Awantura z udziałem Bąkiewicza w Radomiu. Jest decyzja prokuratury
Pierwsza część postępowania dotyczyła zajęcia mównicy przez Roberta Bąkiewicza, odmowy jej opuszczenia i gróźb wobec radnych, które miały wymusić określone głosowanie. Drugi wątek obejmował stosowanie przemocy lub gróźb wobec strażników miejskich podczas interwencji. W obu tych przypadkach prokuratura nie dopatrzyła się przestępstwa.
– Kolejne trzy wątki obejmujące pomawianie radnych poprzez kolportowanie ulotek i plakatów, które miały ich narazić na utratę zaufania wyborców, naruszenie nietykalności cielesnej jednej z radnych poprzez jej oplucie oraz grożenie śmiercią innemu z radnych zostały umorzone z powodu niewykrycia sprawców – powiedział w rozmowie z PAP szef Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód Cezary Ołtarzewski.
Co wydarzyło się podczas sesji o Centrum Integracji Cudzoziemców?
Nadzwyczajna sesja w Radomiu dotyczyła stanowiska radnych wobec planów utworzenia Centrum Integracji Cudzoziemców. Bąkiewicz pojawił się na sali z grupą towarzyszących mu osób, zażądał dopuszczenia do głosu, a potem zajął miejsce na mównicy i nie reagował na wezwania do jej opuszczenia.

Po interwencji straży miejskiej doszło do szarpaniny i wezwano policję, a przewodniczący rady Mateusz Tyczyński przerwał obrady i złożył zawiadomienie do prokuratury. Sesję zwołano na wniosek klubu radnych PiS.