Dzik zaatakował, gdy w wózku było niemowlę. Pilna narada w Krakowie
Po doniesieniach o ataku w czwartek wieczorem lokalny magistrat ogłosił, że na piątek zwołano doraźne posiedzenie miejskiego zespołu zarządzania kryzysowego. Tematem specjalnego spotkania będzie narastająca aktywność dzików na terenie Klin. W posiedzeniu mają wziąć udział m.in. sekretarz miasta, przedstawiciele służb miejskich oraz jednostki odpowiedzialne za bezpieczeństwo i odławianie dzikich zwierząt.

Jak przypominają urzędnicy, dziki są jednymi z najczęściej spotykanych w miastach dzikich zwierząt. Spotykając je, należy zachować spokój, a widząc je już z daleka, oddalić się i nie wykonywać gwałtownych ruchów. Pod żadnym pozorem nie wolno do nich podchodzić ani ich karmić. Jednak kiedy już dojdzie do spotkania najlepiej znieruchomieć, aby nie sprowokować zwierzęcia do ataku.
Szczególnie niebezpieczne – zaznaczono – mogą być lochy z warchlakami. Samice stające w obronie młodych bywają przy tym wyjątkowo agresywne. Zauważając świeże ślady dzików (zryty teren, tropy), należy zachować szczególną ostrożność. Psa zawsze powinno wyprowadzać się na smyczy. Jeśli pies jest spuszczony, trzeba go natychmiast przywołać. Pod żadnym pozorem nie wolno szczuć dzikich zwierząt psem.

Czy problem dzików w Krakowie narasta?
Zjawisko dzików pojawiających się w granicach Krakowa to wyzwanie dla miejskich służb od dłuższego czasu. Dwa lata temu zespół zadaniowy działający przy urzędzie miasta szacował populację dzików na 1-1,5 tys. osobników na terenie całego miasta. Powierzchnia Krakowa obejmuje 33 tys. hektarów