Próby ograniczania mięsa w diecie to “pozbawianie męskości”? Eksperci tłumaczą, dlaczego to szkodliwe
Kolejny z mężczyzn stwierdził na przykład, że burgery roślinne “niszczą [jego] reputację jako mężczyzny”. Inny uznał, że czuje się wręcz winny, decydując się na taką opcję. “Czułem, że poświęcam swoją męskość. Jest jeszcze gorzej, gdy jesteś do tego niejako zmuszony, bo wszyscy wokół to robią. Nie ma innej opcji” – opowiadał mężczyzna po odwiedzeniu wegańskiej restauracji.
Badanie przeprowadzili naukowcy z trzech australijskich uczelni. Wybrali do niego mężczyzn w przedziale 18-40 lat, bo osoby w tym wieku są najbardziej skłonne do przyjęcia fleksitarianizmu (redukcji mięsa) i włączenia do diety większej liczby produktów roślinnych. Dlatego tak negatywne nastawienie było dla naukowców zaskoczeniem. Skąd taka postawa?

Zamach na męską wolność
Autorzy badania wskazują na dwie reakcje psychologiczne.
“Mężczyźni, z którymi rozmawialiśmy, postrzegali ideę menu wyłącznie wegańskiego jako cios w ich wolność wyboru – niezależnie od tego, czy burger im smakował. Byli zdeterminowani, aby przywrócić sobie tę wolność. Jest to zgodne z ideą reaktancji psychologicznej, która sugeruje, że ludzie reagują bardzo silnie na postrzeganą utratę wolności” – tłumaczy w opisie artykułu na stronie uczelni dr Diana Bogueva z Uniwersytetu w Sydney, główna autorka badania.
Z drugiej strony, jak wyjaśnia Bogueva, mężczyźni chcieli zaimponować lub zadowolić swoje dziewczyny lub partnerki, które zabrały ich do restauracji. “Jest to powiązane z teorią zarządzania wrażeniem, która opisuje, jak dążymy do kontrolowania tego, jak postrzegają nas inni” – komentuje naukowczyni.
Wcześniejsze badania wykazały, że szczególnie mężczyźni mogą akceptować spożywanie większych i niezdrowych posiłków w ramach zarządzania wrażeniem. “Nasi rozmówcy musieli żonglować tym, jak postrzega ich partnerka, a także tym, jak ich znajomi i inni mężczyźni postrzegają ich wybory” – dodaje Bogueva.
“Manosfera” rośnie w siłę
W ostatnich latach atmosfera wokół diety roślinnej wyraźnie siadła. Jednocześnie coraz bardziej widoczni są “prawdziwi mężczyźni”, którzy wręcz na złość weganom obnoszą się z tym, jak jedzą burgera z mięsa wołowego. Tego typu zdjęcia ochoczo publikowali też politycy, również w Polsce.

To jeden z elementów rozwijającej się coraz bardziej “manosfery” – internetowego środowiska skupionego wokół tematów męskości, tradycyjnych ról płciowych, antyfeminizmu i “praw mężczyzn”. Takie podejście przekłada się zaś na inny wyśmiewany przez “prawdziwych mężczyzn”: ochronę klimatu.
Mięso i samochody
“W kontekście samej konsumpcji istnieją bardzo duże różnice między mężczyznami a kobietami w ilości spożywanego mięsa” – mówi w rozmowie z “The Guardian” dr Lauren Camilleri, badaczka psychologii społecznej na Uniwersytecie Wiktorii.
Brytyjski dziennik na potwierdzenie tych słów przywołuje badanie z 2025 r., które przeprowadzono we Francji. Wykazało ono, że emisje CO2 mężczyzn są średnio o 26 proc. wyższe niż kobiet, a odpowiadają za to głównie dwa czynniki: mężczyźni jedzą więcej mięsa i więcej jeżdżą samochodami.
Podobne wnioski płyną też z majowego sondażu w USA, w którym wypytano o podejście do diety 1200 mężczyzn. Jak informuje Komitet Lekarzy na rzecz Medycyny Odpowiedzialnej, który zlecił badanie, 53 proc. ankietowanych uznało jedzenie mięsa za męskie. Jednocześnie dla 43 proc. dieta roślinna jest kobieca.

“Mięśni influencerzy i manosfera propagują mit, że spożywanie mięsa i mleka jest męskie. Nie ma jednak żadnych złudzeń, że te produkty mogą szkodzić zdrowiu mężczyzn – od chorób serca i raka prostaty po zaburzenia erekcji i obniżoną płodność” – komentuje Noah Praamsma, dietetyk z USA i członek Komitetu Lekarzy.
Destrukcyjna wołowina
Według ONZ hodowla zwierząt odpowiada za ok. 15 proc. globalnych emisji gazów cieplarnianych. Z kolei PwC informuje w raporcie, podczas gdy wieprzowina z ok. 12 kg, drób z ok. 10 kg, a ryż – z ok. 1 kg (i jest to jeden z najbardziej emisyjnych produktów rolnych, który nie pochodzi od zwierząt).
Portal Our World In Data podaje zaś, że produkcja 1 kg wołowiny wymaga 25 kg paszy, a produkcja 1 kg drobiu – 3,3 kg. Wołowina i soja, która w zdecydowanej większości przerabiana jest właśnie na paszę dla krów, są też główną przyczyną wycinania najcenniejszych lasów na świecie. Hodowla bydła wymaga też ogromnych ilości wody, czasami nawet kilkadziesiąt razy większych niż produkcja roślinna.
Zmienić klimat na mięso
Przykłady tenisisty Novaka Djokovicia, kierowcy Formuły 1 Lewisa Hamiltona, a nawet kilku ciężarowców pokazują, że można być mistrzem w swej dyscyplinie i funkcjonować na diecie roślinnej. Mimo to wokół jedzenia mięsa powstało wiele mitów. Jak z nimi walczyć, a jednocześnie zachęcać mężczyzn do diety roślinnej?

Naukowcy z Australii proponują na przykład opisywanie żywności pochodzenia roślinnego jako “świadomego wyboru mającego na celu poprawę odżywiania, zmniejszenie ryzyka chorób i poprawę środowiska”. Kolejna sugestia z ich strony to przedstawianie nowych form męskiej tożsamości, w ramach których decyzje żywieniowe są przejawem troski i dbałości o przyrodę.
Z kolei EAT-Lancet Commission (globalny panel ekspertów ds. żywienia, klimatu, zdrowia i rolnictwa) podkreśla w raporcie z 2025 r., że w zmianie nawyków żywieniowych nie chodzi o zero-jedynkowe podejście. W zaleceniach zespołu wciąż znajduje się spożywanie owoców morza, drobiu, wieprzowiny, cielęciny czy nawet wołowiny. Chodzi o to, by przynajmniej jeść ich po prostu mniej.
“Nie sądzę, aby rozwiązaniem było przejście na pełen wegetarianizm” – podkreśla w rozmowie z “The Guardian” dr Luigi Fontana, jeden z twórców raportu.