Ratowali, sami ucierpieli. Czterech strażaków podtrutych chlorem
Wszyscy podtruli się podchlorynem sodu. Ich życiu nie zagraża jednak niebezpieczeństwo. Dwóch z nich, jak przekazał rzecznik Komendy Powiatowej PSP Wejherowo, mł. aspirant Grzegorz Hinz, w poniedziałkowy poranek opuściło szpital. Dwóch jeszcze jest hospitalizowanych.
Strażacy bez aparatów ochronnych?
Jak sugeruje informator Wirtualnej Polski, mogło dojść do błędu. Strażacy mieli wejść do budynku bez kombinezonów i aparatów ODO (ochrony dróg oddechowych). Jest to dziwne o tyle, że strażacy najprawdopodobniej mieli informację, że jadą do zdarzenia o charakterze chemicznym.
Rzecznik Hinz mówi mgliście, że strażacy jechali do wezwania o wycieku gazu. Tyle że nawet w takim przypadku powinni byli mieć na sobie ubrania specjalne i aparaty ODO. Jeśli było inaczej, można byłoby mówić o błędzie w sztuce.

– I to grubym. Nie wchodzi się do działań o takim charakterze bez odzieży specjalnej i ODO – mówi WP doświadczony, liniowy strażak, prosząc o anonimowość.
Rzecznik KP PSP informuje, że strażacy przybyli na miejsce w zabezpieczeniach, ale stężenie substancji było na tyle wysokie, że przeniknęła przez odzież ochronną i podtruła ratowników.
Nie wiadomo, czy do szpitala trafili oni bezpośrednio z akcji, czy po jej zakończeniu, po powrocie na podział bojowy, czyli do macierzystej jednostki.
Zwróciliśmy się do rzecznika Hinza o wydanie dokumentacji akcji. Nie wszystko bowiem w tej historii jest jasne. Poprosiliśmy rzecznika komendy o wydanie tzw. formatki (zawierającej zgłoszenie ze szczegółami miejsca zdarzenia) z Centrum Powiadamiania Ratunkowego, meldunek do Stanowiska Kierowania komendy wojewódzkiej i informację od kierującego działaniami ratowniczymi.
Jeśli strażacy mieli informację o wycieku gazu, to tak czy inaczej powinni byli mieć przy sobie miernik wielogazowy. Powinien on pokazać, że stężenie gazu rośnie, a strażacy powinni się wycofać. Najwyraźniej stało się jednak inaczej.