Rozwód w PiS w toku. Spór schodzi w teren
– To najpewniej będzie rola dla Łukasza Schreibera, który ma pełnić rolę “sekretarza” naszego klubu – tłumaczy rozmówca z Rozwoju Plus.
Ile kosztuje klub?
Ruch ten to nie tylko realizacja wcześniej sygnalizowanych przez “Morawieckich” planów, ale także bezpośrednia odpowiedź na wczorajszy manewr ze strony Nowogrodzkiej.
Przypomnijmy: wszyscy, włącznie z samymi politykami PiS, spodziewali się, że kierownictwo PiS podejmie we wtorek uchwałę (lub zbiór uchwał) stwierdzających wygaśnięcie członkostwa Morawieckiego i jego ludzi w partii i klubie parlamentarnym. Nieoczekiwanie podjęto inną decyzję – sprawę kilkudziesięciu “rozłamowców” przekazano do rzecznika dyscypliny PiS Karola Karskiego.
Założenie było takie, że będzie on teraz wzywać pojedynczo wszystkich zbuntowanych i podejmować wobec nich indywidualne decyzje. Taki proces byłby niekomfortowy dla obozu Morawieckiego, bowiem rozwód z partią byłby przeciągnięty w czasie, pojawiłyby się trudności z założeniem nowego klubu i pozyskaniem na ten cel pieniędzy z Kancelarii Sejmu.

Jeśli chodzi o pieniądze, jakie klub otrzymuje z Kancelarii Sejmu, to kluby – w zależności od liczby posłów – mogą liczyć na kwoty od 1700 zł do 1900 zł miesięcznie za posła. Do tego dochodzą jeszcze pieniądze np. na prawników. Łącznie miesięczne transfery na klub mogą sięgnąć 3 tys. zł na posła. Widać więc, jakie straty poniesie klub PiS i jakie mogą być transfery finansowe do nowego klubu.
Nowogrodzka komunikowała, że – póki co – nikogo z partii nie wyrzuciła, a sprawy muszą być indywidualnie przeprocedowane, zgodnie ze statutem partii.
Mimo to grupa Morawieckiego postanowiła założyć klub już teraz.
– Zgodnie ze statutem PiS, poseł wybrany z list PiS musi być członkiem klubu PiS. Ale też nie ma tam sankcji. Moim zdaniem to będzie tak interpretowane, że jednak naruszyliśmy statut poprzez przystąpienie do innego klubu i należy nas wyrzucić z PiS – ocenia Krzysztof Szczucki, współpracownik Morawieckiego.

Od naszego rozmówcy, a także innych “rozłamowców”, słyszymy, że nie będzie karnego stawiania się przed rzecznikiem dyscypliny partyjnej PiS.
– My nie będziemy się tym zajmować. Ani nie będziemy składać deklaracji o wyjściu, ani że chcemy zostać. Robimy swoje, a centrala PiS niech sobie snuje kolejne interpretacje. To gierka obliczona na to, by jeszcze zachować pieniądze w sierpniu, by jeszcze kogoś od nas wyciągnąć i byśmy to my wyszli na rozłamowców. My się w tę grę nie wpisujemy – deklaruje Krzysztof Szczucki.
Jego zdaniem “to tylko odciąganie wyroku, który już zapadł”. – Postępowanie dyscyplinarne Karol Karski wszczął przeciwko mnie na polecenie prezesa na Wielkanoc, gdy byłem zawieszony, i nic się nie zadziało – wspomina Szczucki.
Procedura Karskiego
Rafał Bochenek, rzecznik PiS, powtarza, że po wczorajszej decyzji Komitetu Politycznego politycy związani z Morawieckim wciąż są członkami partii, bo postępowanie przed rzecznikiem dyscyplinarnym trwa.
– Dziwię się, że panowie i panie, a zwłaszcza Mateusz Morawiecki jako wiceszef naszej partii, nie znają jej statutu. Jeśli przymierzał się do stworzenia własnego ugrupowania, to powinien wcześniej przeczytać, jaka jest procedura wyjścia z PiS. Jeśli chce wyjść, może to zrobić, składając rezygnację – mówi Rafał Bochenek.
Co się stanie, jeśli rozłamowcy nie będą kontaktowali się z Karolem Karskim? Zdaniem Rafała Bochenka, decyzja i tak będzie należała do niego. – Może skierować sprawę do sądu koleżeńskiego, który podejmie decyzję. To zgodnie ze statutem może być np. upomnienie czy nagana, ale także wykluczenie z partii. Gdybyśmy nie przeprowadzili tej procedury, każdy w przyszłości mógłby ją zaskarżyć – mówi rzecznik PiS.

A sam prof. Karol Karski podkreśla, że wyrzucenie z partii i klubu nie dzieje się ex lege.
– To jest procedura, musimy mieć porządek w papierach. Nie ma obowiązku rozmów z rzecznikiem dyscypliny, to może się opierać na dokumentach, publicznych wystąpieniach poszczególnych osób. Taka osoba, jak chce, może przedstawić swoje stanowisko, ale nie ma takiego obowiązku. Sytuacja poszczególnych osób jest różna – mówi nam rzecznik dyscypliny partyjnej PiS.
Rozwód i co dalej?
Obie strony – PiS i Rozwój Plus – z jednej strony okopały się na swoich pozycjach, trwa wymiana ognia w social mediach. A z drugiej przystępują do dalszych działań, które mają przesądzić, kto wyszedł z tego starcia wzmocniony, a kto osłabiony.
Ze strony obozu Morawieckiego słyszymy, że nowy klub chce zaznaczyć swoją obecność w Sejmie poprzez zgłaszanie poprawek do projektów ustaw oraz zgłaszanie własnych propozycji, tak by “już jesienią wyjść z ofensywą jako konstruktywna opozycja”.
Trwają też przygotowania do piątkowej konferencji Rozwoju Plus, co było zresztą kością niezgody w relacjach z Nowogrodzką. – Żadnego ustanawiania ani partii, ani żadnego tego typu partyjnych ruchów nie będzie. Obiecaliśmy tym wszystkim, którzy tam będą, że to nie będzie miało wymiaru partyjnego – podkreśla Piotr Muller, członek Rozwoju Plus.

Słyszymy też zapewnienia, że Morawiecki i jego ludzie będą mocno aktywni “w terenie”.
– Chcemy wytłumaczyć wyborcom, co się zadziało, ale przede wszystkim chcemy pokazać, że jesteśmy konstruktywną opozycją. W związku z tym sierpień to na pewno nie będzie dla nas czasem wakacji – zapewnia Piotr Muller.
Polityczną odpowiedzią PiS ma być także intensyfikacja działań ugrupowania.
– Skupiamy wszystkie nasze polityczne siły wokół profesora Przemysława Czarnka, będziemy intensywnie pracowali w terenie, mamy także pomysł na kolejne inicjatywy, ale jeszcze za wcześnie ujawniać, co to będzie – mówi Rafał Bochenek.
Z kolei w czwartek ma się zebrać klub PiS na wyjazdowym posiedzeniu, by porozmawiać o całej sytuacji.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnie