Donald Tusk przywrócił pociąg do Łomży. Tych niedoróbek oficjalnie nie pokazano
Czyli gdzie się kupuje bilety? – pytają pasażerowie i trafiają na komunikat o kasie otwartej, ale w Białymstoku.
Zaskoczeni czytają na głos kolejne akapity instrukcji kolejarzy. Jeśli pociąg objęty jest obowiązkową rezerwacją miejsc, “o zakup biletu u konduktora trzeba zapytać jeszcze przed wejściem do składu“. Oczywiście bilety można też kupić przez internetowe aplikacje. “A kto o tym słyszał, skoro nigdy nie było potrzeby instalować takich programów?” – słyszymy. Przez ponad trzy dekady nie było tu przecież pociągów pasażerskich.
Dworzec będzie, ale za dwa lata. Na razie budowa
Za lśniącym nowością peronem widać składowisko płyt, błoto, dwie koparki i kilku robotników w pomarańczowych kamizelkach. To tutaj ma powstać nowy dworzec. Tyle że dopiero w 2028 r. – i to, jak usłyszałem od przedstawicieli PKP, pod warunkiem, że “zgodnie z planem uda się rozstrzygnąć ogłoszony właśnie przetarg”.
Dlaczego budowy połączeń nie udało się zgrać z oddaniem dworca? Dwie inwestycje prowadzą osobne spółki: PKP SA odpowiada za dworzec, a PKP PLK to zarządca linii kolejowych, a tym samym inwestor peronu.
Na niedalekiej stacji w Śniadowie pasażerowie dochodzą na peron przez plac budowy, prowizoryczną ścieżką wytyczoną barierkami z desek. Na peronie nie ma dachu ani też ławek. W Kozikach również nie ma chodnika, jest ścieżka i deski.
Sama linia do Łomży nadal pozostaje ślepym odgałęzieniem odbijającym od głównego szlaku kolejowego. W trakcie odbudowy nie została zelektryfikowana, dlatego połączenia regionalne obsługuje spalinowy szynobus. Z kolei pociągi PKP Intercity kursujące do Białegostoku i Olsztyna zestawiono z używanych składów sprowadzonych z Holandii.

Drobnych niedoskonałości jest jeszcze sporo. Jednak na peronach trudno znaleźć osoby, które z tego powodu narzekałyby na sam powrót kolei. Bilet do Ostrołęki kosztuje 8,91 zł, do Białegostoku – niespełna 17 zł. Przejazd pociągiem PKP Intercity do stolicy Podlasia to wydatek około 23 zł, a do Olsztyna – niespełna 36 zł. Dla wielu to wystarczający powód do entuzjazmu.
Rozmówcy potwierdzają relacje pojawiające się w mediach społecznościowych. Twierdzą, że przed sobotnią konferencją premiera dach oraz część płyt wykończeniowych były montowane jeszcze w piątek wieczorem. Z kolei lokalna posłanka KO Alicja Łepkowska-Gołaś wynajęła przyczepę z billboardem. Na zaparkowanym przy peronie pojeździe widniało jej zdjęcie i hasło: “Po 33 latach kolej na Łomżę”.

Łomżanie wyjeżdżają. “Ot tak z ciekawości”
Na peronie spotykam 19-letniego ucznia technikum w Nowogrodzie. Przyjechał do Łomży swoim samochodem, żeby zobaczyć, dokąd da się teraz dojechać koleją. – Planuję jeździć do Białegostoku. Pojadę też tak po prostu, z ciekawości, bo nigdy w życiu nie jechałem pociągiem – mówi. Chłopak pyta o cenę biletu. Gdy słyszy, że przejazd do Białegostoku kosztuje niespełna 17 zł, śmieje się, że auto pójdzie w odstawkę.
Prosto z bazaru warzywnego, z żoną pod rękę, przychodzi pan Piotr, mieszkaniec Łomży. Zatrzymuje się przed rozkładem jazdy i zaczyna liczyć połączenia. – Dwanaście odjazdów. To i tak coś. Łomża była już takim zadupiem… przepraszam za słowo. Kiedyś kwitło tu życie, był przemysł, była duża cukrownia. A teraz? Wszystko przychodzi spóźnione – urywa. Mimo to cieszy się z powrotu kolei: – Pojadę choćby z ciekawości do Białegostoku. Do Warszawy też pojadę. A potem z przesiadką do syna i synowej w Lublinie.
Na pół godziny przed przyjazdem składu do Ostrołęki na peronie gromadzi się około 30 osób. Ci z walizkami to prawdziwi pasażerowie. Większość przyszła jednak zobaczyć pociąg, który “do miasta przywrócił Tusk”. Niektórzy chcą przejechać się z ciekawości, choćby tylko kilka stacji i z powrotem.
– Jedzie, jedzie! Słyszę, jak daje sygnał na przejeździe w Konarzycach! – woła starszy mężczyzna.
Wyciąga telefon. Chwilę później robi to niemal połowa osób stojących na peronie. – Zrób mi zdjęcie, tylko tak, żeby było widać kawałek pociągu – prosi koleżankę jedna z kobiet.

Tymczasem nagranie opublikowane przez PKP Polskie Linie Kolejowe pokazuje, że mieszkańcy nie zdążyli przywyknąć do powrotu regularnego ruchu kolejowego. Na filmie (powyżej link) widać, jak kierowca autobusu miejskiego wjeżdża na przejazd mimo czerwonego światła i opuszczających się rogatek, zmuszając maszynistę pociągu Intercity do awaryjnego hamowania.
Według danych PLK od przywrócenia pasażerskich połączeń kolejowych do Łomży odnotowano już cztery niebezpieczne incydenty na przejazdach kolejowo-drogowych. W czwartek przejazdów kolejowych pilnowali policjanci, przypominając kierowcom o obowiązujących zasadach.


