Polska bez kolejnego ambasadora? Zaostrza się spór MSZ i prezydenta
W tej sytuacji Lisek mógłby trafić na placówkę do Ottawy w randze chargé d’affaires, jednak nie jest pewne, czy w obliczu trwającego sporu nadal będzie zainteresowany kandydowaniem.
– To dla niego jednak trudna decyzja, w przyszłym roku wybory, jeżeli KO je przegra, Krzysztof Lisek może za kilkanaście miesięcy pakować walizki. Byłaby to dla niego bardzo krótka misja – powiedział w rozmowie z RMF FM jeden z polskich dyplomatów.
Spór o ambasadorów
Spór o nominacje ambasadorskie między rządem a prezydentem RP trwa od marca 2024 r. Wtedy Sikorski zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu zostanie wycofanych. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślił natomiast, że “nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta”.
W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci, którzy nie mają statusu ambasadorów, lecz chargé d’affaires – taka sytuacja jest np. w USA, gdzie były szef MON w rządzie PO-PSL Bogdan Klich zastąpił Marka Magierowskiego, czy w Rzymie, gdzie chargé d’affaires został Ryszard Schnepf.
Duda wielokrotnie dawał do zrozumienia, że nie uważa Klicha i Schnepfa za odpowiednie osoby do roli ambasadorów. Podobne stanowisko prezentuje Nawrocki.