziała. Ale było tego bardzo dużo – przyznaje.
24-latka dodaje, że tata tych gróźb się nie obawiał, bo nie traktował ich poważnie. – Jeżeli on nie myślał, że to są poważne groźby, to ja też myślałam, że nie muszę się tym martwić – podkreśla.
Czy ktoś zlecił zabójstwo? Córka nie ma wątpliwości
Po trzech dniach od zabójstwa Roberta policja zatrzymała pod Warszawą 36-letniego Gruzina Elnura A.
– Ja myślę, że on miał tylko zlecenie. On był rękami zleceniodawcy i zapłacili mu za to, co zrobił – podejrzewa Anastazja.
Nie chce mówić o szczegółach śledztwa. Wyjaśnienie tego zostawia policji i prokuraturze. Uważa jednak, że za zabiciem ojca mogli stać przedstawiciele rosyjskiej władzy.

– Myślę, że wiele osób to mogło zrobić, ale to już sprawa dla policji, żeby ich znaleźć. Śledztwo dalej trwa. Mam swoje przemyślenia, kto to może być, ale nie mogę o tym powiedzieć – mówi Anastazja.
Wdowa po Robercie razem z młodszymi dziećmi ze względu na swoje bezpieczeństwo wyjechała z Białej Podlaskiej. Jak słyszymy, mają potrzebną pomoc i ochronę ze strony polskich służb.
– Nie planujemy wyjeżdżać z Polski, bo chcieliśmy tu zostać na całe życie. Dla nas to wciąż najbardziej bezpieczny kraj – mówi Anastazja.
Kobieta chce chronić także rodzinę, która została w Rosji. Nie ujawnia, skąd pochodzą, aby ich także nie spotkało coś złego.

– Tata ma w Rosji rodziców. Babcia dowiedziała się o jego śmierci od mojej mamy. Płakała strasznie – wspomina Anastazja.
Co powiedział Elnur A. w prokuraturze?
Po zatrzymaniu Elnura A. prokurator z lubelskiego wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej przedstawił mu zarzut zabójstwa Roberta Kuzowkowa. 19 czerwca prokuratura przekazała oficjalnie, że przesłuchany w charakterze podejrzanego Elnur A. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie aresztował go na trzy miesiące.
Jak nieoficjalnie ustaliła WP, Elnur A. w trakcie jednego z przesłuchań miał jednak powiedzieć, że to “Allah kazał” mu zabić Roberta Kuzowkowa. Prokuratura Krajowa na tym etapie śledztwa nie odnosi się do tych słów.