“Dostęp miał Giertych”. Ruch śledczych po wycieku nagrania z Kaczyńskim
“Jedyną osobą, która wystąpiła o dostęp do całości akt sprawy był jeden z pełnomocników pokrzywdzonego, uprzednio pouczony o treści art. 241 § Kk. Kto bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności, karze pozbawienia wolności do lat dwóch” – napisano w komunikacie.
Sam Giertych zarzuca Skibie kłamstwo. – Przede wszystkim prokuratura miała dostęp do akt. Pan Skiba wskazując, że wystąpiłem o dostęp, nie wskazuje na to, że mamy dzisiaj do czynienia z aferą związaną z wyciekiem z prokuratury różnych rzeczy dotyczących afery Zondacrypto. Wyciek w sprawie Jarosława Kaczyńskiego pochodzi moim zdaniem z prokuratury – powiedział polityk “Faktowi”.

Umorzone śledztwo ws. dwóch wież
Śledztwo w sprawie tzw. dwóch wież zostało wszczęte przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie 10 lutego 2025 r. Sprawa związana była z niedoszłymi planami wybudowania dwóch wieżowców na należącej do powiązanej z PiS spółki Srebrna działce w Warszawie.
W styczniu 2019 r. “Gazeta Wyborcza” opublikowała stenogram nagrania rozmowy z udziałem prezesa PiS i austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, która dotyczyła planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna.
Według doniesień dziennika sprzed kilku lat spokrewniony z Kaczyńskim Birgfellner otrzymał zlecenie przygotowania inwestycji. Austriak wykonał m.in. projekt architektoniczny i strategię realizacji. Srebrna wstrzymała jednak inwestycję i odmówiła mu zapłaty za wykonaną pracę. Biznesmen domagał się 1,3 mln euro za 16 miesięcy pracy.
25 czerwca 2026 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła postępowanie, uznając, że ani wątek dotyczący Birgfellnera, ani sprawa 50 tys. zł nie spełniają przesłanek czynu zabronionego. Śledczy ocenili też, że Birgfellner pozostawał w “subiektywnym mylnym przekonaniu”, iż Kaczyński był nieformalnie osobą decyzyjną w sprawach spółki Srebrna, a nie znaleziono dowodów, by prezes PiS świadomie wywołał takie przekonanie lub chciał je wykorzystać.