Sikorski odpowiada na oskarżenia Zacharowej. “Oto mój argument”
Rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych uderzyła we wpisie w najważniejszych polskich polityków. Na kremlowską propagandę błyskawicznie zareagował szef polskiej dyplomacji.
“Rzeczniczka rosyjskiego MSZ nazwała prezydenta Polski Karola Nawrockiego i mnie rusofobami. Oto mój argument, dlaczego ona się myli” – napisał w serwisie X Sikorski.
Do komunikatu minister dołączył nagranie ze swojego słynnego wystąpienia na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ. Zareagował w nim na propagandowe oskarżenia rosyjskiego ambasadora, w tym zarzut, że państwa Zachodu są “więźniami rusofobii”.
– Fobia oznacza irracjonalny strach. Tymczasem prawie codziennie grożą nam nuklearną zagładą były prezydent Rosji i propagandyści Putina. Twierdzę, że nie jest to irracjonalne. Kiedy Rosja nam grozi, my jej wierzymy – mówił podczas obrad w Nowym Jorku szef polskiego MSZ.

Minister punktuje historyczne kłamstwa Rosji
W udostępnionym wystąpieniu Sikorski metodycznie obalił narrację rosyjskiego dyplomaty. Rozprawił się między innymi z tezą, że Moskwa w historii wyłącznie odpierała agresję.
– Prawda jest taka, że na każdy raz, kiedy Rosja została najechana, ona sama dokonała inwazji dziesięć razy – podkreślił minister na nagraniu.
Rozwiń

Polski polityk wymienił wprost militarne porażki państwa rosyjskiego, by zaprzeczyć mitowi o jego niezwyciężonej potędze. – Rosja nie wygrała wojny krymskiej. Nie wygrała wojny rosyjsko-japońskiej. Nie wygrała pierwszej wojny światowej. Nie wygrała Bitwy Warszawskiej. Nie wygrała w Afganistanie. I nie wygrała zimnej wojny – wyliczał przedstawiciel polskiego rządu.
Sikorski przypomniał również, że to Związek Radziecki napadł na Polskę w 1939 r. ramię w ramię z nazistowskimi Niemcami. Odrzucił też kremlowskie oskarżenia o neonazizm na szczytach ukraińskiej władzy, przypominając, że w Kijowie rządzi wyłoniony w demokratycznych wyborach prezydent z żydowskimi korzeniami, a funkcję ministra obrony sprawuje muzułmanin.
Czytaj także: Zaczepki ze strony Rosji. Stanowcza reakcja polskiego MSZ
Uroczystości w Warszawie i reakcja Kremla
Wymiana zdań na linii Warszawa-Moskwa to bezpośrednie pokłosie czwartkowych obchodów rocznicy zaprzysiężenia prezydenta Nawrockiego. Podczas wystąpienia na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego głowa państwa odniosła się do polskiej strategii wobec rosyjskiej agresji.
– Niech mordują Sowietów tam (w Ukrainie), którzy ich napadli i w ogóle nas, Polaków, to nie boli. W tym zakresie zawsze mogą liczyć na naszą pomoc, bo tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga, nawet jak nie bierze udziału bezpośrednio w tej wojnie. Taki jest strategiczny interes Polski – oświadczył Nawrocki.
Polski przywódca zastrzegł przy tym, że w ważnym interesie państwa leży pilnowanie, by w kraju nie powiewały banderowskie flagi. – Można pomagać i można wymagać, można współpracować po partnersku, można się rozumieć w zasadniczych kwestiach, taka jest nasza wrażliwość – mówił prezydent.

Słowa o biciu “Moskala” wywołały natychmiastową reakcję rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Zacharowa opublikowała oświadczenie na Telegramie.
“Czy wiesz, jak wygląda polska hańba? Polski prezydent Karol Nawrocki po raz kolejny całkowicie stracił umiar” – stwierdziła w sieci rzeczniczka resortu.
Przedstawicielka reżimu Władimira Putina oskarżyła prezydenta RP o szerzenie języka nienawiści oraz “patologiczną rusofobię”, która ma rzekomo upośledzać zdolności poznawcze władz w Warszawie. Zaatakowała też osobiście Sikorskiego, oskarżając obu polityków o niszczenie dobrosąsiedzkich relacji. W swoim wpisie Zacharowa próbowała forsować tezę, jakoby polski naród zawdzięczał swoje istnienie Armii Czerwonej.