09 August, 2026

Rosyjskie samoloty nad Bałtykiem. Dlaczego NATO musi je śledzić?

Transponder przekazuje cywilnym kontrolerom informacje o położeniu, wysokości i identyfikacji samolotu. Jego wyłączenie sprawia, że dla cywilnych kontrolerów i pilotów załóg rejsowych maszyna znika z radarów. Nadal jednak pozostaje widoczna dla wojskowych. W efekcie wojskowe systemy nadzoru muszą samodzielnie ustalić, z jakim statkiem powietrznym mają do czynienia i jakie jest jego zadanie.

Rosyjskie samoloty nad Bałtykiem. Dlaczego NATO musi je śledzić?

To właśnie dlatego uruchamiane są dyżurne pary myśliwców. Ich zadaniem nie jest przechwycenie w sensie zmuszenia do lądowania, lecz identyfikacja wzrokowa, sprawdzenie zachowania załogi i eskortowanie maszyny do momentu opuszczenia rejonu, w którym stwarza zagrożenie dla ruchu lotniczego.

Rosyjskie samoloty nad Bałtykiem. Dlaczego NATO musi je śledzić?Musztra dla dzieci. Postępująca mobilizacja na Białorusi

Lot z wyłączonym transponderem już był przyczyną kilku katastrof i incydentów lotniczych. Najbardziej znanym przykładem jest katastrofa brazylijskiego lotu Gol 1907, do której doszło 29 września 2006 r. nad Amazonią. W wyniku zderzenia w powietrzu zginęły wszystkie 154 osoby znajdujące się na pokładzie Boeinga 737 linii Gol, natomiast biznesowy Embraer Legacy 600 z siedmioma osobami na pokładzie zdołał awaryjnie wylądować.

Rosyjskie samoloty nad Bałtykiem. Dlaczego NATO musi je śledzić?

Transponder Embraera przestał nadawać, ponieważ prawdopodobnie został nieświadomie przełączony w tryb “standby” albo uległ awarii. W rezultacie przestał działać również system TCAS, czyli Traffic Collision Avoidance System, który wykorzystuje sygnały transponderów do automatycznego wykrywania innych samolotów i ostrzegania załóg przed kolizją. Od tej chwili oba samoloty stały się dla swoich systemów antykolizyjnych praktycznie “niewidoczne”.

Sytuację pogorszyły błędy po stronie kontroli ruchu lotniczego. Legacy leciał na tej samej wysokości i tą samą trasą lotniczą co Boeing 737 Gol, ale w przeciwnym kierunku. Kontrolerzy nie zareagowali odpowiednio na utratę sygnału z transpondera i nie zapewnili bezpiecznej separacji obu maszyn. W efekcie około godziny 16:56 doszło do zderzenia na wysokości około 11,3 km.

Rosyjskie testowanie

Ponieważ Rosja prowadzi pełnoskalową wojnę przeciwko Ukrainie i intensywnie wykorzystuje lotnictwo do działań rozpoznawczych, każdy lot w pobliżu granic Sojuszu analizowany jest znacznie dokładniej niż podobna aktywność państw nieprowadzących działań zbrojnych.

Rosyjskie samoloty nad Bałtykiem. Dlaczego NATO musi je śledzić? Rosyjskie samoloty nad Bałtykiem. Dlaczego NATO musi je śledzić?Rosjanie są sparaliżowani. Pokazujemy, czym Ukraińcy wywołują popłoch

Największe zainteresowanie NATO budzą samoloty rozpoznawcze, jak Ił-20M czy Tu-214R. Mogą one rejestrować pracę radarów, analizować emisję systemów obrony powietrznej oraz sprawdzać, jak szybko państwa NATO wykrywają i identyfikują pojawiające się cele.

Morze Bałtyckie jest do tego idealnym miejscem. Niewielkie odległości pozwalają Rosjanom obserwować reakcję kilku państw jednocześnie. Każdy lot umożliwia sprawdzenie czasu reakcji, sposobu współpracy między sojusznikami oraz rodzaju sił kierowanych do identyfikacji celu. Dla rosyjskich załóg to również okazja do utrzymania wysokiego poziomu wyszkolenia.

Rosyjskie samoloty nad Bałtykiem. Dlaczego NATO musi je śledzić?

Po przystąpieniu Finlandii i Szwecji do NATO znaczenie Bałtyku jeszcze wzrosło. Region stał się niemal wewnętrznym akwenem Sojuszu, a rosyjska aktywność jest monitorowana z większą uwagą niż wcześniej. Nie jest to nic nowego. Takie działania są dobrze znane od dziesięcioleci.

Nic nowego

Podczas zimnej wojny Bałtyk należał do najbardziej aktywnych obszarów rywalizacji między ZSRR a Zachodem. Radzieckie samoloty rozpoznawcze regularnie patrolowały okolice Danii, Szwecji, Finlandii i RFN, a zachodnie myśliwce niemal rutynowo startowały do ich identyfikacji. Neutralna wówczas Szwecja wielokrotnie przechwytywała radzieckie Iły-20, Tu-16 i Tu-95. I Rosjanie również przechwytywali szwedzkie i natowskie maszyny. U-2 czy SR-71 regularnie przelatywały nad Bałtykiem sprawdzając czujność systemów ostrzegania Układu Warszawskiego.

Rosyjskie samoloty nad Bałtykiem. Dlaczego NATO musi je śledzić?Flamingo zmienia zasady gry? Jak Ukraina rozwija broń dalekiego zasięgu Rosyjskie samoloty nad Bałtykiem. Dlaczego NATO musi je śledzić?

Zdobywanie informacji o gotowości potencjalnego przeciwnika zawsze jest w cenie.

Po rozpadzie ZSRR liczba takich incydentów spadła, ale sytuacja zmieniła się po rozszerzeniu NATO o państwa bałtyckie. W odpowiedzi Sojusz uruchomił misję Baltic Air Policing, ponieważ Estonia, Łotwa i Litwa nie dysponowały własnym lotnictwem zdolnym do całodobowej ochrony przestrzeni powietrznej, a Rosjanie coraz częściej zaczęli się pojawiać na niebie.

Kolejny wzrost aktywności nastąpił po rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2014 r. Po 2022 r., wraz z rozpoczęciem pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie, liczba takich zdarzeń utrzymuje się na równie wysokim poziomie. I raczej można się spodziewać, że częstotliwość lotów nie spadnie, a raczej wzrośnie.

Podobne artykuły