Nawet 37 st. C w Polsce. Idą dwie potężne fale upałów
Polska pozostaje pod wpływem powoli słabnącego wyżu, którego centrum znajdzie się nad Białorusią. Z zachodu i południowego zachodu napływać ma coraz cieplejsze powietrze polarne morskie.
Pierwsze uderzenie żaru. Poniedziałek przyniesie nawet 34 st. C
Już w poniedziałek (10 sierpnia) odczujemy pierwszą falę powracającego, zwrotnikowego powietrza. Słońce mocno dogrzeje mieszkańców pasa południowo-zachodniego – na Dolnym Śląsku, Opolszczyźnie, Ziemi Lubuskiej oraz Śląsku temperatura w dzień poszybuje w górę. W miastach takich jak Wrocław, Opole, Legnica, Zielona Góra i Katowice termometry wskażą aż 32-34 st. C.
Bardzo gorąco, niemal na granicy upału, będzie również w centrum i na wschodzie. W Warszawie, Białymstoku i Lublinie zobaczymy w najcieplejszym momencie dnia od 28 do 32 st. C.

Najbardziej komfortowych warunków atmosferycznych mogą spodziewać się wypoczywający nad Bałtykiem oraz w rejonach górskich – w Gdańsku, Olsztynie, Szczecinie oraz na Podhalu w rejonie Zakopanego prognoza pogody przewiduje od 24 do 27 st. C.
Chwilowe ochłodzenie w środku tygodnia. Oddech od skwaru
Prognoza długoterminowa oparta na danych ECMWF wskazuje na krótką, dwudniową pauzę w upałach. Od wtorku do czwartku (11-13 sierpnia) nad Polskę napłynie nieco chłodniejsza masa powietrza z północy, co przyniesie odczuwalny spadek temperatur. Wtorek (11 sierpnia) wyhamuje wzrosty temperatur na północy kraju – w Koszalinie, Gdańsku i Szczecinie słupki rtęci wskażą zaledwie 18-20 st. C.

W środę i czwartek (12-13 sierpnia) umiarkowanie ciepło będzie w całej Polsce. W Poznaniu, Łodzi, Wrocławiu i Warszawie odnotujemy od 22 do 25 st. C, natomiast najcieplej pozostanie na południowym wschodzie – w Krakowie, Rzeszowie i Lublinie temperatury wyniosą 21-24 st. C. Najchłodniej w tych dniach będzie w rejonach podgórskich, gdzie na Podhalu i w Tatrach wskaźniki pokazują skromne 16 st. C.
Ekstremalna fala upałów w Polsce. Aż 37 st. C w weekendowej kulminacji
Prawdziwa eksplozja gorąca nastąpi w drugiej połowie tygodnia. Od piątku (14 sierpnia) temperatura zacznie gwałtownie rosnąć, by w weekend osiągnąć ekstremalne wartości. W sobotę (15 sierpnia) na Ziemi Lubuskiej i Dolnym Śląsku, w tym w Zielonej Górze, Gorzowie Wielkopolskim, Wrocławiu i Legnicy, termometry pokażą do 36 st. C. Gorący pas obejmie też Wielkopolskę, Łódzkie i Śląsk – w Poznaniu, Łodzi i Katowicach zobaczymy 30-33 st. C, a na wschodzie w Białymstoku, Lublinie i Rzeszowie od 25 do 28 st. C.

Niedziela (16 sierpnia) będzie absolutnym apogeum tej fali upałów, a potężna spiekota ogarnie niemal cały kraj. We Wrocławiu, Zielonej Górze i Opolu zobaczymy aż 37 st. C na termometrach. Trudny do zniesienia żar na poziomie 33-36 st. C opanuje obszar od Poznania i Katowic, przez Kraków, Łódź, aż po Warszawę. Nawet na wschodzie – na Podlasiu, Lubelszczyźnie i Podkarpaciu – w Białymstoku, Lublinie i Rzeszowie zanotujemy od 30 do 33 st. C. Ochłodzenie utrzyma się jedynie nad samym morzem w Szczecinie, gdzie będzie 22-24 st. C.
W poniedziałek (17 sierpnia) skwar przesunie się na południowy wschód – w Katowicach, Krakowie, Rzeszowie, Lublinie i Warszawie wciąż będzie od 31 do 35 st. C. Dopiero we wtorek (18 sierpnia) nastąpi gwałtowne przełamanie pogodowe, a temperatury w Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu i Warszawie spadną do przyjemnych 20-22 st. C.
Powrót tropikalnych nocy
Tak potężnej fali upałów w ciągu dnia towarzyszyć będą wysokie wartości temperatur minimalnych. Z danych wynika, że w trakcie kulminacji uderzenia gorąca grożą nam tzw. tropikalne noce. W nocy z niedzieli na poniedziałek (16/17 sierpnia) minimalne temperatury nocne na Śląsku, w Małopolsce, na Mazowszu i Lubelszczyźnie nie spadną poniżej 20-22 st. C. W Katowicach, Krakowie i Rzeszowie nocna temperatura wyniesie aż 22 st. C, a w Warszawie i Lublinie 20-21 st. C, co znacząco utrudni sen i nocną regenerację organizmu.

Z kolei w trakcie środowego i czwartkowego ochłodzenia (12-14 sierpnia) noce okażą się wyjątkowo rześkie, a wręcz zimne. Minimalne temperatury na Suwalszczyźnie, Podlasiu, Kaszubach oraz na Podhalu spadną lokalnie do 8-10 st. C. Mieszkańcy Suwałk, Białegostoku, Chojnic i Zakopanego poczują głęboki powiew chłodu, natomiast w centrum kraju – m.in. w Warszawie, Łodzi i Poznaniu – termometry w najchłodniejszej porze nocy wskażą wówczas od 11 do 13 st. C.