“Nawrocki albo śmierć”. PiS bardzo liczy na prezydenta
– Ten triumf przeżywamy szczególnie. Bo to jest nasz triumf. Naszej partii – mówił o rocznicy prezydenta prezes Jarosław Kaczyński, wyraźnie starając się “skleić” sukces prezydenta z jego własną formacją.
I wyliczał: – Ważne jest to, że nasza formacja, po pierwsze, w skomplikowanym procesie wyłoniła tego kandydata, po drugie – przeprowadziła kampanię wyborczą, a po trzecie – w ramach tej kampanii zorganizowała komitet społeczny.
Jak słyszymy, to świadoma taktyka partii: przekonywać, iż wybór Nawrockiego to jedynie pierwszy krok do całkowitego przejęcia władzy w Polsce przez PiS. I gdyby nie PiS, to tych szans w ogóle by nie było, a Nawrocki nie zaistniałby w polityce.

Wyborcy mają być więc PiS-owi wdzięczni. A jeśli nie poprą PiS, to “plan Nawrockiego” nie będzie miał szans na realizację. – Jesteśmy w połowie drogi, bo żeby Polska była dobrze rządzona, to oprócz prezydenta musi mieć dobry rząd – podkreślał inny z liderów PiS na konferencji, Mariusz Błaszczak.
To ciekawe o tyle, iż nawet bliscy PiS analitycy twierdzą, że nie należy wprost utożsamiać sukcesu Karola Nawrockiego i PiS. – Jest bardzo wielu wyborców, którzy popierają Karola Nawrockiego, ale nie wrócą do PiS-u. Z różnych powodów. Choćby dlatego, że część z nich pamięta rządy PiS i ma w związku z tym mieszane uczucia. I nie są to zwolennicy Tuska. A Karol Nawrocki nigdy nie był członkiem PiS, nie był w rządzie tej formacji – mówił niedawno w rozmowie z WP prof. Andrzej Nowak.
Inni eksperci wskazywali, że Nawrocki zwyciężył “nie dzięki PiS, a pomimo PiS”.

Jednocześnie politycy PiS starają się dziś udowodnić, że to nie Karol Nawrocki – mimo jego rekordowej popularności – jest największym politykiem po prawej stronie sceny. “Jeżeli ktoś z Państwa chce wiedzieć, kto jest niekwestionowanym liderem patriotycznej i niepodległościowej prawicy w Polsce, niech koniecznie odsłucha wystąpienia Prezesa Jarosława Kaczyńskiego na konferencji PiS” – pisał w sieci europoseł Joachim Brudziński.
Co z premierem?
Dla wielu niezrozumiałe było, że PiS organizuje taką konferencję w rocznicę zaprzysiężenia Nawrockiego. Ale mimo że propozycje programowe nie przebiły się, to PiS i tak zaistniało – przypominając o swoich związkach z Nawrockim.
Wedle naszych informacji PiS – również wobec znacznych spadków notowań – liczy, że to prezydent “pociągnie” kampanię największej partii opozycyjnej. I pomoże stworzyć nową większość rządową (z Konfederacją lub jej częścią). Dzięki temu – tłumaczy PiS – będzie mógł być realizowany plan Nawrockiego. Czyli jego program. – Bez tego prezydent wciąż będzie blokowany przez rząd Tuska – tłumaczą stratedzy PiS.
Jeden z działaczy partii podsumowuje to żartobliwie: – Strategia? “Nawrocki albo śmierć”.
Wspominają o słowach prezydenta z uroczystości 6 sierpnia. – Wierzę głęboko, że prezydencka strategia rozwoju, która też formalnie zostanie przedstawiona w ciągu kilku miesięcy, stanie się w najbliższych wyborach parlamentarnych punktem odniesienia dla wszystkich tych, którzy aspirują do rządzenia w Rzeczpospolitej Polskiej, żeby stworzyć realny plan na przyszłość dla Rzeczpospolitej – powiedział Karol Nawrocki.
W PiS mówią nam, że na te słowa – a w istocie deklarację zaangażowania w kampanię – należy zwrócić uwagę szczególnie. – Prezydencka strategia rozwoju stanie się punktem odniesienia do najbliższej kampanii parlamentarnej, która wyłoni polskie siły patriotyczne kochające Polskę, gotowe do dialogu pomiędzy ośrodkiem prezydenckim i przyszłym premierowskim, aby Polska rozwijała się, była bezpieczna i aby było mniej politycznych konfliktów – rozwijał swoje przesłanie prezydent.
W PiS do tego przekazu się dostosowują. Przemysław Czarnek obiecuje, że będzie realizował tę strategię jako ewentualny premier. Choć w PiS wciąż są tacy, którzy przyznają nieoficjalnie, iż Czarnek jest kandydatem “na kampanię”, a po wyborach kandydatem na szefa rządu może być ktoś inny. Ktoś z nominacji prezydenckiej. Jak Zbigniew Bogucki lub Paweł Szefernaker.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnie