Wojna na emocje [OPINIA]
Traumatyczne doświadczenia Polaków to chyba jedna z niewielu spraw, które dziś łączą ludzi bez względu na poglądy. Nie trzeba mieć bezpośrednich doświadczeń wojennych, aby to doświadczenie mieć zapisane w kulturowym DNA (świetnie o tym pisze Michał Bilewicz w książce “Traumaland”). Dlatego też prezydent liczy na zbicie kapitału politycznego. I nie jest wykluczone, że może mu się to udać z uwagi na stopniowo zmieniające się nastroje wobec Ukraińców.
Drugi wymiar tej sprawy, politycznie dla prezydenta istotny, to kij w szprychy rządu. Ta decyzja przypieczętowuje dwugłos Polski w polityce międzynarodowej. To bardzo zła informacja. Z perspektywy polskiej racji stanu doraźne cele polityczne prezydenta wzięły górę nad polską racją stanu.
![Wojna na emocje [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/06/wojna-naemocje-opinia-bc6964e.jpg)
Co to zmienia
Decyzja prezydenta Ukrainy, aby jednej z jednostek wojskowych nadać imię Bohaterów UPA, z polskiego punktu widzenia była dużym błędem. Próba ukarania prezydenta Ukrainy w ten sposób nic jednak nie zmieni. Odebranie najwyższego polskiego odznaczenia nie przybliży nas ani o milimetr do opracowania strategii działania z Ukrainą w sprawie kwestii wołyńskiej, która czeka na wyjaśnienia. Nie uwrażliwi Ukraińców na naszą wrażliwość historyczną i nie pomoże w tym, aby przygotować pod to właściwy grunt.
Natomiast zaognia emocje w momencie, kiedy toczą się ważne rozmowy dotyczące odbudowy Ukrainy, co z punktu widzenia relacji bilateralnych jest dla Polski dużą szansą. Rozedrgane emocje polsko-ukraińskie to polityczny gorący kartofel także dla partnerów zagranicznych.
Najgroźniejszym efektem ubocznym tej decyzji jest jednak świadome podpalanie nastrojów społecznych w kraju. Rozpylanie antyukraińskiego resentymentu to gra z silnymi emocjami – gra, która w polityce często kończy się źle. Zwłaszcza dziś, kiedy polityka jest rozemocjonowana jak nigdy.
![Wojna na emocje [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/06/wojna-naemocje-opinia-17a44cc.jpg)
Prezent dla Putina
Bez względu na to, jak trudne i bolesne emocjonalnie są doświadczenia historyczne, dzisiejsza rzeczywistość nie pozostawia złudzeń. Polska racja stanu jest jasna: jest nią stabilna Ukraina, zakorzeniona w Europie w taki czy inny sposób. I niestety w tak biało-czarny sposób wygląda dziś ta relacja. Napięcia na linii Ukraina-Polska to prezent dla Putina, to okazja, którą on wykorzysta.
Prezydent stawia Donalda Tuska także w niełatwej sytuacji. Decyzja ta wymaga kontrasygnaty premiera. Premier do tej pory upominał obu prezydentów o to, aby nie eskalowali emocji. Ale teraz piłka jest po jego stronie. Celem jest odcięcie się od szantażu emocjonalnego, w którym postawił go prezydent. Polska racja stanu w zasadzie wymusza na premierze tylko jedną decyzję: odmowę kontrasygnaty. Musi zdecydować, czy zabiera chłopcom łopatki, ale czy to spowoduje, że skończy się zabawa w piaskownicy? Sam może dostać piaskiem w oczy.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnieAdministratorem danych jest Wirtualna Polska Media S.A. Dane przetwarzamy w celu wysyłki newslettera. Masz prawo m.in. do dostępu, poprawienia, usunięcia danych oraz wycofania zgody. [Polityka prywatności]