Zełenski: Wojna z Rosją rozstrzygnie się w powietrzu
Zełenski w wywiadzie podkreślał, że wojna Rosji z Ukrainą weszła w etap, w którym kluczowe znaczenie będzie mieć dominacja w powietrzu.
– Szczerze mówiąc, w tym starciu o wiele mniej liczy się to, czyje terytorium jest większe – powiedział, wskazując na przewagę geograficzną Rosji i jej zasoby siły roboczej. – Wkroczyliśmy w przestrzeń powietrzną. A w powietrzu już jesteśmy konkurencyjni – dodał.
Jak zwracał uwagę "Financial Times", w czasie gdy Zełenski przedstawiał tę ocenę, drony ukraińskiej armii zaatakowały rafinerię w Omsku na zachodniej Syberii. Mowa o obiekcie oddalonym o ok. 2,5 tys. km od granicy z Ukrainą.
Jaka jest “główna słabość” Ukrainy?
Jednocześnie prezydent Ukrainy przyznał, że w układance, w której rośnie rola przewagi w powietrzu, istnieje jeden element mogący przesądzić o wyniku wojny. – Niestety, jest to obrona antybalistyczna. To jest główna słabość Ukrainy w tym równaniu – ocenił
“FT” wspomniał w materiale o poniedziałkowym ataku Rosji na Kijów – użyto w nim setek dronów oraz dziesiątek pocisków balistycznych i manewrujących. Wspomniano również o ataku z ubiegłego czwartku, określonym jako najtragiczniejszy w tym roku w Kijowie. Wtedy, według podanych informacji, zginęło 31 osób.

Na tle tych uderzeń podkreślono ograniczenia ukraińskiej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Ukraina dysponuje co prawda amerykańskimi systemami Patriot oraz francuskimi systemami SAMP/T, które mogą zestrzeliwać rosyjskie pociski balistyczne. Problem w tym, że potrzebuje do nich pocisków, a ich zapasy są ograniczone. Podczas poniedziałkowego ataku Ukraina nie przechwyciła żadnego z 29 wystrzelonych pocisków balistycznych.
Po co Ukraina uderza w Krym, Moskwę i Petersburg?
Zełenski tłumaczył, że uderzenia na okupowany Krym pokazały “co znaczy operacyjnie kontrolować niebo w konkretnym punkcie, w konkretnym czasie”.
Zełenski wskazywał również na aspekt psychologiczny i gospodarczy nasilanych uderzeń dronów na Moskwę i Petersburg. Jego zdaniem, połączone z pogłębiającymi się skutkami gospodarczymi, mogą one z czasem wpłynąć na kalkulacje Władimira Putina.

– Kiedy w kierunku Moskwy lecieć będzie nie sto, a tysiąc dronów… on zrozumie – powiedział Zełenski. – Kiedy zacznie to odczuwać osobiście, kiedy zacznie to widzieć na własne oczy, zobaczycie, jak doradcy namówią go, żeby przeniósł się gdzieś poza Ural – dodał.
Zełenski zapowiada dalsze ataki na Moskwę i Petersburg
– Im dalej Putin będzie od Moskwy, tym bliżej będzie końca wojny – ocenił w rozmowie z “FT”.
Na swoim profilu na platformie X Zełenski zwrócił uwagę, że presja dotyczy nie tylko Putina, ale też rosyjskich elit i miejsc, w których podejmowane są decyzje o prowadzeniu wojny.

– Gdzie mieszkają rosyjskie elity? W Moskwie i Petersburgu – dwóch największych miastach. Te miejsca zostaną osiągnięte, ponieważ tam zapadają decyzje o zabijaniu nas – stwierdził.
– Dlatego głębokie uderzenia miały i nadal mają ogromny sens. Musimy kontynuować pracę nad tym. To ciągła, trudna i codzienna praca. Wszyscy musimy pozostać skupieni i pełni energii. Bohaterami są ci na pierwszej linii frontu. A my wszyscy, całe państwo, musimy nadal dostarczać im pociski. Jeśli to zrobimy, osiągniemy sprawiedliwy i silny pokój dla Ukrainy. To dla nas oznacza zwycięstwo – stwierdził Zełenski.