Nowe pytanie, stary wynik. Koalicja odrzuci wniosek prezydenta o referendum
Kluczowa zmiana w porównaniu z poprzednim, odrzuconym wnioskiem, dotyczy samego brzmienia pytania. Teza została z pytania wycięta. Brzmi ono teraz tak: “Czy jest Pani/Pan za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej?” A to właśnie ocenny charakter poprzedniego pytania był jednym z argumentów do odrzucenia wniosku prezydenta.
Uproszczenie pytania nie oznacza jednak rezygnacji z przedstawienia wyborcom argumentów dotyczących głosowania na tak lub na nie. Tyle że taki ładunek narracyjny przeniesiono do wyjaśnień zamieszczonych bezpośrednio na karcie do głosowania.
Zgodnie z projektem postanowienia prezydenta, odpowiedź “TAK” oznaczać będzie zgodę na kontynuowanie polityki klimatycznej UE, w tym: wprowadzenie od 2028 r. opłat za emisję CO₂ z ogrzewania budynków i paliw do samochodów (system ETS2), obowiązek kosztownej termomodernizacji budynków, ograniczenie sprzedaży nowych aut spalinowych od 2035 r., wzrost kosztów dla przemysłu wskutek wygaszania darmowych uprawnień do emisji oraz dodatkowe obciążenia dla rolnictwa. Karta wskazuje też łączny szacowany koszt polityki klimatycznej dla Polski – 3,5 biliona złotych do 2040 r.
Z kolei odpowiedź “NIE” ma oznaczać zobowiązanie władz publicznych do wykorzystania dostępnych środków prawnych i politycznych w celu zablokowania lub zmiany unijnych regulacji klimatycznych, wynegocjowania dla Polski wyjątków i zwolnień lub wprowadzenia systemu finansowej ochrony dla gospodarstw domowych, przedsiębiorstw i rolnictwa.
Koalicja nie zamierza jednak iść na rękę Karolowi Nawrockiemu i zamierza odrzucić projekt prezydenckiego postanowienia.
– Tamto pytanie do niczego się nie nadawało, ale obecne w pewnym sensie jest nawet bardziej niebezpieczne. W zasadzie można je zastąpić zapisem: czy jesteś za polexitem, czy nie. Bo nie możemy sobie wybierać, czy stosujemy prawo europejskie, czy nie. Przypomnę, że w 2020 r., gdy rozpoczynano prace nad Fit for 55, była możliwość złożenia weta przez ówczesnego premiera – uzasadnia stanowisko koalicji Tomasz Grodzki, szef senackiego klubu KO.
I dodaje, że obecnie rząd stara się negocjować korekty w tej polityce. – Polska odnosi pewne sukcesy w łagodzeniu tych przepisów i odsuwaniu ich w czasie. Pomysł pana prezydenta jest kompletnie niewstrzelony w okres. Referendum nic dobrego by tu nie wniosło – dodaje Grodzki. Chodzi m.in. o starania rządu o wyłączenie Polski spod ETS2 lub odsunięcie wejścia w życie tego systemu w Polsce co najmniej do 2030 r. Na razie Bruksela zgodziła się odłożyć go na rok, do 2028 r.
Co myśli Pałac
Z taką argumentacją nie zgadza się szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker. Jego zdaniem postawa koalicji wobec wniosku prezydenta świadczy o tym, że godzi się ona na klimatyczny kurs Komisji Europejskiej.
– Kolejne alibi, które szykuje sobie większość senacka, pokazuje, że oni tak naprawdę nie chcą tego referendum, tylko akceptują tę politykę, która jest realizowana. W Europie trwa dyskusja o tym, jak ma wyglądać europejska polityka klimatyczna, i to byłby idealny czas na to, żeby Polacy wypowiedzieli się w tej sprawie w referendum. Po dyskusji o pierwszym wniosku prezydent zmienił pytanie. Teraz się okazuje, że nie o pytanie chodzi, tylko o kwestie polityczne. Prezydent będzie realizował to, o czym mówił w kampanii, i tyle – podkreśla Paweł Szefernaker.
Szef gabinetu prezydenta, pytany, czy Karol Nawrocki po raz trzeci wróci z tym pytaniem, odpowiada krótko: – Rozważane są różne scenariusze.
Także koalicja bierze pod uwagę, że odrzucenie projektu postanowienia prezydenta nie skończy serialu. Zdaniem Tomasza Grodzkiego nie można wykluczyć wniosków także w innych kwestiach. – Nie jestem w głowie prezydenta. Ja się spodziewam, że on miał nadzieję, że poprzez kolejne, jedno po drugim, referenda w różnych kwestiach doprowadzi do rozmontowania systemu politycznego w Polsce i wyprowadzenia nas z Unii Europejskiej. Ale Senat na szczęście udowadnia, że władza prezydenta nie jest wszechwładna – mówi Grodzki, choć sugeruje, że koalicja może dyskutować z prezydentem.
– Gdyby prezydent Nawrocki wziął przykład ze swojego guru, Trumpa, i polityki transakcyjnej i wykonał choć jeden gest pod adresem rządu, typu mianowanie ambasadorów czy zaprzysiężenie sędziów TK, to można by dyskutować. Można, gdyby prezydent dyskutował z rządem, jak usprawnić politykę klimatyczną, a nie ograniczał się do podawania instrukcji, do czego nie ma uprawnień – mówi Grodzki.
To pokazuje, że na razie nie ma klimatu do dyskusji o wnioskach referendalnych Karola Nawrockiego. Z drugiej strony PiS i inne ugrupowania po prawej stronie namawiają Nawrockiego, by stał się patronem senackiego paktu prawicy w przyszłorocznych wyborach. Jednym z argumentów jest to, że jeśli będzie miał przychylny Senat po swojej stronie, nie będzie miał problemów z przeprowadzaniem referendów.