Zabił żonę i upozorował wypadek na przejeździe. Sąd zaostrza wyrok
Sąd Apelacyjny w Gdańsku w poniedziałek zmienił wyrok 26 lat więzienia na dożywocie wobec 36-letniego Tomasza K. Mężczyzna został skazany za zabójstwo żony na Kaszubach i próbę upozorowania jej śmierci jako wypadku kolejowego na przejeździe w Mezowie.
O najwyższy wymiar kary – dożywotnie pozbawienie wolności – wnioskowały prokuratura oraz rodzina zamordowanej. Sąd apelacyjny uznał, że Tomasz K. działał z premedytacją i nie dopatrzył się okoliczności łagodzących, mimo że skazany częściowo przyznał się do zarzutów. Podsądnego nie było na sali rozpraw.
Dożywocie za zabójstwo żony i upozorowanie wypadku
Sprawa dotyczy zbrodni z 10 stycznia 2024 r. Według aktu oskarżenia Tomasz K. zamordował żonę, a następnie upozorował jej śmierć w wypadku na przejeździe kolejowym w Mezowie na Kaszubach.

Obrońca oskarżonego, adwokat Marcin Lipski, wnosił wcześniej o złagodzenie kary. Przekonywał, że zbrodnia nie była zaplanowana, a Tomasz K. zabrał młotek wyłącznie po to, by zniszczyć samochód żony.
Te argumenty odrzucili oskarżyciele. Prokurator Anna Grzech oraz pełnomocnik rodziny ofiary, adwokat Krzysztof Wiechowski, domagali się dożywocia. Śledczy stali na stanowisku, że zabójstwo było przygotowane precyzyjnie.
Według ustaleń Tomasz K. miał wcześniej sprawdzać rozkład jazdy pociągów, zasłonić kamerę monitoringu, a po zadaniu ofierze 11 ciosów młotkiem – schować ciało do bagażnika i porzucić samochód na torach kolejowych.
Jak ustalono, że wypadek w Mezowie na Kaszubach był upozorowany?
W toku śledztwa prokuratura ustaliła, że zdarzenie kolejowe w Mezowie na Kaszubach miało zatrzeć ślady zabójstwa. 10 stycznia 2024 r. Tomasz K. przyjechał do salonu kosmetycznego swojej żony. Tam miało dojść do kłótni.
Gdy kobieta próbowała połączyć się z numerem alarmowym 112, mężczyzna zaatakował ją młotkiem i zadał śmiertelne ciosy. Następnie umieścił zwłoki w bagażniku skody i pojechał na przejazd kolejowy w Mezowie. Tam posadził zmarłą na miejscu kierowcy i pozostawił auto na torach. Około godz. 20.30 w pojazd uderzył pociąg relacji Kartuzy – Gdańsk Wrzeszcz.
Jaki był wcześniejszy wyrok i jakie zadośćuczynienia zasądzono dla rodziny?
W grudniu ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał Tomasza K. za winnego zabójstwa, sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym oraz zniszczenia mienia. Wtedy sąd wymierzył mu łączną karę 26 lat pozbawienia wolności.

Jak wskazywał sąd pierwszej instancji, Tomasz K. w toku śledztwa i przed sądem przyznał się do zabójstwa, ale umniejszał swoją winę. Według prokuratury powoływanie się przez oskarżonego na amnezję było próbą manipulacji, co potwierdzili biegli lekarze.
Tomasz K. ma też zapłacić zadośćuczynienia dla najbliższych zamordowanej żony Jolanty K.: Danucie i Jerzemu B. po 150 tys. zł oraz Beacie, Kacprowi, Jackowi i Markowi B. po 100 tys. zł. Motywem morderstwa – według ustaleń – był rozpad małżeństwa, z którym Tomasz K. nie mógł się pogodzić.