13 August, 2026

Osiem lat temu wyprowadzali ją w kajdankach. Dziś prokuratura chce dla “królowej Zakopanego” rok w zawieszeniu

Małgorzata Chechlińska jeszcze przed dekadą miała status milionerki i figurowała na liście 100 najbogatszych Polek. Przedstawiano ją jako kobietę sukcesu – wraz z partnerem zbudowała hotelowe imperium Grupy Trip: pensjonat Czarny Potok oraz hotele Litwor i Belvedere, najbardziej luksusowe obiekty w Zakopanem. Gościły w nich gwiazdy muzyki i prezydenci. Chechlińskiej było jednak wciąż mało. W ramach swojej grupy postanowiła zbudować coś jeszcze większego.

Osiem lat temu wyprowadzali ją w kajdankach. Dziś prokuratura chce dla "królowej Zakopanego" rok w zawieszeniu

Takim projektem – swoistą superinwestycją – był hotel pod Rawą Mazowiecką. Obiekt o nazwie Ossa ruszył w 2007 r. i był wtedy największym centrum hotelowo-konferencyjnym nie tylko w Polsce, ale w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Ogromny już w pierwotnej formie, później kilkukrotnie rozbudowywany. Dziś łączna długość jego skrzydeł to około 700 m, a powierzchnia — blisko 6 tys. m kw.

Ossa powstała jako konferencyjne zaplecze dla Warszawy i Łodzi — leży mniej więcej w połowie drogi, godzinę jazdy od każdego z miast. Nic dziwnego, że z tutejszych atrakcji (baseny, kręgielnie, kluby, restauracje, sala kinowa na 650 osób) korzystali pracownicy firm wysyłani przez centrale na szkolenia i wyjazdy integracyjne. Hotel zagrał też w filmie: to tu nakręcono komedię “Wyjazd integracyjny” z Tomaszem Kotem, która weszła na ekrany w 2011 r.

– Ten obiekt jest przepiękny, luksusowy i ogromny – mówił kilka lat temu były prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski. – Niektórzy twierdzą, że to drugi obiekt na świecie, po chińskim murze, który widać z kosmosu. Ja sam bardzo lubię tu przyjeżdżać – dodawał polityk.

Osiem lat temu wyprowadzali ją w kajdankach. Dziś prokuratura chce dla "królowej Zakopanego" rok w zawieszeniu

Chechlińska i Krzanik pod Rawą Mazowiecką po prostu przeinwestowali. Hotel, którego budowę wciąż trzeba było spłacać, szybko wpadł w kłopoty finansowe. Inni hotelarze postawili podobne ośrodki bliżej Warszawy – może nie tak wypasione, ale tańsze i z krótszym dojazdem.

Już w 2015 r. spółka Park Edukacji SA, podległa Grupie Trip i zarządzająca hotelem Ossa, miała 162 mln zł długu. Większość stanowiły zobowiązania wobec PKO BP. Bank wcześniej wystawił swoje wierzytelności na sprzedaż, a w 2016 r. skierował do sądu wniosek o upadłość spółki i powołanie syndyka.

Wtedy Chechlińska wraz z rodziną, do której należały mniejsze udziały w Ossie, po raz pierwszy sięgnęła po swój “biznesowy pomysł”. Wydzierżawiła hotel z jednej własnej spółki do drugiej. Ta druga miała czerpać pełne zyski z prowadzenia obiektu, a zadłużonemu Parkowi Edukacji płacić symboliczny czynsz – i tylko te kwoty mógłby zająć syndyk. Nowej spółce “królowa Zakopanego” oczywiście wyłącznie doradzała, bo oficjalnie prowadzili ją jej zaufani pracownicy. Konstrukcja nie wypaliła: w 2016 r. Ossa trafiła na licytację. Dziś należy do spółek z Grupy Cyfrowy Polsat rodziny Solorzów, które wylicytowały hotel-gigant w 2020 r. za 49 mln zł. Kilka lat wcześniej PKO BP wyceniał go na pół miliarda.

Osiem lat temu wyprowadzali ją w kajdankach. Dziś prokuratura chce dla "królowej Zakopanego" rok w zawieszeniu

Biznes milionerki z miliarderem jak “walka mrówki ze słoniem”

Po utracie Ossy Grupa Trip znalazła się pod ścianą. Chechlińska bała się, że straci też zadłużone obiekty w Zakopanem. Część z nich rozbudowywała bez wymaganych pozwoleń, co zakwestionował nadzór budowlany – sypały się kary. Mimo to w Belvedere podczas wizyt w Zakopanem nocował ówczesny prezydent Andrzej Duda. Ostatecznie bizneswoman i jej partner doszli do wniosku, że trzeba ratować, co się da.

Zaczęli więc szukać kupca na prestiżowy Belvedere, leżący u wylotu Doliny Białego. Na jednej z rozpraw Chechlińska tłumaczyła, że o planach sprzedaży wspomniała podczas prywatnego spotkania swojemu ówczesnemu znajomemu, mec. Jerzemu Modrzejewskiemu.

Ten znany warszawski prawnik prowadził wtedy wiele spraw dla rodziny Zygmunta Solorza – najbogatszego wówczas Polaka, właściciela m.in. elektrowni w Koninie, Telewizji Polsat i sieci Plus. Modrzejewski przekazał mocodawcom, że Belvedere jest na sprzedaż. Do pomysłu wejścia w hotelarstwo zapalił się najstarszy syn miliardera, Tobias Marcus.

Osiem lat temu wyprowadzali ją w kajdankach. Dziś prokuratura chce dla "królowej Zakopanego" rok w zawieszeniu

Wszedł w ten biznes z Chechlińską. Za pośrednictwem warszawskiej kancelarii Modrzejewski i Wspólnicy strony podpisały w 2016 r. umowę przedwstępną sprzedaży hotelu za 64 mln zł, a na konto hotelarki trafiło 20 mln zł zadatku. Umowę skonstruowano tak, że wycofanie się ze sprzedaży oznaczało dla “królowej Zakopanego” zwrot zadatku i dodatkowo 20 mln zł kary. Kolejny zapis mówił, że jeśli Solorzowie tych 40 mln zł nie dostaną, przejmą inny hotel Grupy Trip – pięciogwiazdkowy Litwor przy samych Krupówkach.

Solorzowie zabezpieczyli się więc bardzo mocno. Mimo to Chechlińska z porozumienia się wycofała. Pieniędzy nie oddała, kary nie zapłaciła. Kancelaria Modrzejewski i Wspólnicy przejęła wtedy Litwor, który zabezpieczał umowę. I tu zaczyna się historia na scenariusz filmowy.

Czy istniał “Układ Zakopiański”?

Chechlińska ponownie sięgnęła po mechanizm z powoływaniem kolejnych spółek. Wiedziała, że straci Litwor, ale chciała zarabiać na nim także wtedy, gdy formalnie nie będzie już właścicielką.

Osiem lat temu wyprowadzali ją w kajdankach. Dziś prokuratura chce dla "królowej Zakopanego" rok w zawieszeniu

Gdy kancelaria Modrzejewski i Wspólnicy rozpoczęła procedurę wpisu do ksiąg wieczystych jako nowy właściciel, “królowa Zakopanego” wydzierżawiła cały obiekt nowo powołanej spółce. Kierować miał nią jej pracownik – były dyrektor hotelu. Ona i Krzanik oficjalnie nie mieli z tą spółką nic wspólnego, jedynie jej “doradzali”. Umowa dzierżawy z Grupą Trip opiewała na wiele lat, z symbolicznym czynszem. Twórczyni Grupy Trip uważała, że ma prawo wydzierżawić obiekt, póki w księgach figuruje jako właścicielka.

Według prokuratury w ten sposób chciała ograć Solorzów. Ci przejęliby hotel wyłącznie formalnie – przez wiele lat nie zobaczyliby z niego żadnych pieniędzy poza symbolicznym czynszem. Rodzina z Polsatu nie zamierzała jednak odpuszczać.

30 lipca 2017 r., w samym środku wakacji, grupa wynajętych ochroniarzy weszła do Litwora i wyprosiła z niego wszystkich gości. Szybko wyszło na jaw, że pracują na rzecz nowych właścicieli hotelu. Siłowe przejęcie trwało około tygodnia – przez ten czas ochroniarze pilnowali obiektu dzień i noc. Chechlińska jednak kontratakowała.

Osiem lat temu wyprowadzali ją w kajdankach. Dziś prokuratura chce dla "królowej Zakopanego" rok w zawieszeniu

Osiem lat temu wyprowadzali ją w kajdankach. Dziś prokuratura chce dla "królowej Zakopanego" rok w zawieszeniu
Policjanci wchodzą do Hotelu Litwor. Zdjęcie archiwalne © PAP | Grzegorz Momot

Zakopiański sąd wydał jej zabezpieczenie. Uznał, że nowo powołana spółka – ta, w której “królowa Zakopanego” wyłącznie doradzała – ma prawo użytkować hotel na mocy umowy dzierżawy. Uzbrojona w ten dokument Chechlińska znalazła komornika ze Śląska i odzyskała obiekt na kilka tygodni. Potem znów przejęli go ludzie Solorza. Do końca 2017 r. hotel zmieniał władanie jeszcze kilka razy.

Osiem lat temu wyprowadzali ją w kajdankach. Dziś prokuratura chce dla "królowej Zakopanego" rok w zawieszeniuDawna "królowa Zakopanego" była na liście najbogatszych Polek. Dziś jest bankrutką

Wtedy do gry weszły media należące do Solorzów. Polsat wyemitował serię materiałów o “Układzie Zakopiańskim” – koterii prokuratorsko-sędziowsko-biznesowej, która miała pod Giewontem chronić Chechlińską i Krzanika. Sprawa trafiła też do rządu. Ostatecznie śledztwo w sprawie domniemanego oszustwa przejęła prokuratura w Warszawie.

Zebranie dokumentów zajęło prokuraturze trochę czasu, ale ostatecznie uderzyła bardzo ostro. W marcu 2018 r., gdy padły zarzuty, Chechlińską wyprowadzono z własnego domu w kajdankach. Grozi jej do 10 lat więzienia. Prokuratura wnioskowała o areszt dla niej i Krzanika, a sąd się na to zgodził. Para wyszła na wolność kilka dni później za kaucją – w przypadku Chechlińskiej bagatela, milion złotych. Do dziś nie wiadomo, skąd wzięła te pieniądze, skoro twierdziła wtedy, że jest bankrutką bez dochodów.

Proces najpierw nie mógł wystartować, a później zaliczył przerwę

Kolejny rok Chechlińska, Krzanik i pozostali oskarżeni spędzili na wolności. Para zaraz po wyjściu z aresztu wzięła ślub. Wcześniej żyli w związku nieformalnym, więc sąd zakazał im kontaktu – co było kłopotliwe, skoro mieszkali pod jednym dachem. Wobec małżeństw takich zakazów się nie stosuje. Rok później Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko siedmiu osobom związanym z Grupą Trip.

Jak tłumaczył w 2019 r. Łukasz Łapczyński, ówczesny rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Chechlińska została oskarżona o oszustwo na szkodę spółki Modrzejewski i Wspólnicy oraz o to, że za pośrednictwem współoskarżonych podejmowała czynności mające udaremnić zaspokojenie wierzyciela.

Gdy wydawało się, że proces wkrótce ruszy, wybuchła pandemia COVID-19 i sparaliżowała sądy. Pierwsze posiedzenie odbyło się dopiero 5 maja 2022 r. Przez dwa lata rozprawy szły w miarę cyklicznie, aż w 2024 r. przyszedł kolejny zwrot: przedstawiciele Tobiasa Marcusa Solorza wycofali się z procesu, w którym byli oskarżycielami posiłkowymi. Sprawa zamarła na dwa lata. Kolejna rozprawa odbyła się dopiero w czerwcu 2026 r.

Osiem lat temu wyprowadzali ją w kajdankach. Dziś prokuratura chce dla "królowej Zakopanego" rok w zawieszeniuSpór o hotele w Zakopanem. Solorz odbierze hotele synowi?

Czy na ukaraniu Chechlińskiej komukolwiek jeszcze dziś zależy?

Jak nieoficjalnie ustaliła Wirtualna Polska, powodów zawieszenia procesu było kilka. Jednym z nich stało się zamieszanie wokół samej rodziny Solorzów. Spór o dziedziczenie po Zygmuncie Solorzu sprawił, że jego najstarszy syn wycofał pełnomocnictwa dla kancelarii Modrzejewski i Wspólnicy – a jej rola w przejęciu hotelu w latach 2016-2017 była kluczowa.

Osiem lat temu wyprowadzali ją w kajdankach. Dziś prokuratura chce dla "królowej Zakopanego" rok w zawieszeniuSpór o imperium Solorza. Miliarder zawiadomił prokuraturę

Do tego w listopadzie 2022 r. należąca do Tobiasa Solorza spółka TMS Spartaco podpisała z Chechlińską i Grupą Trip porozumienie pozasądowe. Jego szczegółów nie ujawniono – obie strony chronią je jako tajemnicę handlową. Sąd zajrzał do dokumentu dopiero w środę.

Osiem lat temu wyprowadzali ją w kajdankach. Dziś prokuratura chce dla "królowej Zakopanego" rok w zawieszeniuDzieci Solorza triumfują w sądzie. Nieodwołalna sukcesja majątku

Jak nieoficjalnie ustaliła Wirtualna Polska, miliarder i upadła “królowa Zakopanego” zakopali w nim topór wojenny. Chechlińska prawdopodobnie sprzedała na mocy tej umowy wyposażenie hoteli Belvedere, Litwor i Czarny Potok – formalnie należało do innej jej spółki, więc nie objęła go egzekucja. Wszystkie trzy obiekty są dziś własnością spółki Tobiasa Solorza: Litwor przejął w opisany wyżej sposób, Belvedere i Czarny Potok kupił na licytacjach komorniczych.

Oficjalnie nikt tego nie łączy. Faktem jest jednak, że wniosek prokuratora o rok w zawieszeniu padł w sprawie, z której pokrzywdzeni wycofali się dwa lata wcześniej.

W środę podczas mowy końcowej prokurator zawnioskował o rok pozbawienia wolności w zawieszeniu i grzywnę dla Chechlińskiej i Krzanika. Wobec pozostałych oskarżonych zażądał ośmiu miesięcy w zawieszeniu na trzy lata.

Rok w zawieszeniu to niewiele. Zwłaszcza gdy osiem lat wcześniej ta sama prokuratura wnioskowała o areszt dla Chechlińskiej i Krzanika, a za wypuszczenie ich na wolność zażądała miliona złotych kaucji. Obrońcy wszystkich oskarżonych wnosili o uniewinnienie. Jeden z nich przekonywał, że jego klientka nigdy nie próbowała oszukać rodziny Solorzów.

– Tylko ktoś niepoważny mógłby w tym kraju próbować oszukać Solorza – mówił obrońca. Jego zdaniem obie strony w 2016 r. nie do końca rozumiały zapisy umowy sprzedaży Belvedere, a gdy je zrozumiały, zaczęły bronić swoich interesów. Nie było w tym próby oszukania kogokolwiek.

Wyrok zapadnie jeszcze w tym roku. Chechlińska na razie nie komentuje. – Wypowiem się szerzej po wyroku – ucina w rozmowie z WP.

Podobne artykuły