“Przestarzałe” NATO nie dla Ukrainy? “Załużny gra na emocjach”
Załużny zasugerował jednocześnie, że Kijów będzie szukać alternatyw. – Ukraina zwiąże się z blokami i sojuszami, które prawdopodobnie powstaną. Najpewniej będzie to europejski blok bezpieczeństwa militarnego – dodał. Ocenił jednocześnie, że NATO potrzebowałoby około 12 lat na przejście na nowe standardy, aby zbliżyć się do możliwości rosyjskich sił zbrojnych.
Jak zatem interpretować te słowa? Dla byłego ambasadora RP w Kijowie, Jana Piekło, deklaracja Załużnego to sygnał, że generał-ambasador szykuje się do walki o urząd prezydenta Ukrainy.

– To jest wypowiedź o charakterze politycznym. Jest ona wkomponowana pewnie w początek kampanii wyborczej, w której ma zamiar brać udział generał ambasador – mówi Wirtualnej Polsce Piekło.
Dyplomata jednoznacznie ocenia, że nie jest to “zbyt fortunna” wypowiedź dla osoby, która tak ściśle współpracowała z NATO. – Załużny gra na emocjach Ukraińców, którzy czują ogromny żal. Widzą, że drzwi do Sojuszu są przed nimi zatrzaśnięte przez opór części państw zachodnich – wskazuje.
Ambasador zauważa jednak niebezpieczny paradoks. – Z jednej strony Załużny mówi, że NATO jest przestarzałe, ale z drugiej – tylko tej nocy Rosjanie zabili w atakach rakietowych 17 osób, bo Ukraina nie ma technologii do przechwytywania pocisków balistycznych. Samych dronów nie wystarczy, a systemy przeciwlotnicze czy przeciwrakietowe to monopol NATO – punktuje Piekło.
NATO kluczowe dla Ukrainy
Wspomniany już nocny atak na Kijów to jeden z najlepszych dowodów na to, że NATO nadal ma znaczną technologiczną przewagę nad Ukrainą. – Załużny kiedyś wspominał, że Rosji nie pokona się masą, tylko nowoczesnymi rozwiązaniami – mówi Wirtualnej Polsce gen. Roman Polko. Były dowódca jednostki GROM wskazuje tu wyraźnie, że Ukraina jest zdecydowanie w tyle za krajami NATO, jeśli chodzi o najnowocześniejsze technologie, potrzebne do budowy specjalistycznego sprzętu.
NATO – jak podkreśla – ma także znaczną przewagę wywiadowczą i rozpoznawczą. – Tymi rzeczami dysponuje właśnie NATO – zaznacza. – Ani wywiad, ani rozpoznanie, czy to przygotowanie informacyjne, preparacja pola walki. To wszystko u nich siada – dodaje.

Na tym jednak nie koniec. NATO zapewnia także dostawy niezbędnego do prowadzenia działań sprzętu – amunicji, uzbrojenia – a w tym przede wszystkim bezcennych dla rakiet przechwytujących Patriot. Sojusz prowadził także szkolenia żołnierzy z Ukrainy, zapewniał pomoc i koordynację dostaw do Kijowa. NATO odpowiada także za utrzymanie i zabezpieczenie kluczowej dla Ukrainy infrastruktury jak m.in. port lotniczy Rzeszów-Jasionka.
Zachód upokarzał Ukrainę przez 27 lat
Generał Roman Polko, były dowódca GROM, wyraża jednocześnie także zrozumienie dla frustracji Załużnego.
– W jednej części ma rację: Zachód upokarzał Ukrainę wystarczająco długo. Pamiętam ich udział w misji w Kosowie w 1999 r. – już wtedy obiecywano im drogę do NATO. Potem przyszedł szczyt w Bukareszcie w 2008 r., gdzie państwa europejskie, wbrew Polsce, zablokowały Kijów. To, co mówi Załużny, podnosi morale ukraińskich żołnierzy, którzy czują, że walczą sami – ocenia gen. Polko.
Polski dowódca ostrzega jednak przed “wylewaniem dziecka z kąpielą”. – Mówienie, że NATO jest przestarzałe, to ryzykowne stwierdzenie. Owszem, potrzebujemy “NATO 3.0” i większej europeizacji sojuszu, ale Ukraina wciąż czerpie z technologii i wywiadu państw członkowskich. Bez tego wsparcia sytuacja na froncie byłaby tragiczna – zaznacza.

Zdaniem byłego dowódcy jednostki GROM Załużny zdaje sobie sprawę, że istnieje duży opór przed przyjęciem Ukrainy do NATO i w tej sprawie nic się nie zmienia. Jednak “budowanie nowej struktury w czasie wojny to mrzonka” – dodaje generał w rozmowie z Wirtualną Polską.
– Mam jednak wrażenie, że po tej wypowiedzi pojawią się jakieś polemiki z wewnątrz obozu ukraińskiego i myślę, że niebawem – być może po konsultacji ze swoimi doradcami – tę myśl – niekoniecznie fortunną, bo no to jest trochę odbieranie NATO zasług – doprecyzuje – podkreśla natomiast Piekło.
Polityczne ambicje i konflikty w tle
Obaj eksperci wskazują, że Załużny ma powody do osobistej niechęci wobec obecnej ekipy w Kijowie. – Prezydent Zełenski pozbył się go, wysyłając do Londynu, bo Załużny zagrażał mu politycznie – przypomina Jan Piekło.
Zdaniem byłego ambasadora RP w Kijowie wypowiedź Załużnego to także element toczącej się w Kijowie walki politycznej, nad którą – zdaniem rozmówcy Wirtualnej Polski – Zełenski przestał panować. – We władzach nieobsadzonych jest jeszcze kilka bardzo ważnych stanowisk – podkreśla.