Morawiecki odsłania tajemnice PiS, Kaczyński czyta i się wścieka. To nowy poziom sporu na prawicy
Rozmówcy z Nowogrodzkiej relacjonowali nam, że o Morawieckim Kaczyński miał wprost powiedzieć: “oszalał”.
Teraz szef PiS daje temu wyraz publicznie, potwierdzając wcześniejsze relacje swoich ludzi z PiS. “Mam wrażenie, że pan premier jest w jakimś dziwnym stanie. Odnosiłem je również w trakcie naszych rozmów. Daj Boże, żebym się mylił” – pisze Kaczyński na portalu X (a właściwie współprowadzący konto rzecznik PiS Rafał Bochenek).

Prezes zdenerwował się, czytając wypowiedzi Morawieckiego z ostatnich wywiadów. – Bo uderzają bezpośrednio w niego – mówi nam człowiek Kaczyńskiego.
Morawiecki się broni i odsłania tajemnice PiS
Mateusz Morawiecki w licznych ostatnio wypowiedziach medialnych (również w Wirtualnej Polsce) przyznaje, że w wielu kluczowych sprawach za rządów PiS nie zgadzał się z kierunkiem polityki wyznaczanej przez kierownictwo. Odcina się od decyzji Jarosława Kaczyńskiego i innych liderów PiS, przekonuje, że w kilku kwestiach zgłaszał zdanie odrębne od władz partii. Ale nikt go nie słuchał. Taki ma dziś przekaz.
Lider niedawno powołanego stowarzyszenia Rozwój Plus ujawnia kulisy rządów PiS. Zdradza, jak z jego punktu widzenia podejmowano m.in. decyzje dotyczące pandemii, zaostrzenia prawa aborcyjnego czy tzw. piątki dla zwierząt. Podkreśla, że jeśli jakieś decyzje podejmował on sam, to zawsze w uzgodnieniu i “z akceptem” (lub wręcz rekomendacją) “kierownictwa politycznego” partii.
Współpracownicy byłego premiera i wiceprezesa PiS tłumaczą, że Morawiecki musi tym samym bronić się przed atakami jego dawnych kolegów z PiS. A ci – skupieni w tzw. frakcji maślarzy – oskarżają go, że wiele decyzji podejmował, nie informując władz PiS. Tak miało być m.in. z rozmowami w Brukseli, Krajowym Planem Odbudowy i mechanizmem warunkowości czy decyzjami ws. lockdownów.

Morawiecki się na takie stawianie sprawy nie zgadza. – Niech lepiej moi adwersarze polityczni z wewnątrz PiS nie kłamią, ponieważ ja mam świadków i dowody, i zacznę też mówić gdzie, w których decyzjach kto uczestniczył – powiedział lider Rozwoju Plus w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.
W PiS jego słowa zostały odebrane z “wielkim wku…” – relacjonuje nam jeden z działaczy.
WYROK TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO WS. ABORCJI
Wcześniej – w ubiegłym tygodniu, w czasie eskalacji konfliktu w PiS – Mateusz Morawiecki gościł w Wirtualnej Polsce. Stwierdził w rozmowie z naszymi dziennikarzami, że jedną z przyczyn utraty władzy przez PiS był wniosek grupy posłów PiS do Trybunału Konstytucyjnego ws. zaostrzenia prawa aborcyjnego.
To był 2020 r., a Mateusz Morawiecki nie odcinał się od tej decyzji. Co więcej, dziś członkiem Rozwoju Plus jest Piotr Uściński, poseł, który był jednym z głównych inicjatorów wniosku, przez który – zdaniem Morawieckiego – PiS przegrało władzę w 2023 r.
A co dodaje pikanterii sprawie – Uściński wcale nie został ciepło przyjęty przez członków Rozwoju Plus. Jak słyszymy, najpierw sondował przejście do Konfederacji (na dobre miejsce z list PiS już nie miał szans), a jak to skończyło się fiaskiem, to zdecydował się przejść do ekipy Morawieckiego (choć nie należy do jego bliskiego otoczenia).

Dziś Morawiecki w wywiadach przekonuje: “zawsze byłem za tzw. kompromisem aborcyjnym, sprzeciwiałem się wnioskowi do TK”. Odpowiedzialność zrzuca na Kaczyńskiego. – Myślę, że jest na tyle uczciwy, że powiedziałby, że przestrzegałem go wielokrotnie: nie ruszaj tego! Po fakcie przyznawał mi wielokrotnie rację, że trzeba było zostać przy kompromisie – stwierdził były premier w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.
PIĄTKA DLA ZWIERZĄT
Dalej odcinał się od tzw. piątki dla zwierząt. I połączył ten projekt (który zniechęcił do PiS rolników) z wyrokiem TK właśnie. – Najpierw była piątka dla zwierząt, niepotrzebnie zastymulowana przez pewnych nie mających wyobraźni politycznej działaczy (Morawiecki ma na myśli posła Michała Moskala, stronnika Jacka Sasina i współpracownika Jarosława Kaczyńskiego – red.) – mówił u Rymanowskiego.
– Piątka dla zwierząt była triggerem, katalizatorem, który spowodował, że grupa tzw. konserwatystów u nas rzuciła się panu prezesowi do gardła i błagała o wszystko, razem z Solidarną Polską wówczas, żeby zrobił wszystko, aby przykryć teraz te pierwsze spadki sondażowe i żeby wymusić wyrok w sprawach aborcyjnych – powiedział Mateusz Morawiecki.
Co więcej, twierdził, iż obecni posłowie Rozwoju Plus próbowali “piątkę” zablokować. Szkopuł w tym, że sam Morawiecki… poparł piątkę dla zwierząt w Sejmie. Co więcej, promował ten projekt w social mediach (m.in. w ramach akcji #StopFurChallenge).
Dlatego dziś politycy PiS oskarżają Morawieckiego o hipokryzję. A on oskarża ich o zakłamywanie rzeczywistości i obarczanie go winą – po to, by zmyć własne błędy.

COVID-19
Krytyka z PiS wzmaga się, zwłaszcza że Morawiecki bije w samego Kaczyńskiego, ujawniając jego poglądy na sprawy, które wpłynęły na utratę władzy przez PiS. I bardzo emocjonowały opinię publiczną (zwłaszcza o mocno prawicowych poglądach).
Morawiecki stwierdził, iż Kaczyński popierał przymusowe szczepienia. I chciał ten pomysł wprowadzić w życie. A kto się temu miał sprzeciwiać? Posłowie związani dziś z liderem Rozwoju Plus. Tak relacjonuje to w mediach były premier. I doprowadza do wściekłości Nowogrodzką.
– Kiedy byliśmy przez Radę Medyczną popychani i przez bardzo wiele środowisk do wprowadzenia, uwaga, szczepień przymusowych w całej Polsce, po półtora roku mniej więcej od wybuchu pandemii, ja się przeciwstawiłem temu, Rada Medyczna rzuciła papierami i uwaga, w kierownictwie politycznym wówczas naszym, w Prawie i Sprawiedliwości, były decyzje, żeby iść w kierunku szczepień obowiązkowych – opowiadał Morawiecki Bogdanowi Rymanowskiemu.
OŚWIADCZENIE KACZYŃSKIEGO
“Ostatnie wypowiedzi Mateusza Morawieckiego pokazują jasno: wrogiem dla Mateusza Morawieckiego nie jest Tusk, ale ja oraz Prawo i Sprawiedliwość. Najwyraźniej Mateusz Morawiecki ma plan poszukiwania swoich sojuszników gdzie indziej” – taki wpis pojawił się na koncie Jarosława Kaczyńskiego we wtorek.
Za jego umieszczenie odpowiedzialny jest rzecznik PiS Rafał Bochenek. “Były premier zrzuca z siebie odpowiedzialność za podejmowane decyzje na innych, często niezgodnie z prawdą… Skoro tak bardzo się z nimi nie zgadzał, wypada zapytać: dlaczego nie odcinał się od tych decyzji publicznie albo nawet nie zrezygnował z funkcji premiera?” – pyta prezes Kaczyński.
Jak czytamy w zaakceptowanym przez niego wpisie: “Co jakiś czas słyszę, że członkowie rozłamowego stowarzyszenia byli zapewniani przez Mateusza Morawieckiego, że i tak lista będzie wspólna… Po takich wypowiedziach ich szefa uwierzyć w to jest niezmiernie trudno. Mam wrażenie, że pan premier jest w jakimś dziwnym stanie. Odnosiłem je również w trakcie naszych rozmów. Daj Boże, żebym się mylił” – pisze Kaczyński.
Ludzie szefa PiS mówią nam: – Morawiecki popełnia gigantyczny błąd. Bo to już nie jest walka z Sasinem i Kurskim. Zaczął walczyć z prezesem. A to się źle może skończyć.
Oczywiście w sensie politycznym. Prezes się Morawieckiemu odwija: przestrzega, że wspólna lista wyborcza z rozłamowcami może być po takich wypowiedziach wykluczona.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnie