Pożar ciężarówki na S12. Gigantyczny korek i chaos pod Lublinem
Do zdarzenia doszło na wysokości miejscowości Panieńszczyzna. Przez pierwsze godziny od wybuchu ognia podróżni nie mieli realnej możliwości zawrócenia. Korek utworzył się przed węzłem Lublin Sławinek, a stojące w nim auta zostały praktycznie “odcięte” od świata.

Sytuację dodatkowo komplikowały warunki pogodowe. Temperatura przekraczała 30 st. C w cieniu, a dla osób czekających w nagrzanych pojazdach, czasem bez klimatyzacji, bez wody, oznaczało to istotny dyskomfort i ryzyko dla zdrowia – informuje Spotted Lublin.

Wraz z upływem czasu rosła frustracja osób uwięzionych w korku. Jak przekazał serwisowi Spotted Lublin Punkt Informacji Drogowej w Lublinie, część kierowców postanowiła działać na własną rękę, co doprowadziło do niebezpiecznych sytuacji na drodze ekspresowej.
Chaos podczas interwencji policji
W rejonie miejscowości Sieprawice został samowolnie otwarty przejazd awaryjny, co na drogach ekspresowych jest zakazane. Część osób próbowała opuścić zator, wykorzystując wcześniej utworzony korytarz życia – po prostu jechały za pojazdami służb.

Napiętą sytuację ostatecznie przerwała interwencja policji, która krótko przed godz. 18.30 rozpoczęła procedurę kontrolowanego rozładowywania zatoru. “Wszystkie pojazdy, które stały uwięzione na zablokowanym fragmencie za węzłem Jastków, miały zostać pod ścisłym nadzorem i eskortą funkcjonariuszy wycofane w bezpiecznym kierunku” – informuje serwis.
Jednak, jak wynika z relacji kierowców, operacja nie przebiegała sprawnie. Zapanował spory chaos, bo kierowcy nie wiedzieli, jak mają się przemieszczać.