Zgrzyt na linii USA-Iran. Trump mówi o spotkaniu, Teheran zaprzecza
Prezydent Stanów Zjednoczonych poinformował o planach dotyczących negocjacji na Bliskim Wschodzie. Donald Trump potwierdził wcześniejsze ustalenia portalu Axios, z których wynikało, że obie strony zdecydowały się wstrzymać ataki.
“Iran zwrócił się o spotkanie, odbędzie się jutro w Dosze” – oznajmił Trump we wpisie na platformie Truth Social.
Według doniesień mediów amerykańskiej delegacji technicznej ma przewodniczyć dyplomata Nick Stewart.

Kwestię spotkania w Katarze skomentowała w stacji Fox News rzeczniczka Białego Domu. Karoline Leavitt wyjaśniła, że szczegóły techniczne dotyczące cieśniny Ormuz zostaną poruszone na marginesie spotkań na wysokim szczeblu prowadzonych przez wysłanników Donalda Trumpa, Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera. Ich głównym celem jest ostateczny układ pokojowy.
– Będziemy kontynuować dyskusje w sprawie porozumienia, a na marginesie tych rozmów na wysokim szczeblu będą prowadzone rozmowy techniczne. Podtrzymujemy naszą część zawieszenia broni – powiedziała rzeczniczka.
– Przemoc spotka się z przemocą. Pod przewodnictwem prezydenta Stany Zjednoczone Ameryki odpowiedziały na ataki na statki handlowe. I to będzie się nadal zdarzać, ale mamy nadzieję, że nie będą konieczne – dodała Leavitt.
MSZ Iranu dementuje doniesienia
Przekaz płynący ze Stanów Zjednoczonych spotkał się z chłodną reakcją Teheranu. Wiceszef MSZ Iranu Kazem Gharibabadi zaprzeczył informacjom o planowanych bezpośrednich rozmowach z USA.

Polityk przekazał, że rozmowy z Katarem, pełniącym funkcję mediatora, są kontynuowane, ale doniesienia o technicznym spotkaniu w Dosze nie odpowiadają prawdzie. Podkreślił, że pierwsza runda takich rozmów nastąpi dopiero po uzgodnieniu ich warunków, daty oraz miejsca.
Wymiana ciosów w cieśninie Ormuz
Amerykański portal Axios donosi, że wznowienie działań zbrojnych wynika z różnych interpretacji wstępnego porozumienia dotyczącego żeglugi w cieśninie Ormuz. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że we wstępnej fazie rozmów w Szwajcarii państwa uzgodniły stworzenie “gorącej linii” między swoimi armiami w celu uniknięcia eskalacji, jednak nie została ona jeszcze uruchomiona. Przedstawiciele USA przekonują przy tym, że obecna sytuacja uległa uspokojeniu.
– Zdecydowaliśmy się zatrzymać wszelką aktywność kinetyczną – powiedział Axiosowi wysoki rangą amerykański urzędnik. Inny rozmówca serwisu z kręgów rządowych ocenił, że obie strony “na razie się wycofują”, dzięki czemu “statki mogą swobodnie się poruszać”.
Napięcie w regionie wzrosło w ubiegły czwartek, gdy strona irańska uderzyła w kontenerowiec poruszający się szlakiem wzdłuż wybrzeża Omanu. W odpowiedzi Stany Zjednoczone przeprowadziły uderzenia z powietrza na cele zlokalizowane na terytorium Iranu. Wzajemny ostrzał trwał w kolejnych dniach, a w niedzielę Teheran skierował ataki na amerykańskie obiekty w Kuwejcie oraz Bahrajnie.

Prezydent Donald Trump w serii wpisów w mediach społecznościowych przekonywał, że pomimo wymiany ognia na Bliskim Wschodzie, światowe ceny ropy naftowej spadły do poziomu sprzed wybuchu wojny. Wskazał jednocześnie, że brak obniżek na stacjach benzynowych w kraju to wynik nadużyć ze strony ich właścicieli.