Żubr powalił turystę. Świadkowie: niebezpiecznie się zbliżył
– Mąż od razu zauważył, że ta odległość jest naprawdę niebezpieczna, bo to było około 5 metrów. Więc mąż od razu powiedział, że “zaraz coś się stanie”. No i tak było – mówiła w rozmowie z TVN24.

– Wysiedliśmy z samochodu, no i był ten pierwszy, nawet nie wiem, czy można to nazwać atakiem, bo to raczej żubr się bronił przed człowiekiem. Poczuł się zagrożony, więc była pierwsza reakcja żubra – dodała.
Na ratunek ruszył pan Grzegorz. – Wydawało mi się, że ktoś musi pomóc, bo widziałem, że nikt po prostu jakoś nie wykazuje takiej chęci. Albo może chęci tak, ale nikt nie wiedział, jak do tego podejść – mówił TVN24.
– Pomyślałem, że może po prostu wsiądę w auto moje i jakby odgrodzę tego człowieka od żubra – wspominał. Tak też zrobił, co pozwoliło na uratowanie zaatakowanego mężczyzny.
Rozwiń
Eksperci wskazują, że zwłaszcza teraz jest niebezpieczny okres na zbliżanie się do żubrów, gdyż trwa ich okres godowy i samce są bardziej agresywne.
“Żubry to dzikie i silne zwierzęta, które potrafią się bronić, gdy człowiek naruszy ich strefę bezpieczeństwa. Prosimy, by podczas spotkań z żubrami zachować minimum 50 metrów odległości, nie podchodzić do nich, nie próbować ich fotografować z bliska i nie wabić jedzeniem” – podkreśla Białowieski Park Narodowy.
W Puszczy Białowieskiej jest największa w kraju populacja żubrów. Podczas zimowej inwentaryzacji przeprowadzonej przez Białowieski Park Narodowy (stan populacji na koniec 2025 r.) w polskiej części puszczy i na terenach do niej przyległych doliczono się 1176 żubrów żyjących na wolności.