Tragiczne zderzenie skutera z motorówką. Prezes MOPR o pladze
– Przez to mamy też dużo więcej roboty, bo rośnie liczba wypadków z ich udziałem – dodaje.

Prezes MOPR o szalenie niebezpiecznej jeździe
Jak wskazuje Jarosław Sroka, “za nami już cała seria zderzeń skutera z motorówką”. Prezes MOPR w rozmowie z WP wytłumaczył, dlaczego tak często te dwa pojazdy zderzają się ze sobą.
– Gdy motorówka płynie z dużą prędkością, wytwarza i ciągnie za sobą falę znaną jako kilwater. Niektórzy pływający skuterem próbują gonić tę falę i energicznie skręcając na niej w lewo lub w prawo, wybijać się w górę, wyskakiwać w powietrze. To jest taka frajda, zabawa w skakanie na falach – tłumaczy Sroka.
– Problem w tym, że to jest bardzo niebezpieczne, ponieważ skutery z reguły mają bardzo dużą moc silników. One są bardzo szybkie. Ich prędkość dochodzi do 100 km na godzinę albo nawet więcej. Jeżeli ktoś ma 30 czy 40 lat i ma prawo jazdy, jeździ samochodem, to wie, co to jest prędkość i zagrożenie. Natomiast młode osoby z reguły nie zdają sobie sprawy, co się może wydarzyć, jeśli przy takiej prędkości uderzy się w drugi pojazd – dodaje.

Prezes MOPR apeluje, by “na wodzie zawsze stosować zasadę ograniczonego zaufania”.
– Nawet jeżeli my płyniemy perfekcyjnie, znamy przepisy, wszystko robimy tak jak trzeba, to osoba, która płynie obok nas, niekoniecznie musi tak się zachowywać i może coś nam niechcący zrobić – mówi, podkreślając, że “wszystko jest dla ludzi, skutery także, ale trzeba ich używać z głową i stosować się do przepisów prawa”.
Wstępne ustalenia ws. okoliczności wypadku
Według relacji giżyckiej policji na jeziorze pływały dwie osoby – ojciec z synem – każdy na osobnym skuterze wodnym. W pewnym momencie doszło do kolizji jednego ze skuterów z motorówką, na pokładzie której znajdowało się małżeństwo z Warszawy.
Policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Giżycku prowadzi postępowanie wyjaśniające w tej sprawie, aby ustalić dokładny przebieg tragicznego wypadku i wskazać jego przyczyny.