13 August, 2026

Ochrzcili go w Gdyni. Największy okręt polskiej floty i rachunek większy o miliardy

Szef Agencji Uzbrojenia gen. Artur Kuptel powiedział Wirtualnej Polsce, że prace nad “Burzą” są już bardzo zaawansowane. Trzy fregaty mają, w jego ocenie, wytworzyć “to, co najważniejsze, bezpieczeństwo Polski i Bałtyku”.

Ochrzcili go w Gdyni. Największy okręt polskiej floty i rachunek większy o miliardy

Chrzest pierwszej z trzech fregat rozpalił w branżowych mediach dyskusję, czy program skończy się na “Huraganie”, czy dojdzie czwarta jednostka. Pytany o to gen. Kuptel odpowiedział z wymownym uśmiechem, że wszystko wydaje się możliwe, ale drogowskazem są centralne plany rzeczowe i potrzeby sił zbrojnych, “a nie puste deklaracje”.

Ochrzcili go w Gdyni. Największy okręt polskiej floty i rachunek większy o miliardyChrzest fregaty ORP Wicher. Wstęp do nowej ery dla Marynarki Wojennej

Fregaty programu Miecznik to najcięższe okręty, jakie pływały pod polską banderą. Dłuższe były dwa: ORP Conrad z czasów II wojny światowej i poradziecki niszczyciel rakietowy ORP Warszawa – oba miały po 146 m. Ale “Wicher”, przy 138 m długości, jest od nich znacznie szerszy i cięższy: ok. 7 tys. ton wyporności pełnej. Od używanych dziś fregat typu Oliver Hazard Perry jest szerszy o 6 m.

Ochrzcili go w Gdyni. Największy okręt polskiej floty i rachunek większy o miliardy

Parasol rakietowy wybrzeża. Ma chronić Trójmiasto i przyszłą elektrownię jądrową

Fregaty Miecznika mają osłaniać północną Polskę: Trójmiasto, powstającą elektrownię jądrową, być może też zakłady zbrojeniowe planowane w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego “Kaszubia”. To ostatnie na razie pozostaje w sferze planów.

Chrzest i czwartkowe wodowanie zamykają dopiero pierwszy etap budowy. Drugi jest trudniejszy: okręt wróci do stoczni i zacznie się mozolny proces zamawiania, zakupu, montażu i integracji systemów – w tym uzbrojenia.

Głównym uzbrojeniem trzech Mieczników będą pociski z rodziny CAMM – rakiety przeciwlotnicze, które wystrzeliwuje się pionowo w górę z wyrzutni ukrytych w pokładzie. Po starcie pocisk sam odnajduje cel: samolot, dron albo rakietę lecącą w stronę okrętu. To one mają rozpiąć nad Bałtykiem parasol przeciwlotniczy. Ale nie tylko one.

Ochrzcili go w Gdyni. Największy okręt polskiej floty i rachunek większy o miliardy

W wyciętych w kadłubie przestrzeniach na razie zmieści się łódź RIB (pontonowa, ze sztywnym dnem — służy m.in. do kontroli innych jednostek i akcji ratunkowych). W przyszłości można tam zamontować dodatkowe wyrzutnie pionowe VLS (pociski startują z nich prosto w górę, z wnętrza kadłuba, i dopiero w powietrzu skręcają w stronę celu). To otworzyłoby drogę do pocisków cięższych niż przeciwlotnicze — także takich, którymi razi się cele na lądzie. Decyzja należy do zamawiającego i na razie nie zapadła.

Wszystkie trzy jednostki powstają w ramach programu Miecznik, wycenionego oficjalnie na 15 mld zł. To najdroższy projekt w historii polskiej Marynarki Wojennej i największe zlecenie dla krajowych stoczni od dekad – pracują przy nim zarówno spółki państwowe, jak i prywatne firmy.

Ochrzcili go w Gdyni. Największy okręt polskiej floty i rachunek większy o miliardy
Miecznik od strony rufy. Każda ze śrub waży ok. 10 ton © Materiały własne

Ochrzcili go w Gdyni. Największy okręt polskiej floty i rachunek większy o miliardy

Ale 15 mld zł to prawdopodobnie nie koniec rachunku. Jak nieoficjalnie słyszy Wirtualna Polska, w kuluarach uroczystości mowa była o sumie wyższej o 2-3 mld zł. Powody: konstrukcję trzeba było przeprojektować, w górę poszły też ceny systemów. Oficjalnie na tym etapie nikt tego nie potwierdza.

Skalę przedsięwzięcia oddaje jedna liczba, którą podał podczas uroczystości prezes stoczni Marcin Ryngwelski: okręt składa się z ponad miliona części.

“Teraz zacznie się dalsza robota”

Do służby “Wicher” ma wejść w 2029 r. Przez te trzy lata stocznia będzie okręt wyposażać, integrować systemy i na koniec przeprowadzić próby. O to, co przed nimi, Wirtualna Polska zapytała kmdr. Piotra Skórę, który w Agencji Uzbrojenia odpowiada za technikę morską.

Ochrzcili go w Gdyni. Największy okręt polskiej floty i rachunek większy o miliardy

– W każdym programie są punkty zwrotne. Najpierw podpisanie umowy, potem budowa kadłuba, która jest dużym wyzwaniem. Obserwowałem ten etap z troską. A teraz dopiero zacznie się dalsza robota – mówi WP kmdr Skóra.

Jak dodaje, przy budowie kadłuba pojawiły się problemy, które mogły opóźnić prace — boleśnie przekonali się o tym Brytyjczycy, u których budowa bliźniaczej jednostki obsunęła się o dwa lata. Polskiej stoczni udało się tego uniknąć, m.in. podpatrując, gdzie potknęli się Brytyjczycy.

Na fregaty wciąż czekają śmigłowce pokładowe, a bez nich stracą one dużą część swoich możliwości. Chodzi o maszyny ZOP, czyli do zwalczania okrętów podwodnych – śmigłowiec zawisa nad wodą i zanurza w niej sonar na kablu, żeby nasłuchiwać, czy pod powierzchnią nie kryje się okręt. Robi to daleko od macierzystej jednostki, więc fregata “widzi” znacznie dalej, niż sięgają jej własne sensory.

Ochrzcili go w Gdyni. Największy okręt polskiej floty i rachunek większy o miliardy

Program zakupu maszyn pokładowych, pod kryptonimem “Kondor”, zapadł się w niebyt – miały być kupione dwa lata temu i nic nie wskazuje, by miało się to zmienić. Pytani o to w kuluarach przedstawiciele wojska i przemysłu robili zafrasowane miny i niechętnie schodzili na szczegóły.

Własny sonar dostanie też sama fregata. Zmieści się w tzw. gruszce – zgrubieniu na dziobie, tuż pod linią wody, które zmniejsza opór i pozwala okrętowi płynąć szybciej przy tym samym zużyciu paliwa. To dogodne miejsce dla sonaru: daleko od hałasu własnych silników. Urządzenie o nazwie BlueHunter wyprodukuje francuski Thales, a zamontowane zostanie dopiero po właściwym wodowaniu.

Ochrzcili go w Gdyni. Największy okręt polskiej floty i rachunek większy o miliardyNajdroższy okręt Polski. Tak wyglądał chrzest ORP Wicher

Teraz rusza wyposażanie okrętu, ale hala w stoczni nie zostanie pusta. Trafi do niej “Burza”, druga jednostka z serii – kiedy dokładnie, nie wiadomo. Wojsku wraz z chrztem spadł kamień z serca. Bo do tej pory o gigantycznej hali mówiło się, że “hula w niej wiatr”. I nie były to komentarze życzliwe.

W kuluarach wojskowi nie kryli ulgi, patrząc na kadłub stojący przy nabrzeżu. Po dwóch latach budowy jest wreszcie coś, co można pokazać — i co można zacząć wyposażać w to, co dla okrętu najważniejsze: radary, sonary, systemy uzbrojenia. Silniki i wały napędowe już są.

– Wreszcie coś jest, co? – powiedziała jedna z osób zaangażowanych w projekt.

Podobne artykuły