To wcale nie był szczyt upałów. Prognoza na 10 dni, mapy aż bordowe
Jednocześnie najłagodniejsze powietrze obejmie północ i krańce południowe. W pasie od Pomorza Zachodniego przez Trójmiasto po Warmię oraz Mazury widać wartości około 19-24 st. C. Podobnie w rejonie Tatr i Podhala mapa wskazuje około 20 st. C. To jednak tylko krótki oddech przed znacznie mocniejszym uderzeniem gorąca.
We wtorek, 23 czerwca, wciąż nie będzie jeszcze mowy o kulminacji upału. Zobaczymy 25-28 st. C. na zachodzie, w centrum i częściowo na wschodzie. Takie wartości obejmą m.in. okolice Poznania, Zielonej Góry, Wrocławia, Łodzi, Warszawy, Lublina i Rzeszowa. Chłodniej pozostanie nad Bałtykiem, w rejonie Gdańska, Koszalina i Słupska, gdzie na mapie widać około 19-23 st. C, oraz przy południowej granicy, gdzie w rejonie Zakopanego pojawia się około 19 st. C.

Upały w Polsce wrócą w połowie tygodnia
Środa, 24 czerwca, przyniesie ponowny wzrost temperatur. Najcieplejszy pas przetoczy się przez zachodnią i środkową Polskę. W rejonie Szczecina, Gorzowa Wielkopolskiego, Zielonej Góry, Poznania, Wrocławia i Łodzi słupki rtęci wskażą 27-29 st. C. W centrum i na południu, m.in. koło Warszawy, Kielc, Katowic, Krakowa i Rzeszowa, przeważają wartości 26-28 st. C.
Co warto podkreślić, wciąż wyraźnie chłodniejsze pozostaną dwa obszary: wybrzeże oraz góry. Nad Bałtykiem, szczególnie w rejonie Trójmiasta, Łeby, Ustki i Kołobrzegu, wartości zbliżą się do 22-24 st. C. Na Podhalu i w rejonie Zakopanego mapy pokazują ok. 19 st. C. To klasyczny układ, w którym nagrzane wnętrze kraju zaczyna coraz mocniej odcinać się termicznie od łagodniejszych krańców Polski.
W czwartek, 25 czerwca, gorąco stanie się jeszcze bardziej uciążliwe. Na zachodzie, od Szczecina przez Gorzów Wielkopolski i Zieloną Górę po Wrocław, pojawi się 30-32 st. C. Podobne wartości widać też miejscami w centrum i na południowym zachodzie, m.in. w rejonie Poznania, Łodzi, Opola i Katowic. Na wschodzie, w okolicach Lublina, Rzeszowa, Białegostoku i Olsztyna, temperatura maksymalna będzie niższa, ale nadal letnia – przeważnie 24-29 st. C.

Fala upałów. Sobota i niedziela z temperaturą do 38-39 st. C
Piątek, 26 czerwca, będzie już zapowiedzią ekstremalnego upału. Obejmie on zachód, południe i centrum kraju. Na mapie pojawia się 32-34 st. C. w pasie od Szczecina i Gorzowa Wielkopolskiego przez Zieloną Górę, Poznań, Wrocław i Opole po Katowice oraz Kraków. W centrum, w rejonie Łodzi, Warszawy i Kielc, widoczne są wartości 30-33 st. C. Na wschodzie, m.in. w Lublinie, Rzeszowie i Białymstoku, będzie nieco mniej, ale nadal gorąco (27-31 st. C.).
Najmocniejsze uderzenie gorąca widać jednak w sobotę, 27 czerwca. W zachodniej Polsce wartości skoczą maksymalnie do 36-39 st. C. Szczególnie wyróżnią się okolice Wrocławia, Zielonej Góry, Gorzowa Wielkopolskiego, Poznania i Leszna. Bardzo wysokie temperatury obejmą też centrum i południe – w rejonie Łodzi, Opola, Katowic, Krakowa i Kielc mapa pokazuje około 31-36 st. C. Nawet na wschodzie, w okolicach Lublina, Rzeszowa, Białegostoku i Olsztyna, pojawi się 28-31 st. C.

Niedziela, 28 czerwca, wygląda jeszcze bardziej niepokojąco, bo obszar skrajnego upału rozszerzy się na znaczną część kraju. W zachodniej, centralnej i południowej Polsce widoczne będą wartości maksymalne 35-38 st. C. Tak gorąco może być w rejonie Wrocławia, Opola, Katowic, Krakowa, Łodzi, Poznania, Zielonej Góry i Rzeszowa. Na północy i północnym wschodzie, m.in. w okolicach Gdańska, Olsztyna, Suwałk i Białegostoku, mapa pokazuje wartości niższe, ale nadal wysokie – od 27 do 34 st. C.

Pogoda długoterminowa. Koniec czerwca z ekstremalnym gorącem
Poniedziałek, 29 czerwca, przyniesie kulminację widoczną szczególnie na południu i w centrum. Najwyższa wartość na mapie to 39 st. C., zaznaczona w południowo-zachodniej i południowej części kraju. W zasięgu skrajnego gorąca znajdą się Wrocław, Opole, Katowice, Kraków, Łódź, Kielce, Rzeszów i okolice Warszawy. Na zachodzie i w centrum widać 37-38 st. C.
W tym samym czasie nad Bałtykiem, w rejonie Gdańska, Gdyni, Helu, Koszalina i Kołobrzegu, temperatura maksymalna będzie już wyraźnie niższa – mapa pokazuje od 25 do 30 st. C. To nadal gorąco, ale bez tak skrajnych wartości jak w głębi kraju. Podobnie przy południowych krańcach, w rejonie Tatr i Podhala, widoczne jest około 27 st. C.
We wtorek 30 czerwca fala upałów nie odpuści. W centrum, na południu i południowym wschodzie nadal pojawi się 36-38 st. C. Najmocniej nagrzane pozostaną okolice Łodzi, Warszawy, Kielc, Katowic, Krakowa, Lublina i Rzeszowa. Na zachodzie, w rejonie Zielonej Góry, Wrocławia, Gorzowa Wielkopolskiego i Poznania, widać około 27-32 st. C, czyli mniej niż dzień wcześniej, ale nadal miejscami upalnie.