1:0 dla Morawieckiego [OPINIA]
Argumentacja PiS jest taka, że teraz oto będzie uruchamiana kolejna procedura zgodnie z zapisami statutu partii. Tyle tylko, że na zewnątrz bardziej przypomina to szukanie na siłę wytłumaczenia dla przeciągania tego procesu. Postępowanie dyscyplinarne czego ma dotyczyć? Że wolni ludzie decydują, że nie będą podpisywać partyjnych lojalek? Albo że wypełnili deklaracje na złych “formatkach”? Nie są to argumenty, które mogą przekonać.
Powód jest prosty i czytelny. Jarosław Kaczyński, jak pisałam dla Wirtualnej Polski, doskonale wie, że rozłam jest dla PiS pod wieloma względami niekorzystny bez względu na to, jak ostatecznie skończy inicjatywa Rozwój+. Przedstawiony we wtorkowy wieczór plan działania PiS pokazuje, że prezes chce zyskać czas na to, aby przemówić do rozsądku ludziom Morawieckiego lub chce, aby oni mieli czas oprzytomnieć.
Jednak zestawienie dwóch, a dziś już nawet trzech medialnych obrazów, tj. wtorkowej konferencji Bochenka, wtorkowego briefingu Morawieckiego i komunikatu byłego premiera, który w środowe przedpołudnie informuje o powołaniu klubu, daje wyborcom jasny komunikat, kto w tym układzie jest decyzyjny. I nie jest to Kaczyński, który odwleka sprawę. To jest działanie nieskuteczne.
![1:0 dla Morawieckiego [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/07/10-dla-morawieckiego-opinia-d21bf07.jpg)
Najpierw stawia ultimatum, którym nikt specjalnie się nie przejmuje (z grupy Morawieckiego), już ma być potwierdzenie formalnego usunięcia z partii, ale pojawia się “ale”. Przepraszam za porównanie, ale to tak, jakby 20 lat straszyć przy każdej kłótni partnera (lub partnerkę) rozwodem, liczyć na “poprawę” i dziwić się, że poprawy nie ma.
Narracja i perspektywy byłego premiera
Dla Mateusza Morawieckiego korzystny jest układ, w którym to on i jego ludzie są z partii usuwani. I dlatego konsekwentnie powtarza i powołuje się na oświadczenie prezesa z ubiegłego tygodnia. Dzięki temu zyskuje argument, że “oni” tam w PiS zajmują się zabawą w podchody, odwracając uwagę od rządu i Tuska. To także korzystna dla Morawieckiego narracja.
Te przekazy wzmacniają zresztą niespójne komunikaty wydawane przez ludzi PiS — od prezesa PiS poczynając, przez Karola Karskiego, który w wywiadach medialnych mówi, że on w tej sprawie w zasadzie jest nieobecny, po Rafała Bochenka, który w istocie i zaprzecza i deklaracjom Kaczyńskiego, i “oświeca” Karskiego, że jednak ma zadanie z misją, wbrew temu, co mówił.
Sprawa ta jest dla PiS złożona pod wieloma względami, ale ostatnie godziny i dni pokazują, że słabnie pozycja Kaczyńskiego w samym PiS-ie, a to może mieć poważne konsekwencje dla partii. Morawiecki, poza PiS, nie tylko przejmuje antytuskowe DNA partii matki, ale też zaczyna mówić o wizji, którą, jak sam zapowiada, zamierza przedstawić na zbliżającym się lipcowym grillu. A zatem ten sezon serialu “Rozpad PiS” Morawiecki kończy z przytupem, skupiając uwagę na sobie.
![1:0 dla Morawieckiego [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/07/10-dla-morawieckiego-opinia-679b53b.jpg)
Ważne jest jednak, aby pamiętać, że w żaden sposób ostatnie dni nie przesądzają o tym, czy Rozwój+ na poważnie namiesza na scenie politycznej, ani czy Morawieckiemu uda się przełamać klątwę rozłamowców, którzy w Polsce różnie politycznie kończyli — zazwyczaj źle. Ale były premier okazał się człowiekiem, którego zdolności politycznych zdaje się prezes nie docenił. A wygląda na to (przynajmniej chwilowo), że uczeń przerósł mistrza.
Dziś Mateusz Morawiecki ma ogromną rozpoznawalność, zdolność do namieszania w strukturach PiS (co jest ważnym i mało obecnym w dyskusji aspektem) i duże kompetencje w komunikacji medialnej, które nabył w okresie sprawowania urzędu. Jest też twarzą rządów Zjednoczonej Prawicy, a zatem niesie na plecach solidny ciężar wizerunkowy, a na dodatek taki, który potencjalnie może go solidnie obciążyć, także prawnie. To jednak daleka perspektywa. Nie ma wątpliwości, że ten wyborczy rok, który ruszy pełną parą jesienią, będzie ciekawy.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnie