Spotkanie przy alkoholu skończyło się dramatem. Zapadł wyrok dożywocia
Wojciech w rozpaczliwej próbie ratowania siebie wybiegł przed dom, gdzie próbował ugasić ogień, tarzając się w śniegu. Udało mu się zdusić płomienie, ale oparzenia obejmowały już aż 40 proc. jego ciała. Pomimo dramatycznych okoliczności Kamil P. nie pozwolił przez kolejne kilkanaście godzin wezwać ratowników, zamykając ofiarę w domu.

Jakie były okoliczności tragedii w Jeziorzanach?
Gdy Wojciech w końcu wrócił do domu rodzinnego rodzice natychmiast zobaczyli, w jak ciężkim jest stanie. Wezwali pomoc, a mężczyzna w krytycznym stanie trafił do szpitala w Łęcznej. Lekarze niemal natychmiast zawiadomili policję. Materiał z monitoringu w domu sprawcy pozwolił odtworzyć cały przebieg zdarzeń.
Wojciech przez półtora miesiąca zmagał się z ciężkimi obrażeniami. Bliscy do ostatniej chwili mieli nadzieję na powrót do zdrowia. W dniu 4 marca 2024 r. Wojciech zmarł.

Kim był sprawca i jaka kara go spotkała?
Jak wynika z ustaleń śledczych, Kamil P. od lat budził niepokój wśród mieszkańców miejscowości Przytoczno. Po wcześniejszym pobycie w więzieniu na wolności spędził zaledwie kilka miesięcy. W lokalnym środowisku kojarzony był z aktami agresji i miał już na swoim koncie inne przestępstwa. Spotkanie w feralną noc rozpoczęło się od zaproszenia kolegów “na kielicha”, ale szybko przerodziło się w niebezpieczną kłótnię i nagły, agresywny atak.
Proces Kamila P. ruszył pół roku po zdarzeniu. Podczas rozprawy oskarżony nie wyrażał skruchy. Sąd Okręgowy w Lublinie w czerwcu 2026 r. uznał, że należy wymierzyć sprawcy karę dożywotniego pozbawienia wolności.