08 July, 2026

Głowy jeszcze nie spadną? Wiemy, co na to koalicja

I, jak słyszymy, w resorcie zdrowia trwają przygotowania do pokazania pomysłów. – Opowiemy o propozycjach w środę na konferencji prasowej, ale teraz na to jeszcze za wcześnie, bo rozmowy jeszcze trwają – słyszymy z resortu.

Głowy jeszcze nie spadną? Wiemy, co na to koalicja

Zmiany mają iść w co najmniej trzech kierunkach. Po pierwsze, elektronizacja kolejek i upowszechnienie e-rejestracji, która działa już dziś, ale ma jeszcze ograniczony charakter. Poza tym obecnie służy do rejestracji wizyt pacjentów drogą elektroniczną, a zgodnie z tym, co zapowiadała premier, miałaby też służyć do pilnowania, czy nie jest omijana kolejka.

Po drugie, NFZ miałby wprowadzić dokładną ewidencję czasu pracy personelu medycznego. Takie rozwiązanie miałoby możliwość dokładnego pilnowania, czy lekarskie dyżury w różnych placówkach się nie pokrywają. Wreszcie pytanie, jakie wyklarują się pomysły na likwidację kominów płacowych w ochronie zdrowia, czy minister zdrowia zdecyduje się na jakąś formę ograniczenia najwyższych wynagrodzeń. Znaczna część tych recept znana jest od dawna. Celem rozmów w KPRM jest doprecyzowanie, które z wielu proponowanych rozwiązań ma wejść w życie.

Reakcje w KO

Politycy z KO, z którymi rozmawiamy, sądzą, że to, że nie będzie personalnej wymiany w resorcie zdrowia teraz, oznacza raczej odłożenie zmiany, a nie rezygnację z niej.

Głowy jeszcze nie spadną? Wiemy, co na to koalicja

– Minister zdrowia zna się na zarządzaniu, ale polityka to coś więcej. Tu się zarządza emocjami, a nie faktami. Premier pewnie może poczekać ze zmianami do jesieni. Minister przygotuje pakiety zmian, a on jej podziękuje w ramach większej rekonstrukcji – zastanawia się rozmówca z KO.

Choć, zdaniem innego polityka, pozostawienie minister jest dla premiera kłopotliwe.

– Sobierańska-Grenda jest wyborem premiera, to jego osobista rekomendacja, tylko ona za nic nie odpowiada, a on za wszystko. Dziś to Tusk jest faktycznym ministrem zdrowia – ocenia polityk Koalicji Obywatelskiej.

Głowy jeszcze nie spadną? Wiemy, co na to koalicja

Zdaniem innego rozmówcy cała sytuacja pokazuje, że nie ma chętnych do objęcia tego stanowiska. – Jak się czegoś nie zrobiło w rok, to nie zrobi się w 3,5 dnia. To pokazuje, że nie ma następcy. A dopóki go nie ma, nie będzie zmiany. To może być ktoś jak Jakub Szulc, czyli praktyk, lub profesor z autorytetem w typie Zbigniewa Religi – podkreśla polityk.

Bo sytuacja jest złożona. Z jednej strony ruchy porządkujące system oznaczają przynajmniej częściowo kolizyjny kurs ze środowiskiem lekarskim, a z drugiej konieczność dogadania się z koalicjantami, z których każdy ma własne pomysły i koncepcje na to, co należy zrobić, aby uzdrowić sytuację. Na koniec jest jeszcze pytanie, na jakie ruchy pozwoli Karol Nawrocki, który chętnie wetuje rządowe ustawy.

Jak daleko pójdą zmiany

Nawet w samej KO jest pytanie, czy pakiet, z jakim wyjdzie resort zdrowia, okaże się wystarczający. Bo sprawa e-rejestracji, która ma uniemożliwić przywileje w kolejkach do ochrony zdrowia, ma pokazać, że rząd walczy z patologiami ujawnionymi w Szpitalu Południowym w Warszawie. Ale nie gwarantuje rozwiązania problemu, jakim jest zmniejszanie liczby świadczeń, kominy płacowe czy zła struktura szpitali. Dlatego pojawiają się pytania, na ile głębokie będą proponowane działania.

Głowy jeszcze nie spadną? Wiemy, co na to koalicja

– Jeśli nie będzie zmian dotyczących szpitali, to trudno mówić o kompletnych zmianach. Na terenie województwa powinien być szpital wiodący, który zarządza innymi szpitalami i może racjonalizować strukturę. A to oznacza przekazanie nadzoru nad szpitalami powiatowymi pod wojewodę – mówi polityk KO.

Podobne propozycje ma PSL, plus proponuje zmiany w systemie finansowania ochrony zdrowia. Tyle że taka zmiana odebrałaby powiatom jedną z istotnych funkcji, jakie dziś pełnią. Z kolei, gdyby zaczęły się wynikające z takich zmian korekty w lokalnym szpitalnictwie, czyli np. zamykanie oddziałów czy nawet niektórych szpitali, to polityczne konsekwencje mogłyby spaść na rząd.

O potrzebie głębszych zmian wypowiadała się w programie “Tłit” Wirtualnej Polski szefowa klubu Lewicy Anna Maria Żukowska. Jej zdaniem nie ma miejsca na połowiczne zmiany.

Głowy jeszcze nie spadną? Wiemy, co na to koalicja

– Szpital ma leczyć, a nie być tylko agencją zatrudnienia. Oczekuję, żeby były to propozycje nie tylko naskórkowe i sygnalizujące cnotę, tylko żeby to była propozycja reformy nie tylko samego sposobu finansowania zarobków lekarzy – czy chodzi o umowy o pracę, czy kontrakty – ale też nadzoru NFZ nad tymi środkami. Oczekujemy, żeby pieniądze kierowane do szpitali były znaczone, tzn. NFZ wydzielał pulę, która nie może być przeznaczona na nic innego, tylko na świadczenia dla pacjentów – podkreślała polityczka Lewicy.

Lewica krytycznie patrzy na obecne kierownictwo resortu zdrowia. Zdaniem Żukowskiej koncepcja niepartyjnego kierownictwa resortu się nie sprawdza.

Najważniejsze pytanie dotyczy jednak nie tylko głębokości proponowanych zmian, ale także tego, czy, gdy zmiany zostaną położone na stole, to będzie determinacja, żeby je uchwalić, ponieważ za rok są wybory i presja, żeby nie stracić politycznych punktów przy wprowadzaniu zmian w zdrowiu, może paraliżować działania koalicji.

PREMIUM Zapisz się na newsletter!

Zapisz mnie

Podobne artykuły