07 July, 2026

Głośne słowa Budanowa. W co gra?

Zdaniem Jana Piekło, byłego ambasadora RP w Kijowie, czas i miejsce tej wypowiedzi nie są przypadkowe. Wywiad ukazał się w dniu rozpoczynającym szczyt NATO w Ankarze oraz na cztery dni przed stanowiącą kość niezgody dla obu narodów rocznicą rzezi wołyńskiej. Dodatkowy kontekst to przetaczająca się przez polską opinię publiczną dyskusja o donacjach sprzętu wojskowego dla Ukrainy z interceptorami PAC-3 do systemu Patriot na czele.

Głośne słowa Budanowa. W co gra?

Jednocześnie Budanow swoją wypowiedzią pozycjonuje się na lojalnego współpracownika prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. – Obecny szef kancelarii prezydenta Ukrainy nie wykazuje w rozmowie swoich ambicji politycznych. Jego narracja jest spójna z linią Zełenskiego. Rozmowa pokazuje jednak Budanowa jako “mocnego człowieka” – zauważa rozmówca Wirtualnej Polski. To oczywiste nawiązanie do kontekstu wyborczego.

Głośne słowa Budanowa. W co gra?Wyszli unikając dziennikarzy. Po rozmowach pojawił się wpis

Retoryka Zełenskiego ma mu pomóc w utrzymaniu urzędu w starciu z prawdopodobnym kontrkandydatem w osobie Wałerija Załużnego, byłego naczelnego dowódcy wojsk Ukrainy, a obecnie ambasadora w Londynie.

Głośne słowa Budanowa. W co gra?

“Niebezpieczne” porównanie

Największy zgrzyt dotyczy jednak słów wypowiedzianych pod adresem Polski, które tylko dolewają oliwy do tlącego się we wzajemnych stosunkach ognia. Płomień ten miał być osłabiony ostatnią wizytą szefa MSZ Ukrainy Andrija Sybihy, który do Warszawy przyjechał z wyciągniętą ręką w postaci “wspólnego” bohatera. Ten miałby trafić następnie do świeżo powołanego przez Najwyższą Radę Panteonu Bohaterów Ukrainy.

Wywiad Budanowa idzie jednak w zupełnie inną stronę. – On musiał to zrobić celowo – wskazuje były ambasador RP w Kijowie.

– Ukraina nie przyjmie ultimatum od nikogo na tym świecie. Ostatnio to Rosja próbowała postawić nam ultimatum – bez urazy wobec Polski, ale (Rosja – red.) jest nieco potężniejsza niż Polska – a my i tak go nie przyjęliśmy. Tak, jest ciężko, źle, jest dużo krwi. Ale nawet ich ultimatum nie przyjęliśmy. Dlaczego więc ktoś sądzi, że przyjmiemy coś innego, z innej strony? Nie należy rozmawiać z nami za pomocą ultimatów – podkreślił szef Biura Prezydenta Ukrainy.

Głośne słowa Budanowa. W co gra?

Zestawienie Polski z Rosją jest po prostu nieładne, nieeleganckie i bardzo przykre – mówi wprost Jan Piekło. Ponadto zestawienie Warszawy z Moskwą ma pokazać, że są to dwa kraje, które “próbują wywrzeć presję” na Kijów. – To niepokojące, zwłaszcza że Kijów wysyła dwa sprzeczne sygnały. Z jednej strony mamy koncyliacyjne gesty Sybihy, a z drugiej stanowisko Budanowa. Wygląda na to, że Kijów gra na dwóch fortepianach jednocześnie i nie przejmuje się tym, że te melodie ze sobą zgrzytają – ocenia Piekło.

Piekło przypomina przy tym wystąpienie Zełenskiego na forum ONZ w Nowym Jorku z 2023 r. – Niepokojące jest to, jak niektórzy w Europie, niektórzy nasi przyjaciele w Europie, odgrywają w teatrze politycznym solidarność, robiąc thriller ze zbożem. Może się wydawać, że odgrywają własną rolę, ale w rzeczywistości pomagają przygotowywać scenę dla moskiewskiego aktora – powiedział wtedy na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ Wołodymyr Zełenski.

Wypowiedź ta odbiła się wówczas nad Wisłą szerokim echem. Wywiad Budanowa – w swojej formie – stanowi niejako kontynuację – tejże wypowiedzi ukraińskiego przywódcy – zaznacza rozmówca Wirtualnej Polski.

Głośne słowa Budanowa. W co gra?

– To kontynuacja fatalnej linii prezydenta Zełenskiego z Nowego Jorku, gdzie sugerował, że Polska pomaga Rosji – przypomina były ambasador.

Głośne słowa Budanowa. W co gra?Nie mieli litości. Polacy o Zełenskim po głośnych słowach

Rosyjskie prowokacje?

Dyplomata wskazuje przy tym możliwy kontekst prowokacji ze strony Rosji, przed którymi wywiad miałby stanowić swoiste ostrzeżenie. Nie są one jednak wypowiedziane wprost, co mogłoby jednoznacznie pokrzyżować ewentualne zakusy Moskwy w tej kwestii.

Głośne słowa Budanowa. W co gra?

Kreml jest oczywistym beneficjentem wszelkich sporów na linii Kijów-Warszawa, wobec czego podgrzewanie sporów historycznych leży w interesie Moskwy. Nie wystosowano jednak – ani z polskiej, ani z ukraińskiej strony – komunikatu otwarcie ostrzegającego przed możliwymi prowokacjami w związku z nadchodzącą rocznicą.

Były ambasador Jan Piekło zauważa jeszcze jeden istotny szczegół w wypowiedziach szefa ukraińskiego wywiadu. Kijów nie uważa za kluczowe do zakończenia wojny działania Pekinu, o którego roli wspomniał m.in. premier Norwegii Jonas Gahr Stoere. Budanow wspomina w rozmowie z RBC, że Pekin ma swoje “własne korzyści” płynące z konfliktu.

Stoere natomiast wskazał w rozmowie z PAP na rosnące znaczenie państw, które utrzymują bezpośrednie relacje z Moskwą. W tym kontekście szef norweskiego rządu wymienił przede wszystkim Chiny, ale wskazał również Indie jako kraj postrzegany przez Rosję jako partner.

Głośne słowa Budanowa. W co gra?

Do wywiadu, którego udzielił Kyryło Budanow, odniósł się rzecznik rządu Adam Szłapka. Podczas konferencji prasowej złożył stanowczy apel o deeskalację narastających na arenie międzynarodowej napięć. – Jeśli chodzi o konkretne wypowiedzi polityków, to niestety zarówno po stronie ukraińskiej, wśród niektórych polityków, ale też po stronie polskiej, pojawiają się elementy i dyskusje, które eskalują napięcie pomiędzy Polską a Ukrainą – stwierdził.

Głośne słowa Budanowa. W co gra?Ostre słowa z Kijowa o ultimatum. Rzecznik polskiego rządu odpowiada

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz poinformował natomiast, że spotkanie Karola Nawrockiego z Wołodymyrem Zełenskim na marginesie szczytu NATO w Ankarze nie jest planowane. Jeśli do takowego miałoby jednak dojść, inicjatywa – w ocenie Przydacza – powinna wyjść ze strony Ukrainy.

Podobne artykuły