17 June, 2026

Działacze Bąkiewicza z kolejnymi problemami? Grozi im więzienie

Portal dziennika “Fakt” zwrócił uwagę na wykrzykiwane w kierunku niemieckich słowa, przypominając, że “Gestapo!” nazywano także w czasach PRL, a zwłaszcza w stanie wojennym, ZOMO. Użycie tego słowa ma oczywiście znaczenie negatywne i choć w niemieckim prawie nie ma osobnego przestępstwa “obrażania funkcjonariusza”, nie oznacza to, że nie istnieją przepisy dotyczące “zniewagi”.

Działacze Bąkiewicza z kolejnymi problemami? Grozi im więzienie Działacze Bąkiewicza z kolejnymi problemami? Grozi im więzieniePrawica reaguje na wydarzenia w Berlinie. "Ruszamy na Berlin"

“Znieważenie (Beleidigung) zostało określone w § 185 niemieckiego kodeksu karnego i nie ma znaczenia, czy dotyczy policjanta, kierowcy autobusu czy osoby cywilnej – wymiar kary pozostaje taki sam” – podaje “Fakt”.

Polscy działacze znieważyli berlińskich funkcjonariuszy?

To, czy doszło do zniewagi rozstrzyga sąd, badając, czy naruszona została czyjaś godność. Najczęściej sprawdza, czy padły przekleństwa lub zostały wykonane obraźliwe gesty. Za werbalną zniewagę policjanta grozi kara grzywny albo pozbawienia wolności.

Działacze Bąkiewicza z kolejnymi problemami? Grozi im więzienie

Jeśli zaś chodzi o nazywanie funkcjonariuszy “Gestapo” niemieckie prawo przewiduje karę grzywny lub pozbawienia wolności do lat dwóch. Takie zachowanie jest zazwyczaj ścigane na podstawie paragrafu dotyczącego właśnie znieważenia, ponieważ nie istnieje osobne przestępstwo “znieważenia urzędnika”.

Działacze Bąkiewicza z kolejnymi problemami? Grozi im więzienieBurza wokół słów o UPA. Szeptycki reaguje i bije się w piersi

Do wszczęcia postępowania policjant lub jego przełożony musi złożyć oficjalny wniosek o ściganie. “Fakt” zauważa, że porównywanie działań policji do formacji III Rzeszy niemieckie sądy zwykle uważają za przekroczenie granic dopuszczalnej krytyki, choć były przypadki, gdy wypowiedzi takie dopuszczano w ramach wolności słowa.

Podobne artykuły