Nowe fakty dot. Szijjarto wychodzą na jaw. Tak zapełniano konferencje
Według portalu kierownicy jednostek organizacyjnych w resorcie dostawali z gabinetu Szijjarto wiadomość z określoną liczbą osób, które miały pojawić się na miejscu. Pracownicy musieli przyjść pół godziny przed rozpoczęciem konferencji. Salę mogli opuścić dopiero po wyjściu ministra.

W części komórek wybierano osoby, których zakres obowiązków odpowiadał tematowi planowanej konferencji prasowej. Niektórzy urzędnicy zgłaszali się sami, innych wyznaczano. PAP podaje za portalem 444, że w niektórych wydziałach działał też system rotacyjny, więc każdy pracownik trafiał na takie wydarzenie co kilka tygodni.

Co relacjonowali urzędnicy węgierskiego MSZ?
Część rozmówców portalu zwracała uwagę, że na konferencje kierowano czasem zbyt wiele osób. Zdarzało się, że urzędnicy przyjeżdżający z innych budynków dowiadywali się dopiero na miejscu, że sala jest już pełna. Wtedy wracali do swoich obowiązków.