Ustalenia WP. Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik nie złożyli oświadczeń
Informację o tym, że Kamiński z Wąsikiem nie podpisali tzw. lojalek potwierdzających ich przynależność do partii, czego domagał się sam Jarosław Kaczyński, potwierdzają rozmówcy zbliżeni do Nowogrodzkiej.
– Będzie zaskoczenie, bo jeszcze dwóch europosłów nie złożyło oświadczenia, ale nie z powodu przynależności do Morawieckiego – zauważa nasz rozmówca. A inny dodaje, przyznaje, że to kłopot dla partii. – Jutro zbiera się Komitet Polityczny, który ma stwierdzić wygaśnięcie członkostwa w PiS ludzi Morawieckiego, ale pytanie, co zrobić w ich przypadku – zauważa nasz rozmówca związany z Nowogrodzką.
Jak słyszymy – Wąsik i Kamiński za Morawieckim nie pójdą. – Oni się wkurzyli, że ktoś każe im jakieś lojalki podpisywać. Wedle mojej wiedzy, to nie chodzi o to, że chcą do nas dołączać. Takich parlamentarzystów, którzy denerwują się na to, co się dzieje, jest cała masa – przekonuje z kolei w nieoficjalnej rozmowie z WP stronnik Morawieckiego.
PiS w tej chwili czekają “nowe porządki” w kilku obszarach działalności. Przede wszystkim to kwestia potwierdzenia, że członkostwo w partii grupy ponad 40 “rozłamowców” wygasło i że odchodzą oni z liczącego dziś 186 posłów klubu PiS. Nowogrodzka spodziewa się, że w kolejnym ruchu Morawiecki i jego ludzie w pierwszej kolejności będą dążyli do założenia własnego klubu parlamentarnego, a potem domagać się przydzielenia im pomieszczeń sejmowych czy funkcji wicemarszałka Sejmu.

Na tym nie koniec. – Pewnie żeby podbić swoje piątkowe wydarzenie, czyli tzw. grill, będą musieli coś ogłosić. Może np. zapowiedzą powstanie nowej partii – zastanawia się polityk PiS związany z frakcją tzw. maślarzy.
Rozłam w rozłamie
Jednocześnie z grupy Mateusza Morawieckiego wyłamał się Grzegorz Lorek. Poseł podpisał oświadczenie o rezygnacji z udziału w stowarzyszeniu. “To kolejny parlamentarzysta (wcześniej europoseł Daniel Obajtek – red.), który złożył rezygnację ze stowarzyszenia p. Morawieckiego i wraca do PiS, składając wymagane oświadczenie” – napisał rzecznik partii Rafał Bochenek. Nowogrodzka liczy, że to nie koniec.
– Spodziewaliśmy się tego, on jest dość specyficzny, to było potencjalnie słabe ogniwo. Trudno rozgryźć, na czym politycznie mu zależy. Najpierw był hop do przodu, jeśli chodzi o budowanie nowego stowarzyszenia, a potem nagle zrobił się taki hop do tyłu – przekonuje jeden z tzw. rozłamowców.
Korekta taktyki
Ze strony Nowogrodzkiej docierają dziś sygnały o tym, że po kilku dniach wzajemnych – i często bezpardonowych – oskarżeń, przyszła pora na obniżenie temperatury sporu pomiędzy PiS a frakcją Morawieckiego. – Nikomu to nie służy. Jacek Kurski przesadził z tą weekendową krytyką Morawieckiego, teraz trzeba wyciszyć emocje. Bo jeśli ich sondaże rzeczywiście okażą się niezłe, to w którymś momencie trzeba będzie wrócić do rozmów i być może zbudować coś wspólnie na przyszłoroczne wybory – ocenia jeden z polityków PiS.

Kolejny dodaje, że w tej chwili tak ostre krytykowanie Morawieckiego i jego ludzi przynosi efekty odwrotne od pożądanych. – Oni tylko na to liczą, nie możemy ich pompować. Dlatego lepiej ich ignorować – ocenia rozmówca.