05 August, 2026

120 tys. zł miesięcznie dla klubu Morawieckiego. Pierwszy przelew już wychodzi

– Najprościej byłoby, gdyby PiS udostępnił im pomieszczenia w swoim skrzydle, którym do niedawna dysponował jako największy klub w Sejmie. Ale PiS nie chce się z nimi dzielić i wysyła ich do budynku U, którego jednak posłowie nie lubią, bo jest dość oddalony – dodaje rozmówca.

120 tys. zł miesięcznie dla klubu Morawieckiego. Pierwszy przelew już wychodzi

Budynek U stoi poza głównym kompleksem sejmowym, po drugiej stronie ulicy Wiejskiej. Można dojść do niego albo podziemnym przejściem, albo przechodząc ulicę. Sama odległość nie jest wielkim problemem, ale kłopot polega raczej na tym, że jest to na sejmowych peryferiach. Łukasz Schreiber, sekretarz nowego klubu, przyznaje, że trwają rozmowy, żeby nowy klub miał pokoje w głównym budynku Sejmu i liczy, że zakończą się powodzeniem. 

Przelew z Sejmu

Na razie jednak podstawowym zmartwieniem ludzi Morawieckiego są pieniądze, które pozwolą klubowi funkcjonować. Chodzi nie tylko o kwestie logistyczne, ale również możliwość zatrudnienia pracowników biurowych, legislatorów czy zamawiania zewnętrznych ekspertyz. Jako że do rozłamu w PiS i rejestracji klubu doszło jeszcze w lipcu, przedstawiciele Rozwoju Plus liczą, że od sierpnia załapią się już na pieniądze, które klubom sejmowym zapewnia Kancelaria Sejmu.

Co do zasady, pieniądze są klubom wypłacane z góry do piątego dnia każdego miesiąca, dlatego prawdopodobnie przelew już wyszedł lub wyjdzie najdalej jutro. A nawet gdyby tak się nie stało z uwagi na pewne zamieszanie związane z rozłamem w PiS i powoływaniem Rozwoju Plus, to przy kolejnych przelewach możliwe są wyrównania.

120 tys. zł miesięcznie dla klubu Morawieckiego. Pierwszy przelew już wychodzi

– Przy tej wielkości klubu to będzie 1925 zł miesięcznie na jednego posła, a jeśli uwzględnimy wszystkie koszty klubowe, to średnio wyjdzie jakieś 3 tysiące złotych miesięcznie na posła – wylicza rozmówca z Kancelarii Sejmu.

Można przyjąć, że miesięczny zastrzyk finansowy dla Rozwoju Plus wyniesie około 120 tys. zł. Szczegółowe koszty pokrywane przez Kancelarię rozpisane są w zarządzeniu nr 1 marszałków Sejmu i Senatu z 2016 r. I tak np. klub liczący do 100 posłów może otrzymać 9139 zł miesięcznie na koszty eksploatacji samochodu służbowego Kancelarii Sejmu, do tego 3461 zł na każdy użyczony samochód i 1106 zł na podróże służbowe. Z kolei na zatrudnienie pracownika posiadającego wykształcenie prawnicze “w celu wspierania działalności klubu związanej z procesem tworzenia prawa” Rozwój Plus załapie się na kwotę 20 440 zł miesięcznie (kwota ta przysługuje klubom liczącym od 31 do 100 posłów). Plus kolejny identyczny limit na pracownika, który przygotowałby ocenę skutków regulacji do projektów ustaw, a tych klub zapowiada sporo. Jest też wspomniane przez naszego rozmówcę 1925 zł miesięcznie na jednego posła na “pozostałą działalność”.

Składka

Jak słyszymy, nowy klub nie zamierza poprzestać na pieniądzach z Kancelarii Sejmu.

120 tys. zł miesięcznie dla klubu Morawieckiego. Pierwszy przelew już wychodzi

– Dokonaliśmy jeszcze “samoopodatkowania”. W PiS składka na funkcjonowanie klubu wynosiła około 600 zł miesięcznie. W Rozwoju Plus ustaliliśmy ją na poziomie 300 zł – zdradza współpracownik Mateusza Morawieckiego.

Tak więc do 120 tys. zł pochodzących z Kancelarii Sejmu można doliczyć 12 tys. zł wpłat własnych – przy założeniu, że proces ten będzie przebiegał sprawniej niż w PiS (o co zresztą Nowogrodzka miała pretensje do ludzi Morawieckiego).

Co z subwencją

Mateusz Morawiecki zapowiada już, że do połowy października – na kiedy zapowiadany jest kongres programowy nowego ugrupowania – powstanie jeszcze nowa partia polityczna. Tu jednak “morawieccy” nie mają na co liczyć, jeśli chodzi o środki z subwencji. Nie ma bowiem żadnego znaczenia, że nowy podmiot powstanie wskutek rozłamu w innym, który subwencję ma.

120 tys. zł miesięcznie dla klubu Morawieckiego. Pierwszy przelew już wychodzi

– Na ten moment oni nie mają żadnych szans na subwencję partyjną. Mimo rozłamu pieniądze będą przysługiwać PiS w całości. Przepisy skonstruowane są tak, że subwencja przynależy partii, która już stanęła do wyborów. Gdyby funkcjonowali jako koalicja, to sprawę regulowałaby wewnętrzna umowa koalicyjna. Ustawa ma zabezpieczyć scenę polityczną przed nadmiernym rozdrobnieniem – tłumaczy rozmówca zbliżony do Krajowego Biura Wyborczego.

Jak wskazuje, to działa w dwie strony. – Inicjatywa Polska miała swoją subwencję, ale jak dołączyli do KO, to, co było im przyznane w ramach subwencji, zostało przesunięte na rzecz Skarbu Państwa i nie trafiło do KO – tłumaczy nasz rozmówca. Generalnie do subwencji uprawnione są partie, które samodzielnie startując otrzymały co najmniej 3 proc. ważnych głosów, albo partie tworzące koalicję wyborczą, której listy uzyskały łącznie co najmniej 6 proc. głosów.

– Raczej będziemy biedną partią, bo nie mamy subwencji. A czy będzie tu jakieś samoopodatkowanie na rzecz partii? Pewnie będą jakieś składki, ale raczej niewysokie – kwituje współpracownik Morawieckiego.

PREMIUM Zapisz się na newsletter!

Zapisz mnie

Podobne artykuły